Zapłacili za mecz

SAS
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Wisła Kraków 2-3 (1-1)

1-1 Popiela 41 min

   0-1 Czerwiec 26 min
   1-2 Niciński 73 min
   2-2 Popiela 87 min (karny)
   2-3 Niciński 90 min
   KSZO: Kapsa - Cichoń (81 Grębowski), Kowalski, Pietrasiak, Unierzyski - Sokołowski (60 Toborek), Wyciszkiewicz, Krawiec, Popiela - Solnica (46 Małocha), Żelazowski.
   Wisła: Sarnat - Nawotczyński, B. Zając, Baszczyński, Kaliciak - Pater, Czerwiec, Sunday (40 Moskal), Kulawik (61 Szymkowiak), Kosowski (72 Żurawski) - Niciński.
   Sędziował Marek Mikołajewski z Ciechanowa. Żółte kartki: Popiela (42 za faul na Paterze), Krawiec (90 za faul na Żurawskim), B. Zając (21 za faul na Solnicy), Kosowski (55 za faul na Cichoniu). Czerwona kartka: B. Zając (30, druga żółta za faul na Solnicy). Widzów 4 tys.
   Cała ekipa krakowskiej Wisły wykupiła wczoraj bilety na swój mecz IV rundy Pucharu Ligi w Ostrowcu Świętokrzyskim. Pieniądze zasilą fundusz dla powodzian.
   Mistrz Polski, choć rozpoczął spotkanie w mocno przemeblowanym składzie - na ławce rezerwowych siedzieli m.in. Kazimierz Moskal, Maciej Żurawski, Mirosław Szymkowiak i Marek Zając, a zabrakło w ogóle leczących urazy: Tomasza Frankowskiego i Olgierda Moskalewicza - nie zamierzał się bronić. Także gospodarze przyjęli ofensywny wariant gry, dlatego nie brakowało spięć podbramkowych.
   W 10 min Paweł Kapsa wypuścił piłkę z rąk po strzale Grzegorza Nicińskiego. 2 min później Dariusz Solnica nie zdołał z bliska pokonać Artura Sarnata. Bramkarz Wisły nie dał się także zaskoczyć dwukrotnie Tomaszowi Żelazowskiemu. Bardzo gorąco na polu karnym Wisły było również w 20 min. Najpierw piłkę sprzed linii bramkowej wybił Bogdan Zając, a Solnica nie zdołał umieścić piłki w siatce, gdy Sarnat znalazł się - po interwencji - aż 25 metrów od bramki.
   Znakomity refleks wykazał Artur Sarnat w 22 min, broniąc mocnego strzału Solnicy. Po kilku nie wykorzystanych sytuacjach przez KSZO, w 26 min "Biała Gwiazda" objęła prowadzenie.
   Po dośrodkowaniu Kamila Kosowskiego Ryszard Czerwiec nie zmarnował okazji.
   W 30 min za kolejny faul Bogdana Zająca na Solnicy wiślak ujrzał drugą żółtą kartkę, w jej efekcie - czerwoną i musiał opuścić boisko. Strzał Zbigniewa Wyciszkiewicza z wolnego w "okienko" znakomicie znów obronił Sarnat.
   Grająca w dziesiątkę Wisła przeprowadziła bardzo groźną akcję w 35 min Niciński zagrał na wolne pole do Kulawika, ale Kapsa wyczuł intencje kapitana krakowian. Zespół KSZO zrewanżował się szarżą Solnicy, lecz szybszy był Sarnat.
   Miejscowi wyrównali w 41 min. Z wolnego Wyciszkiewicz krótko podał do Jarosława Popieli, który mocno uderzył w lewy, wolny róg. Sarnat był bezradny.
   Po przerwie osłabiona Wisła skupiła się na utrzymaniu remisu. Mieli w tym pomóc wprowadzeni do gry: Kazimierz Moskal, Mirosław Szymkowiak i Maciej Żurawski.
   W 46 min sędzia po raz drugi w tym meczu z powodu spalonego nie uznał gola zdobytego przez Wojciecha Małochę (w 27 min dotyczyło to trafienia Żelazowskiego). Natomiast w 53 min, mając przed sobą tylko Sarnata, nie popisali się Marek Sokołowski i Jarosław Popiela.
   Groźny był strzał z wolnego Zbigniewa Wyciszkiewicza w 60 min. Drużyna z Ostrowca zepchnęła wiślaków do obrony. Dopiero w 72 min, Maciej Żurawski zaraz po wejściu na boisko omal nie zaskoczył Kapsę, po wolnym Szymkowiaka.
   W 86 min za faul Grzegorza Kaliciaka na Tadeuszu Krawcu arbiter podyktował "jedenastkę", pewnie wykorzystaną przez Jarosława Popielę i wydawało się, że mecz zakończy się remisem. Tymczasem, w 88 min Grzegorz Pater trafił w słupek. W 90 min Kapsa nic nie mógł zrobić, gdy po rajdzie Żurawskiego, Niciński zapewnił mistrzowi Polski zwycięstwo. Sukces jest tym cenniejszy, że przez godzinę wiślacy grali w osłabieniu.
   Niezawodny okazał się ponownie Grzegorz Niciński - zdobywca dwóch bramek. Jego skuteczność (także 2 gole w niedzielę przeciwko Zagłębiu Lubin) jest zadziwiająca. I, jak powiedział trener Franciszek Smuda, w pełni zasłużył na miejsce w podstawowym składzie.
   JERZY SASORSKI

Zdaniem trenerów:

W dziesięciu lepiej się gra...

   Franciszek Smuda (trener Wisły): - Gdy Bogdan Zając dostał czerwoną kartkę, nie myślałem, że to spotkanie możemy wygrać, ponieważ naprawdę zespół KSZO bardziej walczył. niż w pierwszym meczu z nami - w lidze. Nie oczekiwałem zwycięstwa, choć podobno w dziesięciu lepiej się gra. Miałem testować zawodników, ale musieliśmy przede wszystkim wygrać. Kosowski - moim zdaniem - zagrał na normalnym poziomie, natomiast Pater od dłuższego czasu nie spełnia moich oczekiwań. Błędy popełnił Bogdan Zając, bo rutynowany piłkarz powinien umieć się ustawić, a nie faulować. Szansę otrzymał, a czy ją wykorzystał, niech sam pomyśli.
   Krzysztof Tochel (trener KSZO): - Nie jestem zadowolony, choć zdaję sobie sprawę przeciwko komu graliśmy. Z przebiegu meczu, ze stworzonych sytuacji, to nam powinno przypaść zwycięstwo. Tym bardziej że graliśmy jedenastu na dziesięciu. Fatalnie zagraliśmy w obronie. To, co niektórzy wyprawiali, to była katastrofa. Nie mogłem nic zrobić, sam jestem już za stary, żeby wejść na boisko. Mecz mógł się podobać, jedni walczyli, a drudzy rozumem wygrali.
   (SAS)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie