Załoga wciąż niezdecydowana

IF
Jak informowaliśmy, z propozycją przekształceń do przedstawicieli związków zawodowych nowosądeckiego PKS wystąpił Witold Latusek, członek zarządu Województwa Małopolskiego, które jest właścicielem zakładu.

NOWY SĄCZ. Przedstawiciele trzech związków zawodowych Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej nie mówią definitywnego "nie" w sprawie przejęcia spółki

- Nie mówimy ostatecznego "nie", bo głosy w tej sprawie były podzielone i są pracownicy zainteresowani tą propozycją - mówi Tadeusz Bodziony, szef branżowych związków zawodowych w sądeckim PKS-ie. Dodaje, że w sformułowanej na piśmie odpowiedzi związkowcy zaproponowali m.in., żeby przeprowadzono referendum wśród całej załogi. Informuje, że odkupieniem udziałów zainteresowani są przede wszystkim kierowcy, reprezentowani przez Związek Zawodowy Kierowców PKS pod przewodnictwem Andrzeja Jodłowskiego.

Piotr Kocańda, przewodniczący "Solidarności" w zakładzie podkreśla, że w swojej odpowiedzi związkowcy żądają dokładnych informacji dotyczących zasad, na jakich miałoby się odbyć utworzenie spółki pracowniczej. Wyjaśnia, że chociaż szefowie związków odbyli w maju w Krakowie spotkanie w tej sprawie, nie padły wówczas żadne konkrety.

- Nie wiemy np. jaka dokładnie część majątku wchodziłaby w grę i na jakich zasadach miałby się odbyć podział, nie znamy też dokładnej wyceny spółki - wylicza Kocańda.

Związkowcy zaproponowali też, żeby zarząd wstrzymał się przez rok ze sprzedażą udziałów. W tym czasie zajmujący od maja stanowisko prezesa Tadeusz Szczerba kontynuowałby plan restrukturyzacji zakładu, rozpoczęty przez swojego poprzednika Stanisława Dobosza. Zakłada on m.in. redukcję zatrudnienia do 200 osób (co oznacza, że zwolnionych zostanie 48 pracowników - przyp. Red.), likwidację nierentownych linii i pozbycie się z taboru najstarszych autobusów. Ma to pomóc w uzdrowieniu finansów spółki. Bodziony i Kocańda uważają, że problemy finansowe PKS-u są w dużej mierze zasługą Marka Surowiaka, który we wrześniu ubiegłego roku został odwołany ze stanowiska prezesa. W piątkowej rozmowie z "Dziennikiem Polskim" Surowiak powiedział, że to przywileje załogi - jubileuszowe pensje, dodatki stażowe i "cała socjalna sfera" - generowały gigantyczne koszty, spychając przedsiębiorstwo na skraj bankructwa. - Serce boli od tych pomówień. Nie dość, że prezes Surowiak szkodził firmie, to wciąż nie może się pogodzić z odwołaniem i nas szkaluje - oburza się Tadeusz Bodziony. Przedstawiciele związkowców zarzucają Surowiakowi m.in., że stworzył - ich zdaniem zbędne - stanowiska dyrektorskie i źle spożytkował kredyt. (IF)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie