Za mało organów do przeszczepów

LIZ
W chrzanowskim szpitalu powiatowym tylko dwa razy pobrano w ubiegłym roku organy do przeszczepu.

CHRZANÓW. Pogrążone w żałobie rodziny nie zgadzają się na pobranie organów

Mimo to, lecznica i tak jest pod tym względem w czołówce małopolskich szpitali i jako jedna z nielicznych posiada własnego koordynatora transplantacyjnego. Lekarka Marta Różycka-Figiel nie ma wątpliwości, że dla mieszkańców powiatu chrzanowskiego, tak jak dla wszystkich Polaków, przeszczepy organów to wciąż temat tabu.

- Oficjalnie większość osób deklaruje, że oddałaby po śmierci organy do przeszczepów. W praktyce, gdy umiera ktoś bliski, boją się podjąć taką decyzję - przyznaje Marta Różycka-Figiel, koordynator transplantacyjny w szpitalu w Chrzanowie. Dyrektor Ewa Potocka nie ukrywa, że kierowany przez nią szpital jest jednym z nielicznych w całym województwie, który posiada własnego koordynatora. To najlepszy dowód na to, że do tematu pobierania organów do przeszczepów podchodzi się tu bardzo poważnie. W końcu transplantacja narządów pozwala uratować życie. Temat jest jednak niezwykle trudny i delikatny. W jednym miejscu zderzają się ze sobą śmierć i życie, żałoba i radość. Dla rodziny zmarłego, który ma stać się dawcą organów, to trudne i bolesne chwile. Dla bliskich osoby, która czeka na przeszczep i dla samego pacjenta, to szczęście i nadzieja na dłuższe życie. - Teoretycznie jedynie wpis do tzw. centralnego rejestru sprzeciwów uniemożliwia nam pobranie organów do przeszczepu od potencjalnego dawcy. W praktyce wygląda to jednak tak, że jeżeli rodzina się sprzeciwia, nie robimy niczego na siłę. Szanujemy taką decyzję, choć zgodnie z prawem nie musielibyśmy tego robić - przyznaje Ewa Potocka, dyrektor szpitala. To właśnie sprzeciw rodziny zmarłego uniemożliwia często pobranie organów do przeszczepów. Rodzice tragicznie zmarłego syna lub córki nie chcą się zgodzić na oddanie organów, bo boją się opinii sąsiadów i krewnych, komentarzy, że pozwolili "pokroić" swoje dzieci.

Tylko nieliczni w trudnych dla siebie chwilach myślą o tym, że zmarłym nic już nie pomoże, a ich organy mogą uratować życie innym ludziom. Nerki, serce, płuca, wątrobę, trzustkę, jelito i rogówkę można pobrać od osoby zmarłej, kiedy zostały już wyczerpane wszystkie możliwości jej leczenia i u której stwierdzono komisyjnie śmierć mózgową. - Nie wszyscy rozumieją, że śmierć mózgowa to prawdziwa śmierć człowieka. Ustanie krążenia krwi w mózgu powoduje nieodwracalne jego uszkodzenie. Oczywiście przy pomocy specjalnej aparatury można pewien czas utrzymać czynność serca i oddychania, stwarzających pozory życia, ale taki człowiek i tak nie żyje. Niestety bardzo często rodzinom wydaje się, że jest inaczej, że ich bliski jeszcze się obudzi - tłumaczy Różycka-Figiel.

Śmierć mózgową stwierdza specjalna komisja lekarska złożona z trzech lekarzy, w tym przynajmniej jednego specjalisty w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii oraz jednego specjalisty w dziedzinie neurologii lub neurochirurgii. Wcześniej przeprowadzana jest seria badań. W ubiegłym roku w chrzanowskim szpitalu dwukrotnie pobrano organy do przeszczepów. W tym roku takie pobranie było jedno. Najczęściej dawcami są osoby młode, które zginęły tragicznie np. w wypadkach samochodowych.

(LIZ)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie