Zastrzelił ją, a potem siebie?

Katarzyna Hołuj
Katarzyna Hołuj
Dom w Pcimiu, w którym zabarykadował się czterdziestoletni samobójca i domniemany zabójca partnerki
Dom w Pcimiu, w którym zabarykadował się czterdziestoletni samobójca i domniemany zabójca partnerki Fot. Katarzyna Hołuj
Udostępnij:
Tragedia. Czterdziestolatek i jego partnerka uchodzili w Pcimiu za elegancką, niestwarzającą żadnych problemów parę

Najpierw w przysiółku Pcimia Kocia Górka - gdzie domy postawili nie miejscowi, a przyjezdni - odnaleziono ciało 41-letniej kobiety. Później, podczas akcji z udziałem policyjnych antyterrorystów, zabarykadowany w domu partner ofiary odebrał sobie życie. Mieszkająca na stałe w Krakowie para żyła w nieformalnym związku i wychowywała wspólnie trójkę dzieci - w wieku 3, 8 i 10 lat.

Sygnał, że mogło zdarzyć się coś złego, dała policji rodzina domniemanego zabójcy, po tym jak ani on, ani jego partnerka nie odebrali w piątek dzieci z przedszkola i szkoły. Ich bliscy byli tym zaniepokojeni. Funkcjonariusze udali się najpierw do krakowskiego mieszkania pary, a kiedy tam nie zastali nikogo, sprawdzili adres w Pcimiu, gdzie znajdował się ich dom letniskowy.

W domu tym policjanci zastali ojca mężczyzny, który tam mieszka na stałe. Ostrzegł policjantów, że syn, który w przeszłości miał się leczyć psychiatrycznie, jest dziwnie pobudzony, a nawet zachowuje się agresywnie i może użyć broni, którą ma przy sobie. Dlatego na miejsce wezwano pododdział antyterrorystyczny i policyjnych negocjatorów.

Nie na tej posesji, ale po sąsiedzku - przed bramą wjazdową, policjanci natrafili na ciało kobiety. Miała trzy rany postrzałowe. Jeszcze w sobotę w tym miejscu na ziemi widać było wyraźne ślady krwi. Obok leżało też potłuczone szkło, prawdopodobnie z rozbitej szyby w aucie pary, które policja zabezpieczyła na potrzeby śledztwa.

Czterdziestoletni partner ofiary na widok funkcjonariuszy zabarykadował się sam w domu, a kiedy udało się im wejść do środka i przeszukiwali po kolei poszczególne pomieszczenia, zastrzelił się.

- Użył broni czarnoprochowej. To broń, na którą nie trzeba mieć pozwolenia, naśladująca arsenał z XIX wieku, mogąca mieć postać rewolweru albo jednostrzałowego pistoletu. W domu znaleziono dwie sztuki takiej broni - tłumaczy młodszy inspektor Sebastian Gleń z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Rzecznik dodaje, że przedmiotem badań śledczych będzie teraz m.in. to, czy z tej samej broni co mężczyzna, zginęła również kobieta oraz to, czy czterdziestolatek był pod wpływem środków psychoaktywnych. W sobotę przesłuchiwany był ojciec samobójcy.

Sąsiedzi pary z Kociej Górki są w szoku. O starszym mężczyźnie mieszkającym tu na stałe mówią, że to po prostu „dobry sąsiad”. Zawsze pomocny i serdeczny. Syna i jego partnerkę znali mniej, ale też kojarzą ich jako „elegancką parę”, niekonfliktową i niestwarzającą nigdy żadnych problemów.

Jak mówią, w piątek nie słyszeli strzałów, a kiedy zobaczyli mnóstwo policjantów i usłyszeli zalecenie, żeby zamknąć się w domu - byli przekonani, że doszło do jakiegoś napadu.

WIDEO: Przełom w poszukiwaniu zaginionych. Polska wprowadza system Child Alert

Wideo

Materiał oryginalny: Zastrzelił ją, a potem siebie? - Dziennik Polski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie