Zamieszkaj na Żabińcu i wyjedź

Redakcja
Ulica Żmujdzka w popołudniowych godzinach szczytu Fot. Kamila Zarembska
Ulica Żmujdzka w popołudniowych godzinach szczytu Fot. Kamila Zarembska
W ramach akcji "Pustynia w sercu Krakowa" opisaliśmy już Górkę Narodową - z chaotycznie rozplanowanymi blokami, do których prowadzą za wąskie ulice. Brakuje terenów zielonych, nie ma żłobka, przedszkola, ani szkoły. Dziś kolejne miejsce.

Ulica Żmujdzka w popołudniowych godzinach szczytu Fot. Kamila Zarembska

Pustynia w sercu Krakowa. Opisujemy blokowiska koszmarki, na których trudno mieszkać.

Osiedle Żabiniec wchodzące w skład Dzielnicy IV Prądnik Biały położone jest na tyłach szpitala Narutowicza, między ulicami Żabiniec, Konecznego, Zdrową i Mikołaja Reja. Powstało na początku lat 90. i miało w planach stać się rekreacyjną przestrzenią Krakowa z jedynie tysiącem mieszkańców. Dziś to osiedle liczące ponad 9 tysięcy ludzi z jedną drogą wyjazdową.

- Jeżeli buduje się jakieś osiedle, trzeba to robić z głową. A tutaj jest jeden wyjazd. Już pomijam, ile ludzie zjedzą nerwów stojąc w korkach, chcąc wyjechać sprzed własnego domu, ale aż strach sobie wyobrazić, co może się stać w przypadku pożaru. Przecież tu nawet wóz strażacki nie przejedzie - lamentuje mieszkaniec bloku przy ul. Konecznego, Zdzisław Kremer.

Ulica Żmujdzka to największy osiedlowy koszmar. - Wyjechanie o 7.30 rano z osiedla, kiedy nie daj Bóg na ul. Opolskiej zdarzył się wypadek, albo jest remont na al. 29 Listopada to murowane 1,5 godziny w korku - mówi mieszkaniec ul. Żabiniec, Robert Dudek, którego od al. 29 Listopada dzieli nie więcej niż 400 metrów.

Z uwagi na fakt, że na osiedlu nie ma garaży, kierowcy parkują gdzie mogą - pod blokami, na chodnikach, na poboczu, co jeszcze bardziej utrudnia przedostanie się przez wąskie uliczki. Doszło do tego, że kilka lat temu mieszkańcy ul. Reja zakupili ze składkowego funduszu szlaban, który oddzielił ich blok od ulicy Solskiego, aby zapobiec zastawianiu parkingu autami mieszkańców tego bloku.

Poważnym problemem jest też zły stan osiedlowych dróg i chodników. Ulica Żabiniec czy Zdrowa nie może poszczycić się równą nawierzchnią. Dziur tu nie brakuje, a przepustowość jest ogromna. Piesi także nie mają powodów do radości. - Nie dość, że niektóre chodniki przypominają bardziej wertepy, to między paroma blokami w ogóle nie ma wydzielonych przejść, dlatego też mieszkańcy brodzą w błocie. Zdrowy człowiek ma czasem problem, a co dopiero niepełnosprawny - mówi Grażyna Zamorska, mieszkanka bloku przy ul. Solskiego.

Mieszkańcy osiedla z wypiekami na policzkach oczekują rozwiązania palących problemów. Składają pisma do spółdzielni i do magistratu. Bacznie obserwują też działania lokalnych radnych. Niestety, na razie bez rezultatów. - Były obietnice przedwyborcze, że z osiedla będzie droga do ulicy Siemaszki, ale póki co, śladu takich zmian brak - mówi Marek Kostrzewski, mieszkaniec bloku przy ul. Solskiego.

Mieszkańcy osiedla z wypiekami na policzkach oczekują rozwiązania palących problemów. Składają pisma do spółdzielni i do magistratu. Bacznie obserwują też działania lokalnych radnych. Niestety, na razie bez rezultatów. - Były obietnice przedwyborcze, że z osiedla będzie droga do ulicy Siemaszki, ale póki co śladu takich zmian brak - mówi Marek Kostrzewski, mieszkaniec bloku przy ul. Solskiego.

W świetle marnej sytuacji zmotoryzowanej części mieszkańców osiedla, rozsądną alternatywą i pocieszeniem wydaje się być rozbudowana sieć komunikacji miejskiej.
- Komunikacja miejska jest wspaniała, kursuje tu kilkanaście autobusów z ul. Prądnickiej i podobnie jest na Al. 29 listopada. Kwadrans i jest się w centrum - mówi mieszkaniec bloku przy ul. Konecznego, Zdzisław Kremer. Sprawdzamy i rzeczywiście - 14 autobusów odjeżdża z ul. Prądnickiej, osiem z al. 29 Listopada. Czy w godzinach szczytu równie łatwo dostać się do miasta? - Tak, bo zawsze można podejść na ul. Bratysławską do tramwaju. To wprawdzie oznacza 20-minutową przechadzkę, ale za to w 10 minut jest się w sercu Krakowa - mówi Joanna Kurleto, od 10 lat mieszkająca na os. Żabiniec. Sama przetestowała wszelkie możliwości komunikacji z centrum. - Kiedy jest ładna pogoda, polecam spacerek. To niecałe 40 minut. Albo można wybrać rower. Przejażdżka nie zajmuje więcej niż 10 minut - mówi Joanna.

(ALIMA)

krakow@dziennik.krakow.pl

Nasza akcja - radni zmienią prawo

Prowadzimy akcję "Pustynia w sercu Krakowa". Opisujemy blokowiska-koszmarki, które powstały pod dyktando deweloperów. Jako pierwszą przedstawiliśmy Górkę Narodową - z chaotycznie rozplanowanymi blokami, do których prowadzą za wąskie ulice. Brakuje terenów zielonych, nie ma żłobka, przedszkola ani szkoły. Niektórzy mieszkańcy uważają, że jedyne, co pomoże Górce Narodowej, to jej wyburzenie. - Są jeszcze inne sposoby uratowania zdegradowanych osiedli. Gmina może scalać i wykupywać tereny, które zarezerwuje pod budowę np. przedszkoli kontenerowych - mówi radny Grzegorz Stawowy z PO. Jest pierwszy, bardzo konkretny efekt działań "Dziennika Polskiego". Radni chcą rewitalizować nowe, ale już zdegradowane osiedla i przygotowują projekt uchwały dla prezydenta, w której zobowiążą go do przygotowania planu rewitalizacji nowych osiedli. - Chcemy wymienić przykłady takich osiedli, np. Ruczaj, Górka Narodowa czy Wola Duchacka. Liczymy na to, że prezydent dopisze więcej - mówi radny Janusz Chwajoł, jeden z pomysłodawców projektu uchwały.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie