Zawsze mówiło się „pochwalony”, na „Szczęść Boże”...

Zawsze mówiło się „pochwalony”, na „Szczęść Boże” zasługiwali ludzie przy pracy, a „cajerączkami” obdarzano nawet mężczyzn

Andrzej Kozioł

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Przy spotkaniu w drzwiach odwiedzanego domu lub w drodze, przed rozmową - było imię Boże. Czasami wymieniane, czasami zawieszone w niedomówieniu. Zazwyczaj tylko dzieci, najczęściej wiejskie, deklamowały całą formułę „Niech będzie pozdrowiony Jezus Chrystus”. Dorośli skracali ją do „Niech będzie pochwalony” lub nawet mówili tylko „Pochwalony”. Odpowiedź brzmiała: „Na wieki wieków, amen”. Dzisiaj mówi się już tylko „Szczęść Boże”.
„Szczęść Boże” - tak pozdrawiało się wyłącznie pracujących ludzi

„Szczęść Boże” - tak pozdrawiało się wyłącznie pracujących ludzi ©fot. archiwum

Zżymam się, gdy słyszę te słowa - często nawet z ust wysokich kościelnych dostojników. Kto i po co zmienił stary obyczaj? Owszem, mówiło się „Szczęść Boże”, ale w ten sposób należało pozdrawiać wyłącznie pracujących ludzi. Słysząc pozdrowienie, oracz podnosił głowę pochyloną, rąbiący drewno na chwilę wstrzymywał siekierę, aby odpowiedzieć „Daj Panie Boże”.

I tylko wędkarze nie znosili tego pozdrowienia. Nie wiadomo dlaczego powszechnie uważano, że po usłyszeniu „Szczęść Boże”, nic już się nie złowi, nawet najmarniejszej płotki.

Pozostało jeszcze 73% treści

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł:

Masz dostęp? Zaloguj się

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo