Zapomniałam jak się strzela

Redakcja
Korespondencja "Dziennika" z Sydney

Zapomniałam jak się strzela

Zapomniałam jak się strzela

Korespondencja "Dziennika" z Sydney


 W sobotę pierwszą dekorację medalistów XXVII Ig-rzysk Olimpijskich w Sydney oglą-dałem w towarzystwie, niestety, Renaty Mauer-Różańskiej. Ona też nie chciała siedzieć obok mnie. Oboje marzyliśmy, by dzieliła nas odległość kilkudziesięciu metrów, bo o tyle oddalone były od siebie podium i miejsca prasowe w centrum strzeleckim. To nie była jednak Atlanta, rok 1996, lecz Sydney 4 lata później.
 Siedzieliśmy więc razem, rozmawiając, w oczekiwaniu na ceremonię dekoracji w konkurencji karabinu pneumatycznego (40 strzałów). Mauer-Różańska trzymała się do chwili, aż Amerykanka Nancy Johnson i dwie pozostałe medalistki nie zajęły swoich miejsc na podium. Wówczas jej oczy zrobiły się szklane, a gardło zbyt ściśnięte, by mogło się przez nie przecisnąć jakiekolwiek słowo.
 Polka przegrała swą szansę podczas pierwszej serii eliminacyjnej. Wystrzelała tylko 96 punktów i była w czwartej "10". - Wtedy zwątpiłam, że mogę wejść do finału. Nie przypuszczałam, że będzie go dawał wynik 394 punkty. Widać wiele z nas miało zły dzień, choć nie wydarzyło się nic, co mogłoby wprowadzić nerwową atmosferę. Walczyłam, lecz miałam wrażenie, że zapomniałam strzelać. Przegrałam w sferze psychicznej, bo byłam przygotowana bardzo dobrze i moja forma przed igrzyskami rosła. W nocy poprzedzającej zawody zasnęłam dobrze, ale potem często się budziłam. To jednak nie miało wpływu na wynik, byłam wyspana. W autobusie wiozącym nas na stadion wiedziałam, że wygra Nancy. Z jej twarzy coś promieniało, nie umiem tego wytłumaczyć, lecz emitowała jakieś fale - opowiadała Mauer-Różańska, którą z 392 punktami sklasyfikowano na miejscach 15-19.
 Nancy Johnson weszła do finału dopiero z 5. rezultatem (395 pkt.). Przez cały dystans prowadziła Koreanka Kang Cho-Hyun. Amerykanka wygrała ostatnim strzałem - 9.9, wobec 9.7 rywalki. - Zrobiła to! - krzyczał mi do ucha pułkownik Steve Celucci z bazy w Ft. Benning, podrywając się z miejsca. - Zrobiła! Patrz, ten facet, który ją teraz ściska, to jej mąż, sierżant Ken Johnson. On jest z naszej armii i też będzie strzelał na igrzyskach.
 Mimo że była to pierwsza dekoracja na igrzyskach, Johnson nie doczekała się prezydenta MKOl Juana Antonio Samarancha. Ze względu na chorobę żony musiał lecieć do Hiszpanii. Powróci do Sydney tak szybko, jak to będzie możliwe - brzmiał oficjalny komunikat.

Pietrzak 3 punkty od finału

 Jerzy Pietrzak, strzelec krakowskiej Wisły, rozpoczął eliminacje pistoletu pneumatycznego (60 strzałów) 12 minut po zakończeniu finału kobiet. Zaczął od "10", po czym przywalił w "8". - Tak po prostu, przywaliłem i już - tłumaczył po zawodach. - Ale szybko się pozbierałem.
 Rzeczywiście - do końca serii niemal same "10" i bardzo dobry wynik 97 punktów. Druga seria była jednak kiepska (93), co od razu zaowocowało spadkiem do czwartej dziesiątki. Mozolnie odrabiał straty. Po trzeciej serii (95) był 26., po czwartej (98) - 18., po piątej (97) 17. Przed ostatnią miał jeszcze teoretyczne szanse na finał.
 - Widziałem kątem oka sytuację na tablicy wyników. Wychodziło, że przy samych "10" mogę awansować. Skoncentrowałem się maksymalnie - opowiadał Pietrzak. Zaczął rewelacyjnie, jak w serii 4. - pięć razy pod rząd w środek tarczy. Gdy za szóstym razem trafił "9", ze złością potrząsnął ręką, a na twarzy zagościł grymas. Potem była jeszcze jedna "9" i w sumie 98 pkt. - Gdy zostaje mi na oddanie strzału 10 minut, to nie jestem dobry - wyjaśniał. Gdy schodził ze stanowiska, trener kadry Włodzimierz Sklenarski rzucił do niego:
- Robiłeś dużo błędów.
 - To pierwszy komentarz na temat mojego strzelania, jaki usłyszałem z ust tego trenera od dwóch lat - skomentował krakowianin.
 Ostatecznie zajął miejsca 11-14. W czwartym występie na igrzyskach do kolejnego w karierze finału zabrakło 3 punktów. Przed zawodnikiem Wisły jeszcze jedna szansa - we wtorek pistolet dowolny.
 W sobotę triumfował Franck Dumoulin, pokonując Chińczyka Yifu Wanga, tego samego, który przegrał złoty medal w Atlancie ostatnim strzałem, po czym zemdlał. Francuz zupełnie nie wyglądał, jak kandydat na mistrza. W dżinsowej, rozpiętej pod szyją koszuli i białym T-shirtem pod spodem, sprawiał wrażenie chłopaka z ulicy, który na strzelnicy znalazł się przypadkowo. Brakowało tylko na uszach walkmana zamiast słuchawek. Na 7. miejscu zakończył finał Joao Costa, Portugalczyk, który w przerwach między seriami eliminacyjnymi odpoczywał, czytając książkę.

Krzysztof Kawa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie