Zachowanie Polaków na szosach, o bandytyzm drogowy

Zachowanie Polaków na szosach, o bandytyzm drogowy

Zofia Gołubiew

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Zachowanie Polaków na szosach, o bandytyzm drogowy
Szanowni Państwo, mam znajomego, który kilkanaście lat temu przeniósł się do jednego z krajów zachodniej Europy i tam mieszka. Zapytałam go, kiedy znowu przyjedzie do Polski, a on powiedział coś, co mną wstrząsnęło: „Coraz mniej chce mi się odwiedzać kraj, głównie ze względu na ten bandytyzm”. Oniemiałam. Jaki bandytyzm?! O co chodzi? Odpowiedział, że o zachowanie Polaków na szosach, o bandytyzm drogowy.
Zachowanie Polaków na szosach, o bandytyzm drogowy
Oj, czy nie za ostro? - pomyślałam. Ale ostatnio jechaliśmy z mężem „zakopianką” i w pewnej chwili mąż zaklął i mówi: „To jest po prostu nie do uwierzenia!”. Pytam, w czym rzecz, a on: „Sama zobacz - ograniczenie do pięćdziesięciu, przejście dla pieszych, a lewym pasem auto za autem rżnie ponad setką! Bandyci!”.

Przypomnijcie sobie Państwo informacje o śmiertelnych wypadkach na drogach, spójrzcie na kierowców, którzy z telefonem przy uchu pędzą, nie zważając na jakiekolwiek przepisy i zupełnie nie myśląc o innych.
Coś wstępuje, głównie w mężczyzn, gdy siadają za kierownicą. Muszą wszystkich wyprzedzić, nawet „na trzeciego”, nawet na podwójnej ciągłej linii, nawet gdy nie widać nic zza wzgórza lub zza zakrętu. Bo przecież „Polak potrafi!”, bo „Ułańska fantazja”…

Zwalniają, i to czasem do zbyt małej prędkości, gdy widzą radar lub gdy przejeżdżają obok kraksy, i muszą się przypatrzeć. Natomiast poza tym zachowują się naprawdę niebezpiecznie, bez wyobraźni, zagrażając innym użytkownikom, a przy okazji samym sobie. Ale niech tylko wyjadą za granicę, choćby do Słowacji - nagle potrafią jechać zgodnie z przepisami, brawura gdzieś znika. Czyżby cudowne zmądrzenie lub odzyskanie szacunku dla prawa? Bynajmniej - przyczyną jest zagrożenie bardzo wysokim mandatem. I to nieuchronne, gdyż egzekwowanie przestrzegania przepisów jest w wielu krajach świetnie zorganizowane. A u nas? Kara nie zagraża, można swobodnie hulać. A więc kierowcy tak czynią, czując się bezkarnie.

Pamiętam, że gdy robiłam prawo jazdy, a było to w latach, gdy ruch samochodowy był nikły w stosunku do dzisiejszego, pewnego razu dość niebezpiecznie zaczęłam wjeżdżać na skrzyżowanie. Instruktor zahamował i powiedział: „Pani musi sobie zdawać sprawę, że ma Pani w ręku potężną broń. Samochód jest nie tylko środkiem lokomocji, ale też narzędziem, którym można zabić - innych i siebie”.

Takim właśnie narzędziem staje się samochód w rękach bandytów, którzy faktycznie zabijają. Coraz częściej. To dlatego mój znajomy woli prowadzić auto w krajach, w których przestrzegane są prawo i kultura jazdy.

ZOBACZ KONIECZNIE:



Polub nas na Facebooku i bądź zawsze na bieżąco!


Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Nie wiem kiedy ludzie to zrozumieją...

Adam (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

Nie wiem kiedy ludzie zrozumieją, że szybka jazda przyspiesza ich dojazd do celu tylko o kilka-kilkanaście minut, które i tak często zmarnują później przed telewizorem czy w internecie. Natomiast...rozwiń całość

Nie wiem kiedy ludzie zrozumieją, że szybka jazda przyspiesza ich dojazd do celu tylko o kilka-kilkanaście minut, które i tak często zmarnują później przed telewizorem czy w internecie. Natomiast korzyści z normalnej, przepisowej jazdy są ogromne- spokój i bezpieczeństwo. Nie spieszcie się, naprawdę, nie ma dokąd i po co, normalna jazda jest przyjemniejszazwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo