Zamiast palnika

Redakcja
Kompozyty poliestrowo-szklane (5)

No i doczekaliśmy się. Możemy teraz zdjąć formę z naprawianego miejsca. Po delikatnym ostukaniu ręką, możemy ją podważyć klinami drewna. Jeżeli poprzednio była dobrze napastowana, powinna odejść bez problemu. Jeżeli nie - zastosujemy rozwiązanie siłowe, na formie nam przecież nie zależy.
 Po usunięciu formy spostrzeżemy, że miejsce naprawiane jest jaśniejsze od reszty. To oczywiste. Stary, nawet tylko roczny żelkot zdążył zmienić kolor pod wpływem słońca i czynników atmosferycznych. Na styku starej i nowej powierzchni dobrze widoczna granica. Jak się jej pozbyć? Zacznijmy od przeszlifowania linii granicznej papierem 150, za pomocą wiertarki. Powstałe zagłębienie zaszpachlujemy szpachlówką z włóknem szklanym i wyrównamy papierem nr 80 na sucho. Pozostałe nierówności wypełniamy szpachlówką wykończeniową i obrobimy papierem 150 i 240, także bez użycia wody. Następnie zmatowimy miejsce podlegające lakierowaniu papierem wodnym 400 - z 30 proc. naddatkiem.
 Na tak przygotowaną powierzchnię nałożymy 2-3 warstwy podkładu, a po wyschnięciu przeszlifujemy najpierw papierem 240 na sucho i 400 na mokro. Po odparowaniu wody z podkładu (bardzo ważne), możemy nanieść lakier: poliuretanowy na łodzie lub samochodowy - akrylowy. Jeżeli nie mamy kompresora i pistoletu, możemy posłużyć się pojemnikami typu "spray", zawierającymi zarówno podkład, jak i lakier nawierzchniowy. Wszystkie potrzebne materiały możemy nabyć w sklepach prowadzących materiały dla zakładów lakierniczych - tam również napełnią nam pojemnik "spray" dowolnym kolorem.
 Po wyschnięciu warstwy nawierzchniowej pozostanie dobrze widoczna granica. Przeszlifujemy ją papierem 1000 i 1500 (na mokro) - a dla ułatwienia sobie pracy na mokry papier możemy dać kilka kropel "Ludwika" lub posmarować go mydłem. Ostatnią czynnością będzie polerowanie naprawianego miejsca pastą polerską. Jeżeli użyjemy pasty z woskami nabłyszczającymi - szmatkę możemy zwilżyć naftą lub w ostateczności olejem napędowym. W przypadku użycia past stosowanych przez lakierników - szmatkę zwilżymy wodą. Polerowanie można także przeprowadzić przy użyciu krążka (z baranka) lub gąbki mocowanej do wiertarki. Tym sposobem możemy odświeżyć cały pojazd. Wymaga to jednak wprawy, ze względu na niebezpieczeństwo przetarcia lakieru, zwłaszcza na krawędziach.
 Co zrobić, kiedy nasz ukochany samochód zaczyna coraz bardziej korodować, miejscowe "wykwity" rdzy szpecą nadwozie i grozi nam odebranie dowodu rejestracyjnego, nie wspominając o tym, że sprzedanie takiego pojazdu może być problematyczne? Skorzystanie z usług zakładu blacharskiego jest nieopłacalne, zresztą ingerencja palnika mogłaby przyspieszyć agonię naszego wozu. Na szczęście umiemy laminować i to może być dla nas ostatnią deską ratunku.
 Pamiętać jednak należy, że naprawie mogą podlegać tylko elementy nie mające wpływu na bezpieczeństwo jazdy! Nie do pomyślenia jest klejenie podłużnic, wsporników układu kierowniczego czy tzw. elementów niosących. Z powodzeniem natomiast możemy podratować skorodowane miejscowo drzwi, drobne ubytki w błotnikach i progach zewnętrznych. Tak się złożyło, że ostatnio pomagałem w ratowaniu dostawczego LT-ka, gdzie korozja poradziła sobie z tylnym błotnikiem, zjadając go w 60 procentach. Po ostukaniu młotkiem, okazało się, że ten element zachowuje swój kształt dzięki warstwie szpachlówki, które jako tako trzymała go przy życiu.
 Dotknięcie palnika spowodowałoby przegrzanie zdrowej jeszcze blachy w pobliżu skorodowanego elementu, co za jakiś czas dałoby znać o sobie nowymi wykwitami i koniecznością dalszej naprawy. Jednym rozsądnym wyjściem było w tym przypadku zastosowanie laminatu. Skorodowany element po przeszlifowaniu papierem ściernym został pokryty trzema warstwami tkaniny 220, nierówności zostały zaszpachlowane przy zastosowaniu szpachlówki z włóknem szklanym, na to wszystko położone zostały trzy warstwy podkładu z opakowania typu "spray" i po polakierowaniu element wygląda jak nowy.
 Koszt naprawy nie przekroczył 70 zł. Pół litra żywicy a’ 10 zł/litr, 1 m kw. tkaniny - 70 zł, podkład w "sprayu" 17 zł, a reszta to szpachlówka i trochę papieru ściernego. Proszę sobie dośpiewać, ile trzeba by zapłacić za wyspawanie tego w zakładzie blacharskim. Dziękuję.

Tadeusz Seredyński

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie