Zabójczo uśmiechnięty klient

Zabójczo uśmiechnięty klient

ZBIGNIEW BARTUŚ

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Fot. Ingimage

Fot. Ingimage

Majka zdawała sobie sprawę, że nią manipulują, ale nie sądziła, że aż tak. Jako studentka krakowskiego Uniwersytetu Ekonomicznego wie, że promocja jest wtedy, gdy za pół ceny kupujesz z entuzjazmem coś, czego w normalnych warunkach nie weźmiesz za darmo.
Fot. Ingimage

Fot. Ingimage

Fot. Ingimage

Kto nam mówi, co lubić, co i kogo wybrać, czym pogardzać, kogo i czego nienawidzić?

Wie, bo na praktyce w markecie uczestniczyła w wytwarzaniu owego entuzjazmu, a tysiące ludzi - starych i młodych, bogatych i biednych, z tytułami i bez - reagowało jak trzeba.
Nie miała jednak pojęcia, że to tylko malutki fragment wielkiego teatru lalek. Obserwowała kukiełki (klientów) i koniuszki sznurków (siebie, koleżanki z praktyk), ale nie widziała, jak się za te sznurki pociąga. Zaczyna to dostrzegać dopiero teraz, na wymarzonym stażu w Korporacji.

Korporacja oferuje chemię i żywność w 180 krajach świata. W każdej sekundzie po jej produkty sięgają 2 tysiące ludzi. W ciągu doby robi się z tego ponad 160 milionów: panie w modnych sukienkach - i w czadorach, panowie w polo - i w garniturach; dzieci, rodzice, dziadkowie. Wybierają akurat TE zapachy i TE smaki. Uważają je za SWOJE. Swoje?

Majka nie zdawała sobie sprawy, że od lat należy do szczerych entuzjastów wielu produktów Korporacji. Spogląda na półki w markecie. Na szczycie regałów, nieco poniżej wysokości wzroku, ale nie niżej niż 130 cm nad ziemią, widzi pudełko ulubionej herbaty. Wyeksponowane, oświetlone, obok napis na żółtym tle: "Promocja" z przekreśloną starą ceną (na czarno) i większą nową (na czerwono). Do niedawna nawet się nie zastanawiała, czemu ta herbata stoi akurat w tym miejscu. Teraz wie, że zostało ono wybrane przez naukowców sowicie wynagradzanych przez Korporację, w oparciu o gruntowną wiedzę psychologiczną i marketingową oraz wyniki badań prowadzonych regularnie na tysiącach klientów. Majka zajmuje się na stażu przetwarzaniem i analizą właśnie owych wyników.

Odkąd to robi, patrzy na siebie inaczej: - Czemu jem,to, co jem, piję, co piję, zażywam akurat ten tran i magnez, a nie inny; czemu noszę takie trampki, takie spodnie, bluzkę tej akurat marki; czemu używam takiej komórki i takiego laptopa; czemu lubię ten serial, a tamtego nie oglądam; czemu podoba mi się ten polityk, a tamtego całkiem odrzucam; czemu czytam tę gazetę, tę książkę, oglądam ten film, słucham tej piosenki?

Tak sama z siebie, czy też dlatego, że korporacje wydają na kształtowanie naszych gustów, pociąganie za sznurki, więcej niż na nowe produkty i wynalazki? Robią to zawsze i wszędzie, niezależnie od tego, co produkują: ciuchy, buty, książki, kawę, herbatę, filmy, proszki, gumiaki, trendy, auta, pralki, idee, perfumy, podpaski, myśli.

Pożądanych konsumentów - i obywateli?

Farmaceutyczny koncern Glaxo przyznał ostatnio, że fundował lekarzom i ekspertom konferencje na Bermudach i Jamajce (w ramach "obrad": rejsy, nurkowanie, spa, loty balonem...); wdzięczni medycy masowo wypisywali leki Glaxo, a eksperci wychwalali je pod niebiosa; byli przez koncern rozliczani "z efektów". Jak ustalił Departament Sprawiedliwości USA, dla zysku lekarze ryzykowali nawet zdrowie i życie pacjentów. Firma zapewnia, że haniebny proceder to "odległa przeszłość". Pod naciskiem rządu USA zgodziła się zapłacić rekordową karę: 3 miliardy dolarów. Co roku zarabia na lekach do dziesięciu razy więcej.
1 3 4 5 »

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo