Za zdrowie królowej

Redakcja
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Szkoci, przywiązani do katolickiej dynastii Stuartów, wierni jej nawet po wygnaniu, ze względu na pamięć o sojuszu z Francją pili claret - to określenie na francuskie wino czerwone. Tajne sprzysiężenie szkockich torysów, to znaczy konserwatystów planujących przywrócenie dawnego porządku, posługiwało się słowem claret jako hasłem. Picie wina francuskiego dla oszczędnych Szkotów musiało być bardzo dużym wyrzeczeniem, ponieważ Anglia znajdowała się w stanie wojny celnej z Francją i wina francuskie były bardzo drogie. Natomiast cła na wina portugalskie obłożono najniższą taryfą celną, jaką kiedykolwiek w historii płacono za wino - 22 funty za beczkę. Claret - 53 funty.

Piwnica i okolica

Brytyjska królowa Elżbieta II obchodziła właśnie rocznicę 50-lecia na tronie. Do rekordu królowej Wiktorii trochę jeszcze Elżbiecie brakuje, ale jest w znakomitej formie i może ten rekord pobić. Mało kto natomiast pamięta, że Wielka Brytania istnieje dopiero od niecałych 300 lat, bo w roku 1704 dokonało się zjednoczenie Szkocji i Anglii. I ta historia związana jest z winem. Z walką na wino pomiędzy Szkotami i Anglikami od strony konsumentów patrząc, a między Francuzami i Portugalczykami od strony producentów. Wszystko, oczywiście, przyprawione polityką, a nawet domieszką religii.
   Picie wina francuskiego było więc drogą demonstracją polityczną.
   Poeta Richard Ames pisał: "Dajcie cokolwiek chcecie, zaakceptuję wszystko, czy to będzie z Navarry czy Galicji - byle tylko nie porto". Bardzo smutna pieśń ludowa ze Szkocji opiewała smutny los bohatera: Stał na pagórkach sławny bohater, był dobrze zaopatrzony w pieczyste i claret, Pij porto - dobiegała go z Anglii polityczna śpiewka, napił się i wyzionął ducha.
   Anglicy też uprawiali winno-polityczną propagandę: Chcesz okazać ojczyźnie wierność, chcesz, aby twoi bracia byli szczęśliwi, porzuć szampana i pij tylko skromne porto. I coraz więcej Anglików przerzucało się na porto, choć w tym czasie nie było to wino nadzwyczajne, raczej niezbyt smaczne. James Boswell napisał o porto tak: Butelka gęstego, angielskiego porto to bardzo ciężka i zapalająca dawka. Zauważyłem w końcu po wielu dniach picia porto, że jeszcze rano gotuje mi się ono w żyłach.
   Ale pito zdrowo. W XVIII wieku sławny był londyński klub "Brillants" w Covent Garden, którego członków nazywano "Three bottle men". Bo też ten klub miał wyłącznie jedną regułę - każdy z uczestników spotkania musiał wypić trzy butelki porto w ciągu wieczoru. Co najmniej!
   A i tak nie był to rekord. W Wielkiej Brytanii, jak wiadomo, tradycja jest rzeczą świętą. W roku 1616 król Jakub VI Szkocki - a zarazem Jakub I Angielski - powołał komisję dla ucywilizowania odległych rejonów Szkocji. Komisja między innymi postanowiła ograniczyć pijaństwo i wprowadziła wina dla najwyżej postawionej szlachty - aby dawała przykład. I tak Macleod z Dunvegan, Maclean z Duart i Donald Gorm ze Sleat otrzymali prawo wypicia rocznie 4 miar wina, zwanych Tuns. W przeliczeniu na dzisiejsze miary - to jest 10 litrów wina dziennie, przez cały rok. Niezłe osiągnięcie, nawet jak na twardych, szkockich górali. Regulacja obowiązuje do dziś, choć chyba raczej tylko teoretycznie. A czym wypić zdrowie królowej - porto czy claretem? A, to już, co kto lubi.
Radwan

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie