reklama

Zapomniany agresor. Słowacki najazd na Polskę w 1939 r.

Dawid GolikZaktualizowano 
Żołnierz słowacki nadzorujący transport wojsk niemieckich Fot. Archiwum Autora
Podpisanie we wrześniu 1938 r. układu monachijskiego stanowiło początek końca Republiki Czechosłowackiej.

Niemcy, Włochy, Wielka Brytania i Francja, ponad głowami Czechów i Słowaków, zdecydowały wówczas o oderwaniu od tego państwa niemalże 30 tys. km2 jego terytorium z 3,5 mln mieszkańców. Wraz z tymi ziemiami „zniknęły” budowane przez lata linie umocnień, osłabł też potencjał militarny i ekonomiczny Czechosłowacji. Nic dziwnego, że już w marcu 1939 r. Niemcy wkroczyli na teren Czech i stworzyli tam marionetkowy twór – Protektorat Czech i Moraw. W ten sposób Republika Czechosłowacka przestała istnieć.

Zanim to jednak nastąpiło, Słowacy wykorzystali sytuację, ogłaszając 14 marca 1939 r. niepodległość. Mimo że formalnie stanowili odrębne państwo, byli od początku zakładnikami Hitlera. To bowiem III Rzesza gwarantowała granice Republiki Słowackiej i hamowała ekspansywną politykę Węgier, które dążyły do włączenia w skład swojego terytorium jak największych obszarów Słowacji. Potęga Niemiec z jednej strony chroniła młode państwo prezydenta ks. Józefa Tiso, z drugiej strony doprowadziła do tego, że zaczęło ono upodabniać się do kraju faszystowskiego. Do głosu doszedł nacjonalizm i militaryzm, a w kręgach rządowych oraz wojskowych po cichu rozważano możliwość udziału armii w wojnie przeciwko Polsce.

Stosunki II RP ze Słowacją zawsze były skomplikowane. Mimo że Polska wspierała dążenia Słowaków do uzyskania niepodległości i niemal natychmiast nawiązała stosunki dyplomatyczne, to jednak szybko zorientowała się, że nie wciągnie Słowacji do sojuszu antyniemieckiego. Problemem były również spory graniczne. Słowacy pamiętali bowiem o tym, że kiedy w 1938 r. rozpadała się Czechosłowacja, Polacy zmusili rząd w Pradze do korekty granicy, przyłączając do II RP Śląsk Cieszyński oraz części Spiszu i Orawy. Była to już kolejna odsłona konfliktu granicznego, który rozgorzał po upadku Austro-Węgier, a w którym Czesi i Słowacy zyskali przewagę w 1920 r. Wówczas to zagrożona agresją bolszewicką Polska musiała zrezygnować z części ziem.

Przeciw Polsce

Już w sierpniu 1939 r. na północnych terenach Słowacji, w tzw. strefie ochronnej, zaczęły koncentrować się niemieckie wojska, które formalnie zabezpieczały granicę Republiki Słowackiej, a w rzeczywistości przygotowywały się do agresji na Polskę. Jednocześnie w ostatniej dekadzie sierpnia dowództwo niemieckie zyskało prawo dysponowania słowackimi siłami zbrojnymi do ochrony terytorium republiki, co w praktyce oznaczało wzmocnienie jednostek niemieckich dywizjami słowackimi. Koncentracji wojsk na granicy z Polską towarzyszył przygotowany przez Niemców i ogłoszony w prasie oraz radiu apel ks. Tiso do mieszkańców Słowacji: „W celu ochrony niezawisłości i integralności terytorialnej naszego młodego Państwa Słowackiego przed zagrażającym mu polskim niebezpieczeństwem (...) na terytorium Państwa Słowackiego przybędą niemieckie oddziały wojskowe, które w razie potrzeby ramię w ramię z naszą bohaterską armią słowacką będą wspólnie bronić terytorium naszego kraju”.

Mobilizację na Słowacji rozpoczęto 26 sierpnia 1939 r. W ten sposób, w ciągu kilku dni, powstała armia o kryptonimie „Bernolák”, na której czele stanął minister obrony narodowej Słowacji gen. Ferdinand Čatloš. W skład armii weszły początkowo trzy dywizje piechoty: 1. Dywizja „Jánošík”, 2. Dywizja „Škultéty” oraz 3. Dywizja „Rázus”. Już po wybuchu wojny dołączyła do nich tzw. Grupa Szybka „Kalinčak”. Wraz z lotnictwem i artylerią wojska słowackie liczyły 1 września 1939 r. ponad 13 tys. żołnierzy. Do tych sił należy też doliczyć wykorzystywane w działaniach dywersyjnych paramilitarne oddziały Hlinkovej Gardy oraz obsady posterunków słowackiej Straży Finansowej. Brały one udział m.in. w próbie zajęcia tunelu kolejowego na Przełęczy Jabłonkowskiej oraz w wymianie ognia z Polakami w okolicach linii kolejowej Łupków– Medzilaborce w ostatnich dniach sierpnia 1939 r.

Karpackie boje

Tereny pogranicza, na które miały uderzyć połączone siły niemieckie i słowackie, stanowiły najsłabszy odcinek polskiej obrony, obsadzony przede wszystkim przez stworzoną w lipcu 1939 r. Armię „Karpaty”. Była ona rozciągnięta wzdłuż całej granicy ze Słowacją i Węgrami – brakowało im przy tym ludzi, ciężkiego sprzętu i wyposażania. Głównym atutem w czasie walk miał być trudny teren górski, poprzecinany rzekami i dolinami. Jak się jednak okazało, nie stanowił on większego problemu dla niemieckich jednostek oraz armii słowackiej.

Mimo że Republika Słowacka nie wypowiedziała Polsce wojny, jej żołnierze już 1 września 1939 r. wkroczyli na tereny II RP. Działania wojenne, rozpoczęte na żądanie Niemców, nie miały jednak nic wspólnego z obroną terytorium państwa ks. Tiso, lecz wspierały agresję wojsk Hitlera. Żołnierze słowaccy szybko podchwycili też propagandowe slogany mówiące o tym, że maszerują „wyzwolić braci, którzy 20 lat musieli żyć pod obcym panowaniem”, mając na myśli żyjącą w strefie przygranicznej mniejszość słowacką.

Jako pierwsza na terytorium Polski wkroczyła dywizja „Jánošík”, która ruszyła ze Starej Wsi Spiskiej w kierunku Nowego Targu i Czorsztyna. Początkowo miała za zadanie wesprzeć jednostki niemieckie podążające na Nowy Targ od zachodu, później zaś zdecydowano się ją wykorzystać do zabezpieczenia lewego skrzydła niemieckich pułków górskich uderzających przez Pieniny i dolinę Dunajca na Nowy Sącz. Obchodząc 3 września pozycje polskie pod Krościenkiem, Słowacy zmusili Polaków do wycofania się do Ochotnicy i Tylmanowej. Tam, wspólnie z niemieckimi strzelcami górskimi, 4 i 5 września szturmowali wzgórza bronione przez szczupłe siły Korpusu Ochrony Pogranicza i Obrony Narodowej. Po wycofaniu się jednostek polskich oddziały słowackie ruszyły w kierunku Kamienicy i po zajęciu tej miejscowości okopały się 6 września na wzgórzach nad Zalesiem. Mimo że oficjalnie realizowały zadania ochrony terytorium swojego kraju, znajdowały się w tym czasie 30 km od granicy polsko-słowackiej.

Płonąca granica

Kiedy dywizja „Jánošík” walczyła ramię w ramię z Niemcami w Beskidach, dywizja „Rázus” otrzymała zadanie obsadzenia granicy i związania rozciągniętych wzdłuż niej jednostek polskich. I tutaj dochodziło do obustronnej wymiany ognia oraz wypadów mniejszych oddziałów na drugą stronę granicy, m.in. w rejonie Piwnicznej, Muszyny i Czeremchy. Poważniejsze starcia miały miejsce 2 września w okolicach Przełęczy Dukielskiej, po tym gdy Słowacy zastrzelili na przejściu w Barwinku por. Rajmunda Świętochowskiego. Sami opisywali ten „incydent” w następujący sposób: „polski oficer z żołnierzami zrobił obchód, nie można było wziąć go do niewoli, ponieważ w samoobronie użył broni, dlatego został zastrzelony”. W odwecie Polacy ostrzelali, a następnie spalili słowacki urząd celny, zajęli też pobliską miejscowość Nižný Komárnik. 3 września kilka słowackich samochodów opancerzonych ruszyło w kierunku Tylicza, licząc na to, że z marszu opanują tę miejscowość i zabezpieczą drogę posuwającym się za nimi oddziałom. Przywitał ich jednak ogień ze stanowisk żołnierzy 1. Pułku Strzelców Podhalańskich, którzy skutecznie odparli atak.

Starcia trwały przez kolejne dni. Dopiero po wycofaniu się polskich żołnierzy ruszyły za nimi oddziały słowackie, kierując się w stronę Sanoka. 10 września Słowacy zajęli bez walki Radoszyce i Komańczę, a następnego dnia dotarli do Baligrodu i Cisnej.

Niemcy nie pozwolili im jednak na dalszy marsz na północ. Już 14 września 1939 r. jednostki słowackie zostały wycofane z działań frontowych. Kampania w Polsce kosztowała je 18 zabitych, 46 rannych i 11 zaginionych żołnierzy. Straty, jakie zadały one Wojsku Polskiemu, są trudne do oszacowania.

Mimo zakończenia walk wojska słowackie pozostały na tzw. terenach spornych, które politycy słowaccy spodziewali się uzyskać kosztem Polski po wygranej przez Niemcy wojnie. W tych rachubach nie pomylili się. Na mocy układu Ribbentrop–Černák z 21 listopada 1939 r. polska Orawa oraz Spisz, łącznie 770 km2 zamieszkanych przez 34 509 osób, przypadły Republice Słowackiej. W ten sposób stała się ona również aż do 1945 r. jednym z okupantów Polski.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3