Zaklinanie cen mieszkań przez pośredników

Redakcja
Deweloperzy, pośrednicy i bankowcy tracą cierpliwość - ceny rosną zbyt wolno, a klienci wciąż czekają.

NIERUCHOMOŚCI. Klienci wyczekują, deweloperzy się niecierpliwią

Do właścicieli mieszkań na krakowskich osiedlach coraz częściej pukają pracownicy agencji nieruchomości, szukając lokali na sprzedaż. O pośrednikach wędrujących od bloku do bloku donoszą m.in. mieszkańcy osiedli Podwawelskiego i Ruczaj-Zaborze w Krakowie. - Skończył się czas niższych cen, teraz będzie już tylko drożej - namawiają do wystawienia mieszkań na sprzedaż pośrednicy. Wtórują im tzw. analitycy rynku nieruchomości - pracujący najczęściej dla dużych firm pośredniczących w udzielaniu kredytów hipotecznych. Zaklinanie cen mieszkań trwa w najlepsze, choć na tzw. rynku pierwotnym nie brakuje ofert nowych, czekających na kupców lokali.

Analitycy Expandera (firma pośrednicząca w udzielaniu kredytów) i Szybko.pl (portal nieruchomościowy) wyliczyli, że w lutym średnia cena ofertowa mieszkań w największych i najdroższych polskich miastach (m.in. Warszawa i Kraków) wzrosła w stosunku do stycznia o 0,8 pkt proc. - Trend stałego, aczkolwiek nieznacznego wzrostu cen z miesiąca na miesiąc najprawdopodobniej się utrzyma, co oznacza, że w perspektywie kilku miesięcy we wszystkich miastach średnie ceny ofertowe będą wyższe niż w 2009 roku - przekonują eksperci Expandera i Szybko.pl. Znaleźli nawet miejsce, gdzie ceny wróciły do poziomu z końca mieszkaniowej hossy. W Lublinie aktualna średnia cena ofertowa jest już porównywalna z marcem 2008, gdy metr kwadratowy mieszkania w Lublinie kosztował 5041 złotych.

Jednak - gdy wczytać się w ceny ofertowe konkretnych lokali - różnice z miesiąca na miesiąc są niewielkie. To świadczy raczej o ciągłym wyczekiwaniu sprzedających i kupujących. Jedni i drudzy wciąż nie akceptują cen. W Warszawie i Krakowie najłatwiej jest znaleźć ofertę w cenie od 7 do 8 tysięcy za metr kwadratowy. W Krakowie takie ogłoszenia stanowią niemal połowę wszystkich ofert. Nadal najtańszym z dużych miast pozostają Katowice, gdzie mieszkanie "z drugiej ręki" w stanie do remontu można kupić nawet za 3 tys. zł za metr kw. - informują Expander i Szybko.pl.

Na rozruszanie rynku nieruchomości liczą także banki, które coraz odważniej kredytują zakup mieszkań i domów. Zwiększa się dostępność pieniędzy, bowiem niektóre banki powróciły trwale do kredytowania nawet 110 proc. wartości kupowanej nieruchomości. Takie oferty były powszechne do 2007 roku, a później gwałtownie znikały z rynku (pod presją kryzysu finansowego i większego ryzyka w sektorze bankowym). Obecnie banki starają się namawiać klientów do kredytów w złotówkach, a tych, którzy mają odpowiednią zdolność kredytową - do zadłużenia w euro. Zwłaszcza kredyty denominowane we wspólnej, europejskiej walucie są szczególnie intensywnie promowane przez banki.

Mieszkańcy Krakowa (tutaj ceny mieszkań na rynku wtórnym nie należą do niskich) mają w czym wybierać, bowiem to właśnie Kraków, Warszawa i Poznań należą do miast o największej liczbie oddawanych do użytku nowych lokali. Miastem o najbardziej rozwiniętym rynku jest Warszawa, gdzie w ostatnim kwartale ub.r. oddano do użytku 5,4 tys. mieszkań. W Krakowie ich liczba wyniosła 2,9 tys. W sumie na Warszawę, Kraków i Poznań przypada ponad jedna piąta całego rynku budownictwa mieszkaniowego w Polsce - informują analitycy Home Broker.
- W ostatnich miesiącach w Krakowie ruszyło sporo nowych inwestycji. Większość jest na wstępnym etapie - twierdzi Grzegorz Maj, doradca Home Broker. W przypadku projektów ukończonych w ubiegłym roku, oferta mieszkań jest jednak przebrana. - Zostały do kupienia najmniej pożądane lokale, czyli na przykład, dwa pokoje o powierzchni 60 m.kw. czy lokale o powierzchni powyżej 80 metrów - ocenia i dodaje, że w Krakowie coraz więcej klientów decyduje się na zakup mieszkań w budowie.

Jednak czasy, gdy klienci decydowali się na zakup "dziury w ziemi" raczej nie powrócą. Decyduje o tym dostępność nowych mieszkań oraz rynek wtórny, na którym już nie dominują oferty z lat 70. ubiegłego wieku. W tej chwili najłatwiej można kupić lokale wybudowane w ostatnim dziesięcioleciu - zwłaszcza te nabywane w celach spekulacyjnych podczas boomu lat 2005-2007.

Jacek Świder

Jacek.swider@dziennik.krakow.pl

Banki chcą naszych pieniędzy. Zapłacimy ujemne odsetki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie