Zapłacą wyborcy

YAN
(INF. WŁ.) Mimo że nie ma jeszcze nawet przybliżonego terminu wyborów do parlamentu, politycy już prowadzą kampanię wyborczą. Ugrupowania prześcigają się w składaniu obietnic, za które i tak zapłacą wyborcy z podatków.

Politycy obiecują

   Choć wybory do parlamentu odbędą się najwcześniej za pół roku, kampania wyborcza już dawno ruszyła. Posłowie prześcigają się w inicjatywach, które mają zjednać im wyborców. Walka o głosy zaczęła się już podczas majstrowania przy ustawie podatkowej. Samoobrona chciała podarować wyborcom co najmniej 21 mln zł, podnosząc kwotę wolną od podatku do 1,8 tys. zł. Na to natychmiast zareagował LPR, proponując obniżenie stawek PIT z 19 do 14 proc. i drugiej stawki z 30 do 25 proc. W ten sposób podatnicy mieli dostać prezent w wysokości 15,7 mln zł. W tej konkurencji najsłabiej wypadło SLD, które chciało wprowadzić dodatki dla najbiedniejszych. Szacunkowy koszt prezentu to 1,3 mln zł.
   Do walki o wyborcę włączył się również PiS. Trzy dni po wyrzuceniu przez posłów do kosza pomysłu wprowadzenia do kodeksu karnego kary śmieci poseł Zbigniew Ziobro wystąpił ponownie z tym samym pomysłem. Żeby ogłosić go oficjalnie i w blasku kamer, poseł przyleciał specjalnie z Krakowa do Warszawy. Nowy projekt tym razem oprócz kary śmierci przewiduje także karę bezwzględnego dożywocia.
   W chórze wyborczym nie zabrakło także Platformy Obywatelskiej. PO zaczęła walczyć m.in. z urzędnikami, proponując wprowadzenie kar finansowych dla urzędników za wydawanie błędnych decyzji. SdPl natomiast w ramach walki o wyborcę podjęło walkę z funduszem kościelnym. Marek Borowski proponuje, aby kościół sam pokrywał wydatki finansowane obecnie przez państwo.
   Jak dotąd udało się przeforsować tylko jedną propozycję, będącą "kiełbasą wyborczą". Mimo sprzeciwu Ministerstwa Finansów i premiera zarówno opozycja, jak i ugrupowania stanowiące zaplecze rządu niemal jednogłośnie poparły pomysł wprowadzenia czwartej 50-procentowej stawki podatku PIT.
   Kampanię wyborczą łatwo zauważyć w statystykach sejmowych. Przez miniony rok do laski marszałkowskiej wpłynęły 302 projekty ustaw (z czego większość to propozycje rządowe), a w tym roku złożono już 364 projekty. Tylko do połowy października wpłynęły 4 poselskie projekty ustaw. Festiwal obietnic, w większości pustych, potrwa do wyborów. A więc skończy się najwcześniej wiosną przyszłego roku. Jednak jest coraz bardziej prawdopodobne, że potrwa aż do jesieni, bo posłowie w trosce o swoje portfele nie zdecydują się na przedterminowe wybory.
   Nawet jeśli posłowie nie przeforsują wyborczych propozycji i tak zapłacą za to podatnicy. Parlamentarzyści bowiem będą tracili czas na jałowe dysputy w Sejmie i procedowanie nad projektami ustaw, które i tak będą później odrzucane w głosowaniach. W tym czasie mogliby zająć się innymi poważniejszymi pracami. A czas, jak wiadomo, to pieniądz.
    (YAN)

Co dziesiąty Polak kupuje podróbki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie