Zamieszała w cyfrach

Redakcja
Była główna księgowa Zespołu Szkół Ekonomicznych skazana

NOWY SĄCZ. Na dwa lata więzienia z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na pięcioletni okres próbny skazał Sąd Okręgowy byłą główną księgową Zespołu Szkół Ekonomicznych w Nowym Sączu. 60-letnia kobieta w ciągu trzech lat przywłaszczyła sobie ponad 140 tys. zł, fałszując czeki podpisane przez dyrektora placówki. Wyroku, w zastępstwie księgowej, wysłuchał jej mąż. Ona sama zasłabła w domu i została odwieziona do szpitala.

Sposób na łatwe pieniądze był prosty. Na biurko dyrektora "ekonoma" trafiały czeki, na których wpisano kwotę do pobrania z banku. Po podpisaniu dokumentu księgowa sprytnie przekształcała umieszczone tam cyfry. I tak z 306 robiło się 1306 zł, a 11 tys. zamieniało się na 17 tysięcy. Wystarczyło przerobić jedynkę na siódemkę, by zawyżyć kwotę, jaką należało pobrać z banku. Taki mechanizm sprawił, że od lutego 1999 r. do sierpnia 2001 r. 60-letnia pracownica ZSE pobrała łącznie ponad 140 tys. zł. Wszystko dzięki bezgranicznemu zaufaniu dyrekcji szkoły, w której pracowała od 1983 r. Ufano jej do tego stopnia, że po przejściu na emeryturę w grudniu 2000 r. zatrudniono ją na pół etatu, a kolejne umowy przedłużano aż do sierpnia 2002 r. Mało tego. Mimo, iż była główna księgowa nie pełniła już tej funkcji, nadal mogła realizować czeki, z czego skrupulatnie korzystała.

Oskarżona od początku tylko częściowo przyznawała się do winy. Owszem, pobierała pieniądze z bankowych kont szkoły, były to jednak o wiele niższe kwoty niż te wyszczególnione w sądowych aktach. Utrzymywała też, iż w grę wchodziły "okrągłe sumy", czyli takie, które łatwo zapamiętać, by później móc je zwrócić. Nadwyżki pobierane z kont nie były ewidencjonowane w raportach kasowych, zresztą prowadzenie ksiąg nie należało do mocnych stron byłej głównej księgowej. Jak ustalono, od stycznia 1999 r. do końca grudnia 2000 r. ksiąg rachunkowych w ogóle nie było, tylko w teorii istniały też dzienniki oraz księga główna.

Dyrektor ZSE utrzymuje, że mimo zaufania do pracownicy zawsze sprawdzał, co zostało wpisane na podsuwanych mu czekach. Twierdzi, że kwoty były zapisane także słownie, choć przyznaje, iż nie zwrócił uwagi na to, że tekst był nienaturalnie przesunięty w prawą stronę. W ten sposób po uzyskaniu podpisu można go było uzupełnić.

Prócz kary pozbawienia wolności na dwa lata z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na pięć lat, sąd nakazał również zwrócić byłej księgowej pieniądze, które pobrała z bankowych kont "ekonoma". Musi ona też zapłacić 4,5 tys. zł grzywny. Wyrok w pierwszej instancji nie jest prawomocny. Nie wiadomo jeszcze, czy zainteresowana złoży od niego apelację. Paweł Szeliga

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie