Zaskoczyli samych siebie

Redakcja
Udostępnij:
Jeszcze tylko raz w tym sezonie siatkarze Okocimskiego wystąpią we własnej hali. 20 marca pożegnają się z wierną brzeską publicznością podczas meczu z WTS-em Warka. Stawką spotkania będzie 3. miejsce w II lidze - lokata, o której jeszcze w październiku ubiegłego roku nikt poważnie nie myślał. Podopieczni Józefa Gawendy, podobnie jak ich trener, przyznają, że miejsce w górnej połówce ligowej tabeli jest również dla nich sporym zaskoczeniem.

OKOCIMSKI. Siatkarze nad kreską

   Przygotowania do kończącego się właśnie sezonu rozpoczęli bardzo późno, przede wszystkim ze względów finansowych. To już zamierzchłe czasy, kiedy w Brzesku siatkówką zajmowało się mocne lobby, a drużyna występowała w I lidze, zespołem opiekował się sztab ludzi, przedsezonowe zgrupowania należały zaś do codzienności. Teraz siatkówka w brzeskim klubie nadal zajmuje poczesne miejsce, jednak o wielu sprawach decyduje ekonomia. Jeśli chodzi o zawodnicze apanaże, siatkarze Okocimskiego do krezusów nie należą. Obecny zarząd klubu jednak wywiązuje się na czas ze wszystkich zobowiązań i chociaż premie za zwycięstw nie są zawrotne, to jednak atmosfera wytworzona przez Józefa Gawendę i wspomagającego go Wiesława Gibesa jest na tyle motywująca, że zawodnikom chce się grać.
   W rundzie zasadniczej większość meczów wygrywali. Nie potrafili jedynie przełamać wyższości drużyny rezerw Skry Bełchatów, która jest zdecydowanym liderem rozgrywek. Zdarzyło się podopiecznym Gawendy także kilka wpadek, jednak w kontekście całego sezonu był to zespół jak na polskie warunki II-ligowe na tyle solidny, że awans do rozgrywek play-off nie nastręczał mu większych problemów. Trzecie miejsce po rundzie zasadniczej był dla wszystkich olbrzymim zaskoczeniem, jednak przy okazji nagrodą za wielką wolę walki. A przecież u progu sezonu drużynę opuścił jej as atutowy, Rafał Mardoń. Wprawdzie jego miejsce uzupełnił młodziutki Marcin Klimas, jednak upłynęło trochę czasu, zanim młody siatkarz zaaklimatyzował się w nowym miejscu.
   Zawodnicy Okocimskiego trenują w Krakowie na obiektach tamtejszej AWF, jednak mecze "u siebie" rozgrywają w Brzesku, w sali sportowej miejscowego Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1. Treningi "na wyjeździe" wbrew pozorom to znaczne oszczędności dla klubu. Prawie wszyscy brzescy siatkarze studiują w krakowskich uczelniach, więc ich dojazdy do Brzeska i powroty do akademików byłyby znacznie kosztowniejsze. Studia stanowią czasami sporą przeszkodę w odnoszeniu zadowalających wyników. Tuż przed końcem ubiegłego roku Gawenda obawiał się o wynik ostatnich meczów rundy zasadniczej. Tak jest każdego roku, że w czasie kiedy decydują się losy w lidze, siatkarze dostają rozdwojenia jaźni. Z jednej strony ambicja sportowa, z drugiej obowiązki związane z sesją egzaminacyjna. Tylko oni wiedzą, jak udaje im się pogodzić te dwie sprawy.
   Do wyróżniających się siatkarzy Okocimskiego należy Bartosz Gawenda, rozgrywający. To głównie jego postawa decydowała o sile ataku. Jeśli była taka potrzeba udanie zastępował go Paweł Mardoń. Łukasz Skrzypek potrafił z powodzeniem wykorzystywać swój wzrost. Marcin Klimas, kiedy już zadomowił się w pierwszej "szóstce", potrafił zaskoczyć niekonwencjonalnymi zagraniami, w końcówce sezonu doznał jednak kontuzji. Bartek Baniak jako libero miał pewne miejsce w każdym meczu. Nieco mniej udany był to sezon dla Sebastiana Wójtowicza i Łukasza Pietrykowskiego, którzy przez długi czas nie mogli odnaleźć formy. Na szczęście zawsze w odwodzie pozostawał Tomasz Rakoczy, skutecznością popisywał się Rafał Poprawa. Mateusz Śrutowski i Wojciech Bednarz stanowili pewne punkty w drużynie, chociaż pierwszy z nich może mówić o pechu, który akurat dopadł go w dwóch najważniejszych meczach pierwszej rundy play-off.
   Śrutowskiemu na pewno śnią się po nocach dwa sety pięciomeczowej potyczki z Bzurą Ozorków. Kiedy Okocimski po trzech meczach prowadził z rywalem 2-1, a w czwartym secie czwartego meczu było już 20-17 dla brzeszczan, Śrutowski pozwolił sobie na prosty błąd przy zagrywce. Od tej pory rywale przejęli inicjatywę i wyrównali stan rywalizacji na 2-2. Jeszcze większe nieszczęście przytrafiło się Śrutowskiemu w ostatnim meczu, na wyjeździe. Okocimski prowadził już 2-0 w setach i toczył wyrównaną walkę o trzeci decydujący punkt. Wówczas to przy stanie 22-20 dla Bzury, czołowy atakujący II ligi skręcił nogę w kostce i musiał opuścić parkiet. Nikomu z brzeskich kibiców nie trzeba tłumaczyć, co dla Okocimskiego oznacza takie osłabienie. Ostatecznie nie dojdzie do oczekiwanych w Brzesku pojedynków ze Skrą Bełchatów, jednak prawo gry o 3. miejsce w rozgrywkach wszyscy realiści uznają jako wielki sukces. 13 marca Okocimski zagra z WTS-em Warka na wyjeździe, tydzień później (20 marca) we własnej hali. Wszyscy w Brzesku wierzą, że drużyna Józefa Gawendy wyjdzie z tej batalii z tarczą. Waldemar PĄczek

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie