Za styl punktów się nie przyznaje

Redakcja
Tercet wyróżniających się w sobotę graczy Kolejarza. Od lewej: Krzysztof Lipecki, Krzysztof Radwański oraz Tomasz Księżyc Fot. KOW
Tercet wyróżniających się w sobotę graczy Kolejarza. Od lewej: Krzysztof Lipecki, Krzysztof Radwański oraz Tomasz Księżyc Fot. KOW
KATOWICE. Beniaminek ze Stróż zaprezentował się z bardzo korzystnej strony. Cóż z tego, skoro rywale zwyciężyli.

Tercet wyróżniających się w sobotę graczy Kolejarza. Od lewej: Krzysztof Lipecki, Krzysztof Radwański oraz Tomasz Księżyc Fot. KOW

GKS KATOWICE - KOLEJARZ STRÓŻE 1-0 (1-0)

1-0 Zieliński 32.

Sędziowali Erwin Paterek oraz Andrzej Głowacki i Michał Pastusiak (wszyscy Lublin). Żółte kartki: Szymiczek 43 (za zatrzymanie piłki ręką), Madejski 74 (za faul na Kowalczyku), Lipecki 86 (za faul na Plewni). Widzów 2700.

GKS: Wierzbicki 6 - Olkowski 6 (81 Sroka), Nowak 6, Kowalczyk 7, Sokołowski 7 - Goncerz 6, Dziedzic 6 (72 Hołota), Sadowski 8 (85 Kaliciak), Plewnia 6 - Pitry 7, Zieliński 7.

Kolejarz: Zarychta 8 - Szymiczek 6, Księżyc 7, Cichy 7, Radwański 6 - Drąg 5 (62 Ciećko), Stefanik 6, Lipecki 6, Madejski 7 - Socha 6 (78 Mężyk), Broź 5 (69 Basta).

Trener gospodarzy Wojciech Stawowy przyznał po meczu, że Kolejarz zaprezentował się w stolicy Górnego Śląska z korzystnej strony, okazując się wyjątkowo wymagającym dla jego zespołu rywalem. Jerzy Kowalik, szkoleniowiec przyjezdnych, tylko westchnął: - Cóż z tego, skoro za styl punktów się nie przyznaje.

Istotnie, goście w żadnym przypadku nie muszą się wstydzić występu przeciwko odradzającemu się GKS. Byli co najmniej równorzędnym dlań przeciwnikiem, a gdyby w pierwszej części zawodów wykorzystali choćby jedną z klarownych sytuacji, wracaliby do Stróż z punktowym balastem. Stało się jednak inaczej: do siatki trafili katowiczanie i to im przypadło w udziale zwycięstwo. Cóż, futbol bywa okrutny.

Już w 2 min w dogodnej sytuacji znalazł się Mateusz Broź, ale jego strzał zablokował Gabriel Nowak. Miejscowi odpowiedzieli w 6 min, gdy akcję Rafała Sadowskiego i Michała Zielińskiego w ostatniej chwili powstrzymał desperacką interwencją Tomasz Księżyc. Później na atak jednej strony, druga odpowiadała swoją ofensywną akcją. W 7 min strzał Piotra Madejskiego sparował przed siebie bramkarz GKS, a dobitka Krzysztofa Lipeckiego minęła cel. W 10 min po dośrodkowaniu Piotra Plewni obok słupka główkował Janusz Dziedzic. Po upływie dalszych 6 min Madejski podał do Roberta Drąga, który dał się uprzedzić Tomaszowi Sokołowskiemu. W 20 i 32 min przed wybornymi, niewykorzystanymi wszak przypadłościami dwukrotnie stawał Lipecki, a u gospodarzy szanse zmarnowali Sadowski w 27 i Grzegorz Goncerz w 29 min. 180 sekund później podopieczni Stawowego dopięli swego, za sprawą Zielińskiego wychodząc na prowadzenie, co lekko podłamało ich rywali. W efekcie wynik podwyższyć mogli Przemysław Pitry i Dziedzic, lecz jak należy w bramce Kolejarza zachował się Marcin Zarychta. Przyjezdni wkrótce odzyskali równowagę, w związku z czym w 39 i 42 min winni byli doprowadzić do wyrównania. W chwili, gdy wystarczyło właściwie przyłożyć głowę lub nogę do futbolówki, zawiedli niestety dla gości niezawodni zwykle w takich przypadłościach Bartłomiej Socha i Madejski.

Druga połowa rozpoczęła się od szybkich, acz przerywanych faulami przeciwników akcji "Gieksy". Po wykonywanych przez Plewnię rzutach wolnych piłka albo lądowała w rękach Zarychty, albo mijała strzeżoną przezeń bramkę. Wkrótce bez zamierzonego skutku z dystansu strzelał Pitry, po czym nastąpiło pięć minut Kolejarza. Madejski w sytuacji sam na sam dał się uprzedzić Jackowi Kowalczykowi, a uderzenie Księżyca z rzutu wolnego obronił Maciej Wierzbicki. Do mocno kontrowersyjnej sytuacji doszło w 74 min. W obrębie pola karnego starli się Krzysztof Radwański i Kowalczyk. Arbiter dopatrzył się przewinienia obrońcy ze Stróż (żółtą kartkę pokazał omyłkowo Madejskiemu), zarządzając jedenastkę. Strzał z "wapna" Goncerza w kapitalnym stylu zneutralizował jednak Zarychta. W 77 min po lobie Zielińskiego piłka trafiła w słupek, a przed ostatnią szansą golową stanął w sobotę w 3. min przedłużonego czasu gry Tomasz Ciećko. Młody napastnik Kolejarza zwlekał z decyzją i defensorzy z Katowic zdążyli sprzątnąć mu futbolówkę sprzed nosa. Uratowali w ten sposób z trudem wywalczone przez swój zespół trzy punkty.
(DW)

Jak padła bramka

1-0 Gospodarze wyprowadzili szybką kontrę. Sadowski prostopadłym podaniem uruchomił Zielińskiego, a ten w sytuacji sam na sam między nogami Zarychty posłał piłkę do siatki.

Zdaniem trenerów

Wojciech Stawowy, GKS:

- W I lidze jeszcze nie graliśmy z tak dobrym jak Kolejarz zespołem. Goście imponowali kombinacyjnym stylem, nieustępliwością. Mecz miał dramatyczny przebieg, do końca ważyły się jego losy. Tym bardziej cieszę się z trzech punktów, które de facto mają podwójną wartość. Do doskonałości mojej drużynie dużo jednak jeszcze brakuje. Przed nami sporo pracy.

Jerzy Kowalik, Kolejarz:

- Do 30 min byliśmy zespołem lepszym, wypracowaliśmy sobie kilka klarownych sytuacji bramkowych. Gola zdobyli jednak gospodarze, co po przerwie zmusiło nas do ataków. Moich zawodników nie podłamał kontrowersyjny rzut karny, świetnie zresztą obroniony przez Marcina Zarychtę. Do końca walczyli o uratowanie chociaż remisu. Uważam, że zagraliśmy najlepszy w tym sezonie mecz na wyjeździe. Tradycyjnie już jednak zabrakło chłopakom skuteczności. Z przebiegu spotkania zasłużyliśmy na co najmniej remis, ale w piłce nożnej liczy się to, co w sieci. Za styl punktów się niestety nie przyznaje. Boli więc, że wracamy do domu z pustymi rękami.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie