Zabójcza uraza

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Śmierć dowódcy papieskiej Gwardii Szwajcarskiej

Korespondencja "Dziennika" z Rzymu


Śmierć dowódcy papieskiej Gwardii Szwajcarskiej








Korespondencja "Dziennika" z Rzymu


     24-letni młodszy kapral szwajcarskich gwardzistów w Watykanie, Cedric Tornay, powodowany resentymentem i żalem do swych przełożonych, nie umiejących docenić jego zasług, w poniedziałek ok. godz. 21.00 wtargnął do mieszkania swojego komendanta Aloisa Estermanna i w ataku szaleństwa zastrzelił dowódcę, jego żonę, a potem popełnił samobójstwo. Tak brzmi oficjalna wersja tragedii.
     Jan Paweł II dowiedział się o tragicznej śmierci komendanta swojej gwardii jeszcze tego samego wieczora, krótko po dramatycznych wydarzeniach.
Ze wzruszeniem papież wspomniał podobno swojego wiernego - na służbie w Watykanie od 1980 r. - żołnierza, który 13 maja 1981 r. usiłował osłonić go od strzałów Ali Agcy własnym ciałem. Dzisiaj o godz. 17.00 w Bazylice św. Piotra sekretarz stanu, kardynał Angelo Sodano, odprawi nabożeństwo żałobne za ofiary tragedii.
     Dyrektor Biura Prasowego, Joaqium Navarro Valls, na wczorajszej konferencji prasowej poinformował, iż prowadzący dochodzenie watykański sędzia Gian Luigi Marrone wyklucza hipotezy zakładające inny przebieg wydarzeń i o ile ekspertyza balistyczna nie wykaże rażących niezgodności z taką wersją, nie będą one brane pod uwagę w śledztwie.
     Tezę o rozżalonym Tornay, potwierdzają, zdaniem Navarro Vallsa, zarówno opowieści innych gwardzistów, którym skarżył się on na brak uznania, jak i podobno list, napisany półtorej godziny przed tragedią i pozostawiony kolegom, "żeby oddali rodzinie". Treść listu nie została na razie udostępniona opinii publicznej, zna ją już jednak jakoby sędzia Marrone, który w pierwszym etapie śledztwa zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok ofiar tragedii, zastrzelonych prawdopodobnie ze służbowej broni Tornaya.
     Zabójstwo Aloisa Estermanna i jego żony Gladys Meza Romero to pierwszy tego rodzaju wypadek w dziejach utworzonej przez Juliusza II w 1506 r. gwardii papieskiej, występującej od święta w kolorowych strojach, zaprojektowanych przez Michała Anioła, a na co dzień w skromnych, granatowych mundurach i wielkich, czarnych biretach.
     Co roku - 6 maja - na watykańskim dziedzińcu św. Damazego, w rocznicę spustoszenia Rzymu przez lancknechtów Karola V i śmierci 147 Szwajcarów w obronie papieża Klemensa VII, odbywa się uroczysta przysięga rekrutów, ochotników wywodzących się z katolickich rodzin szwajcarskich. W tym roku jednak - po raz pierwszy w historii Watykanu - uroczystość tę odwołano z powodu żałoby. 40 rekrutów na razie nie złoży przysięgi.
     Cedric Tornay czuł się nie doceniany. Estermann, od 7 miesięcy pełniący obowiązki faktycznego dowódcy 100-osobowej armii watykańskiej, nie wymienił go na liście gwardzistów mających, jak to było zaplanowane dzisiaj, podczas uroczystej przysięgi, otrzymać odznaczenia za wierną służbę, a przedtem - w lutym br. - udzielił mu pisemnego upomnienia za pozostanie na noc poza koszarami bez zawiadomienia.

\*\*\*



     Tornay był na służbie w Watykanie już od trzech lat, ale jak dotąd nic nie wskazywało na jego trudny charakter i brak opanowania. A przecież Cedric Tornay mógł być tylko pionkiem w trwającej 7 miesięcy dyskusji o tym, kto ma dowodzić papieską gwardią w Watykanie.
     Alois Estermann pełnił służbę w Stolicy Apostolskiej od 1980 r. Poprzedni komendant papieskich halabardników odszedł na emeryturę w listopadzie ub.r. Estermann otrzymał jednak nominację na stanowisko dowódcy zaledwie w poniedziałek.
     Watykańskie, uświęcone tradycją procedury wyboru dostojników dworu papieskiego, do których zalicza się również przecież dowódca szwajcarskich gwardzistów, trwają i muszą trwać długo. Szukano kandydata, który podjąłby się dowodzić najmniejszą armią na świecie za marne 40 tys. USD rocznie i który jeszcze na dodatek potrafiłby wykazać się szlacheckim pochodzeniem, był zawodowym oficerem, pochodził ze Szwajcarii i był katolikiem.
     Ale Estermann, choć nie szlachcic, przez cały czas wzorowo pełnił funkcje komendanta watykańskiej armii. Czy to możliwe, aby spór o mianowanie nie-szlachcica na takie stanowisko trwał aż tak długo? A kiedy w końcu Alois Estermann otrzymał nominację, został zamordowany. Może rzeczywiście tylko szaleństwo tłumaczy tę tragedię. Tylko czy tkwi ono doprawdy w niezrównoważonym usposobieniu Cedrica Tonaya, jak - podpierając się swoim medycznym wykształceniem - usiłował przekonać dziennikarzy Joaquin Navarro Valls? ANNA T. KOWALEWSKA

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo