18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Za podręczniki płacimy więcej niż w Niemczech

Redakcja
Fot. Archiwum
Fot. Archiwum
Udostępnij:
Rodzice uczniów skarżą się na ciągły wzrost cen podręczników. Analizy firmy doradczej Gemini Polska pokazują, że najwięcej w naszym województwie na artykuły szkolne wydadzą rodzice najmłodszych uczniów - średnio ok. 599 zł w klasach I-III szkoły podstawowej.

Fot. Archiwum

EDUKACJA. Czy szkoły nie mogłyby wypożyczać książek uczniom

 

Rodzice uczniów szkół ponadgimnazjalnych za wyprawkę szkolną zapłacili średnio ok. 571 zł na dziecko. Najmniej wydali rodzice uczniów z wyższych klas szkoły podstawowej (IV-VI) - ok. 433 zł oraz gimnazjalistów - około 470 zł.

Piotr Marciszuk z Sekcji Wydawców Edukacyjnych Polskiej Izby Książki uważa, że nagonka na polskie ceny podręczników jest bezzasadna. - Ceny takich książek w euro są o 50 procent wyższe. Nie wolno porównywać Polski do krajów zachodnich pod kątem reformy edukacji. Na zachodzie system jest o wiele bardziej stabilny. My po transformacji ustrojowej musieliśmy wprowadzić zmiany, aby dostosować się do zachodnich warunków - wyjaśnia Marciszuk. Według niego rynek książki w naszym kraju jest w fatalnym stanie. - Ceny podręczników są dramatycznie niskie, zwłaszcza w odniesieniu do kosztów ich produkcji - dodaje Marciszuk.

Innego zdania jest dyrektor Studium Pedagogicznego UJ Jerzy Lackowski. - W naszym kraju nie ma żadnych logicznych regulacji w zakresie podręczników. Ministerstwo nie opracowało żadnej strategii, żeby uporządkować system - wyjaśnia Lackowski. - Najbardziej uciążliwe są ciągłe zmiany podstawy programowej. Od 1997 roku było ich już około 10 - dodaje. Dyrektor Studium Pedagogicznego UJ jest przekonany, że najlepszym rozwiązaniem byłby stopniowy zakup podręczników przez szkoły, które mogłyby wypożyczać je zainteresowanym uczniom. - W budżecie publicznym powinny być środki, z których szkoły mogłyby sukcesywnie dokonywać zakupów podręczników i następnie wypożyczać je wszystkim uczniom z danej szkoły - dodaje Lackowski.

Profesor Ryszard Legutko, były minister edukacji, tłumaczy, że w wielu europejskich państwach podręczniki są finansowane przez państwo. - Tam rządy kierują się dobrem ucznia, natomiast w Polsce korzyści wydawnictw są nie tyle najważniejszą przesłanką, co jedyną organizującą ten rynek - wyjaśnia profesor Ryszard Legutko.

- W większości niemieckich landów państwo pokrywa koszty zakupu podręczników. Często jest też tak, że rodzice muszą płacić między 30-40 procent wartości książek - mówi Leonard Kohne-Helnessen, mieszkaniec regionu Meklemburgia. W jego regionie za podręczniki uczniowie płacą ok. 30 euro rocznie.

W Szwecji prawie sto procent kosztów związanych z edukacją pokrywanych jest z budżetu państwa. - Rodzice nie płacą za podręczniki. Nie muszą nawet kupować przyborów szkolnych, bo za wszystko płaci szkoła - mówi pani Karolina, która od kilku lat wraz z rodziną mieszka w Szwecji. Kobieta, która w tym roku posłała do szkoły swojego starszego syna, jest zachwycona warunkami, jakie zapewnia państwo. - Jedzenie w szkole również finansuje rząd. Niczego nie kupujemy, bo wszystko jest dostępne - nie tylko podręczniki, ale także ćwiczenia, które uczniowie otrzymują raz do roku - wyjaśnia pani Karolina. Polka opowiada także, że uczniowie w Szwecji na wyższych etapach edukacji otrzymują od szkoły laptopy, które mogą wykorzystać do zadań domowych. Po zakończeniu edukacji zwracają sprzęt szkole.

 

SYLWIA NOWOSIŃSKA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

U
Ustka
A z ciekawości zajrzałem do ustawy o Systemie oświaty (USTAWA z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty ) Jakby być upierdliwym, to wynika z niej, że rodzice niekoniecznie muszą wydawać na podręczniki krocie... a jak zachęca jeden z banków może i nawet zaciągać kredyty (Hieny!)... Mianowicie: 7. Organ prowadzący szkołę lub placówkę odpowiada za jej działalność. Do zadań organu prowadzącego szkołę lub placówkę należy w szczególności: (...) 4) wyposażenie szkoły lub placówki w pomoce dydaktyczne i sprzęt niezbędny do pełnej realizacji programów nauczania, programów wychowawczych, przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów oraz wykonywania innych zadań statutowych. Czy podręczniki są pomocami dydaktycznymi? Według wszelkiej logiki TAK - jak najbardziej! Dlaczego więc rodzice ponoszą koszty fanaberii nauczycieli? Mamy na forum jakiegoś prawnika?
I
I jeszcze do tego
ksiazki dostawalo sie w szkole za darmo , a na koniec roku zwracalo sie . Zeszyty, olowki ,piora , dlugopisy, bilety autobusowe tez dostwawalo sie za darmo.Tak, tak , tak bylo , wiem to tez z autopsji .U nas ktos kreci dobre lody na tym szkolnym biznesie .Przeciez kiedys nie bylo twardych okladek , tylu kolorowych obrazkow , ksiazki byly tanie , mozna bylo miec uzywane, a ludzie byli lepiej wyedukowani .A na zachodzie urzednicy pomagaja , a nie wymagaja od obywateli .
m
mar
"Na zachodzie system jest o wiele bardziej stabilny. My po transformacji ustrojowej musieliśmy wprowadzić zmiany, aby dostosować się do zachodnich warunków - wyjaśnia Marciszuk." - panie, ja chodziłem do angielskiej podstawówki w latach 80-tych czyli 30 lat temu i zapewniam, że nasze szkoły nie są nawet zbliżone do warunków jakie tam były. jak mówi się w III RP o zbliżaniu do zachodnich warunków, chodzi o zbliżanie cen w Polsce do cen zachodnich, żeby wydoić ludzi. A że zarobki są 10 razy mniejsze, to nikogo nic nie obchodzi, ludzie spuszczają głowy, coś mrucą pod nosem i wyskakują grzecznie z kasy a potem głosują znowu na to samo. Co do refundacji podręczników przez państwo jak na zachodzie, to najpierw trzeba zmienić urzędników w Polsce, bo ci obecni mają taką mentalność że dogadają się z wydawcami i owszem będą dawać te podręczniki za darmo, ale będą płacić za nie chore pieniądze z kasy państwa, kasując przy tym łapówy. Dopóki nie powstanie prawdziwy nadzór nad bezkarnymi i prymitywnymi post-PRLowskimi urzęnikami, dopóty nic dobrego nie powstanie w tej dziedzinie żeby nie wiem jakie zmiany wprowadzać w systemie . Podstawa to mentalność urzędnicza, która jest od czasów PRLu pasożytnicza.
T
Trwa eksploatacja
narodu bez zadnego umiaru , jak to mozna nazwac.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie