"Zawodowcy" wyraźnie górą

WŁODZIMIERZ KNAP
Posłowie zawodowi nie zawsze poważnie traktują swój zawód... Fot. Wojciech Barczyński
Posłowie zawodowi nie zawsze poważnie traktują swój zawód... Fot. Wojciech Barczyński
Waldemar Pawlak jest już zresztą posłem niezawodowym, czyli takim, który w ramach wynagrodzenia rezygnuje z pobierania uposażenia poselskiego. A to wynosi 9,9 tys. zł brutto.

Posłowie zawodowi nie zawsze poważnie traktują swój zawód... Fot. Wojciech Barczyński

POLITYKA. Nie zamierzam być zawodowym posłem. Zajmę się uczciwą robotą - oznajmił niedawno Waldemar Pawlak, były wicepremier. Idąc tokiem jego rozumowania, uczciwą robotą nie zajmował się od 24 lat, bo posłem jest od 1989 r.

Posłowie niezawodowi wolą pozostać na zajmowanym dotychczas etacie, rezygnując z uposażenia, bo im się to opłaca finansowo.

Poseł niezawodowy dostaje jednak dietę poselską, a to 2570 zł netto. A jeśli jest szefem, wiceszefem komisji lub stałej podkomisji, to przysługuje mu comiesięczny dodatek od 1000 do 2000 zł. Ponadto wszystkim posłom, w tym niezawodowym, przysługuje blisko 12 tys. zł miesięcznie na prowadzenie biura poselskiego, a także np. bezpłatne przeloty oraz przejazdy środkami komunikacji publicznej na terenie kraju czy dopłaty za wynajem mieszkania w Warszawie.

Obecnie w Sejmie posłów niezawodowych jest 45. W tym gronie jest jednak aż 31 ministrów, wiceministrów oraz 5-osobowa ekipa kierownictwa Sejmu (marszałek oraz 4 jego zastępców). To oznacza, że poza nimi jest tylko 14 posłów niezawodowych!

Znawcy życia publicznego od lat alarmują, że do polityki często idą w celu dorobienia się, a potem kurczowo trzymają się posad, zwłaszcza miejsc w parlamencie.

- W Polsce z taką patologią mamy cały czas do czynienia - mówi prof. Witold Kieżun, wykładowca w Akademii Leona Koźmińskiego, wybitny znawca spraw dotyczących organizacji i zarządzania. - Cała masa naszych posłów ma tylko jeden cel: utrzymać się na dobrze płatnej państwowej posadzie, bo z braku kwalifikacji nie mają dokąd odejść.

Na ten sam problem od dawna zwraca uwagę prof. Marcin Król, historyk idei z UW. Obaj fachowcy podkreślają, że w żadnym wypadku nie chodzi o to, by do Sejmu trafiali sami zamożni ludzie, lecz mądrzy, z wiedzą, którą są w stanie wykorzystać na rzecz dobra publicznego, oraz mający prawy charakter.

Posłowie zawodowi, czyli ok. 96-97 proc. Sejmu, po doliczeniu do tej grupy większości ministrów, w tym premiera, wiceministrów, marszałka i wicemarszałków, zarabiają łącznie w przedziale od 12,5 tys. zł (szeregowi posłowie) do 20 tys. zł (premier). Gdy doliczymy pieniądze na prowadzenie biur poselskich oraz inne wydatki, to okazuje się, że utrzymanie jednego posła kosztuje podatników dobrze ponad 30 tys. zł miesięcznie. - Można byłoby na ich rzecz przeznaczać kilka razy większe sumy, gdyby owoce pracy były tego warte. Niestety, tak nie jest. Dobrze oceniam tylko garstkę posłów - twierdzi prof. Kieżun.

Wynagrodzenie naszych posłów zawodowych wynosi 3,3-krotność średniej płacy. To relatywnie więcej niż pensje parlamentarzystów u naszych unijnych sąsiadów. W Niemczech wskaźnik ten wynosi 2,2, w Czechach - 2,4 i na Słowacji - 2,5.

Wśród posłów niezawodowych jest m.in. Cezary Kucharski (PO). Na życie zarabia przede wszystkim jako menedżer piłkarski, m.in. jest "właścicielem" Roberta Lewandowskiego. I dobrze sobie radzi. Według oświadczenia majątkowego za rok 2011 (oświadczeń za 2012 r. jeszcze nie ma) na koncie miał równowartość ok. 3,4 mln zł, dom wycenił na 2,5 mln zł, a 18 mieszkań - na ok. 8,3 mln zł.

Innym posłem niezawodowym jest prof. Dariusz Rosati (PO), wykładowca w Szkole Głównej Handlowej oraz Uczelni Łazarskiego. Za samo zasiadanie w radzie nadzorczej Banku Millennium zarobił w 2011 r. 250 tys. zł, a za nauczanie w obu szkołach oraz z praw autorskich uzyskał ok. 400 tys. zł.
Niezawodowym posełem jest też Mirosław Koźlakiewicz (PO), "król drobiu", którego majątek w 2011 r. wynosił około 53 mln zł. Podobnie jak Robert Korzeniowski (PO), rolnik na kilkuset hektarach (w formie dywidendy otrzymał w 2011 r. prawie 1 mln zł, ale w tamtym roku jeszcze pobierał poselskie uposażenie, z którego potem zrezygnował).

Eugeniusz Kłopotek (PSL) od początku 2012 r. nie otrzymuje już poselskiego uposażenia. Przerwał bezpłatny urlop, jakiego na czas pełnienia obowiązków posła udzielono mu w jego zakładzie, i wrócił do Instytutu Zootechniki w Krakowie, a dokładnie do oddziału w Kołudzie Wielkiej w woj. kujawsko-pomorskim, którego był dyrektorem. Posłem niezawodowym jest również Andrzej Gut-Mostowy (PO), najbogatszy poseł małopolski, przedsiębiorca z kilkumilionowym majątkiem, a także Edmund Borawski (PSL), który jako prezes spółdzielni mleczarskiej zarobił w 2011 r. ok. 700 tys. zł.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
a moze wiesz pimpusiu

kto tego fajermana namascil ?

p
pimpuś

Nareszcie.Nieszczęściem polskiej polityki nie jest fakt, że taki Pawlak został "namaszczony" na polityka, tylko, że ta miernota uwierzyła, że jest politykiem

Dodaj ogłoszenie