Załoga ojcem zwycięstwa

Redakcja
Sędziował Paweł Gil z Lublina. Żółte kartki: Jabłoński, Pastuszak oraz Kutaj, Mróz, Musiał. Widzów 600.

Polonia Przemyśl - Górnik Wieliczka 1-0 (1-0)

 1-0 Załoga 4 min.
 Polonia: Galanty - Strzałkowski, Jabłoński, W. Jaroch (70 Niemiec), Załoga - Szarek, Kawecki, Pankiewicz, Kloc - Sierżęga (87 Hajduk), D. Jaroch (61 Pastuszak).
 Górnik: Felsch - Kutaj, Mróz, Depa (85 Marion), Poskrobko - Krauz (75 Włodarz), Musiał, Dąbrowski, Szczepański (60 Harłacz) - Szczygieł (70 Kolański), Kępski.
 Po zaciętym meczu punkty pozostały w Przemyślu. Gospodarze rozpoczęli z dużym animuszem. Motorem napędowym ich akcji ofensywnych był wychowanek rzeszowskiej Stali, w ubiegłym sezonie broniący barw Górnika Wieliczka Paweł Kloc. Ponieważ dobrze znał zarówno mocne jak i też słabsze strony swoich byłych partnerów, wiedział, jak prowadzić grę, aby ich zaskoczyć. A zaskoczenie nastąpiło już w 4 min. Po kąśliwym dośrodkowaniu Kloca z rzutu wolnego do piłki wyskoczył tradycyjnie ruchliwy Załoga i precyzyjnym strzałem głową pokonał Felscha. W 9 i 15 min strzelali odpowiednio Kloc i Załoga, ale dzięki udanym interwencjom bramkarza gości wynik nie uległ zmianie. Później strachu gospodarzom napędzili Szczygieł z Poskrobką, którzy silnie strzelali z dystansu, lecz Galanty za każdym razem był na posterunku. Dziesięć minut przed końcem pierwszej odsłony z końcowej linii boiska dośrodkowywał D. Jaroch, piłkę na głowę przejął Sierżęga. Kibice wznieśli już nawet okrzyki radości widząc futbolówkę w bramce, lecz obrońcy Górnika zdołali jeszcze przenieść futbolówkę na korner.
 Druga część była już bardziej wyrównana. O zdobycie goli mogli się pokusić w 57 min Szczepański oraz w 65 Krauz, ale i w tym przypadku zaporą nie do przebycia okazał się przemyski golkipier. Bez zarzutu także spisał się bramkarz wielicki, który popisywał się udanymi interwencjami po strzałach Załogi i Pastuszaka. Tuż przed końcem Kawecki w pełnym biegu przymierzył w długi róg, jednak raz jeszcze Felsch udowodnił na czym polega bramkarski kunszt, ekspediując końcami palców piłkę na korner.
 Górnik, po dwóch zwycięstwach na własnym boisku, po raz pierwszy w tych rozgrywkach zaznał smaku porażki. Ponieważ mecz był bardzo wyrównany, można się zastanawiać, jaką rolę mógł w nim odegrać Krzysztof Kusia, gdyby w Przemyślu wystąpił. Nie było go, a w dotychczasowych meczach Górnika pełnił kluczową rolę. Wrócił natomiast do wielickiego składu Bartosz Szczepański. Górnik doszedł wreszcie w jego sprawie do porozumienia z Wawelem.

(MS)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie