Zapaść w nafcie

Redakcja
Glimar o krok od katastrofy

Glimar o krok od katastrofy

Glimar o krok

od katastrofy

GORLICE:

- Glimar ma zadyszkę, która powoli zaczyna przeradzać się w zapaść - mówił podczas wczorajszej sesji Rady Powiatu Gorlickiego Henryk Malesa, dyrektor Grupy Lotos Południe, która od ubiegłego roku prowadzi proces przejmowania trzech rafinerii z południowej Polski, w tym gorlickiego Glimaru.

Henryk Malesa został zaproszony na sesję przez władze powiatu, zaniepokojone pogłoskami o katastrofalnej sytuacji finansowej rafinerii. Na domiar złego, do wczoraj brakowało jakichkolwiek informacji na temat aktualnej sytuacji w jednym z największych zakładów w Gorlickiem.

- Z różnych pogłosek rodzi się obraz upadłości spółki, która podobno przed miesiącem wstrzymała produkcję, utraciła też sporą część rynków zbytu - tłumaczył niepokój radnych starosta gorlicki Witold Kochan. - Dlatego domagamy się wyjaśnień. Powiatu nie stać na zwolnienia grupowe na ogromną skalę. W tym co mówię, nie ma przesady, bo w rafinerii pracuje blisko pół tysiąca osób, a w związanych z nią spółkach prawie trzysta.

Henryk Malesa poinformował radnych, że właścicielem "Glimaru" nadal pozostaje Nafta Polska, natomiast Grupa Lotos wdrożyła już system konsolidacji handlowej i towarowej z południowymi rafineriami (Czechowice, Jasło i Gorlice). W praktyce oznacza to m. in. pomoc w dystrybucji produktów i przygotowaniu debiutu giełdowego, planowanego na pierwszą połowę przyszłego roku. Dyrektor Malesa zapewnia, że do masowych zwolnień nie dojdzie, choć planowane jest wdrożenie programu dobrowolnych odejść z firmy tak, by zatrudnienie w rafinerii zmniejszyło się do 350 osób. Przedstawiciel Lotosu przyznał, że do poważnych kłopotów spółki przyczyniła się m. in. budowa gorzelni w Kobylance, która pochłonęła ponad 40 mln zł. W ten sposób pozbyto się ponad połowy kapitału rafinerii, który dziś tylko nieznacznie przekracza... milion złotych. Wszystko to w sytuacji, gdy w ubiegłym roku firma zanotowała straty netto w wysokości 106 milionów.

- Glimar jest nam potrzebny, bo po uruchomieniu hydrokompleksu będzie w stanie wytwarzać surowiec dla całej Grupy Lotos - zapewniał Henryk Malesa. - Ma to nastąpić jesienią przyszłego roku kosztem ponad 700 milionów złotych.

Dotąd na hydrokompleks wydano 340 mln. Ciężar sfinansowania dużego fragmentu pozostałych robót bierze na siebie Grupa Lotos. Zanim jednak Glimar stanie się jej integralną częścią, będzie musiał przetrwać na rynku. Nie będzie to możliwe bez pomocy właściciela, czyli Nafty Polskiej, bo na tym etapie GL nie ma prawnych możliwości przelewania pieniędzy na konta gorlickiej rafinerii. Dodajmy, że zostanie ona włączona do Grupy Lotos, jednej z dwóch grup paliwowych w Polsce. Wynika to z założeń rządowego programu prywatyzacji i restrukturyzacji sektora paliwowego.

Paweł Szeliga

tylko nafta

Grupa Lotos w programie restruktyryzacji Glimaru nie uwzględnia dalszego funkcjonowania obiektów, które nie są bezpośrednio związane z produkcją surowca do paliw. Dlatego zamierza sprzedać gorzelnię w Kobylance, nie chce też utrzymywać obiektów w uzdrowisku Wysowa.

Duża sieć marketów na sprzedaż?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie