Zbrodnia katyńska jest nadal wielką tajemnicą

Włodzimierz Knap
Rozmowa z prof. Wojciechem Materskim. Rosjanie w swoich archiwach mają fundamentalne dokumenty dotyczące Katynia. Nie chcą ich udostępnić lub twierdzą, że ich nie ma.

- W sprawie zbrodni katyńskiej wielu rzeczy nadal nie wiemy?

- Bardzo wielu. W Rosji znajduje się albo powinno się znajdować mnóstwo absolutnie kluczowych dokumentów, do których nie mamy dostępu.

- Jakich?

- Tu jest problem, bo mamy tylko częściową wiedzę na temat tego, co kryją rosyjskie archiwa w sprawie mordu katyńskiego.

- Co na pewno powinno w nich być, bez czego ta zbrodnia pozostanie dalece niewyjaśniona?

- Fundamentalne znaczenie ma kwestia zamordowanych polskich więźniów. Nie wiemy, kto z nich został zamordowany i gdzie leżą ich szczątki. Wiadomo, że zabitych zostało 7305 więźniów, m.in. oficerów, policjantów, urzędników, którzy byli wywożeni z więzień i traceni. W przeciwieństwie do polskich jeńców, których miejsca pochówku znamy (las katyński, Miednoje, okolice Charkowa), możemy się tylko domyślać, gdzie leżą więźniowie. Bykownia, czwarta nekropolia katyńska, jest w istocie symbolicznym miejscem ich pochówku. W czasie ekshumacji zidentyfikowano tam ok. 500 ciał, które mogłyby być szczątkami polskich więźniów, ale tylko jedna osoba została ze stuprocentową pewnością ustalona. W Bykowni prawdopodobnie spoczywa ok. 3500 obywateli polskich z „ukraińskiej listy katyńskiej”.

- W Kuropatach mogą leżeć więźniowie, których NKWD wyciągnęło z cel na terenie Białorusi, zwłaszcza z Mińska?

- Mogą, lecz ekshumacja nie została tam przeprowadzona. Rosjanie twierdzą, że nie mają tzw. listy białoruskiej, bo jej nie było.

- To możliwe?

- Nie! Cała dokumentacja Centralnego Zarządu Więziennictwa ZSRR ocalała. Muszą gdzieś być materiały dotyczące kierowania transportów z Polakami do więzienia mińskiego, skąd zabierano ich i zabijano. Nadal więc tysiące rodzin nie wiedzą, gdzie spoczywają ich bliscy. Nie mamy też innej podstawowej rzeczy, mianowicie protokołów z narad centralnej trójki NKWD: Mierkułow, Kobułow, Basztakow, która rozdzielała więźniów i jeńców na listy śmierci i byli oni po około stu wysyłani na miejsce kaźni. Te listy były w 1959 r., bo ówczesny szef KGB Aleksandr Szelepin informował o nich Chruszczowa. Pisał, że w archiwach jest ok. 22 tys. teczek personalnych polskich jeńców i więźniów, ofiar zbrodni katyńskiej, a także protokoły narad centralnej trójki. Szelepin proponował, by zniszczyć teczki, a protokoły zostawić. Dziś nie ma śladu ani po teczkach, ani protokołach. Nie ma też dowodów, by zostały zniszczone. W sowieckim systemie jest nieprawdopodobne, by nie pozostały informacje po tak wielkich zniszczeniach.

- Te źródła mogą być w Rosji?

- Mogą, choć nie wykluczam, że teczki personalne zostały spalone. Gdyby tak się stało, byłaby to dla historyków ogromna strata. Więźniowie byli przynajmniej dwa razy przesłuchiwani przez funkcjonariuszy NKWD, którzy przyjeżdżali z centrali w Moskwie. Oni też wypełniali ankiety dotyczące polskich jeńców i więźniów. W teczkach była dokumentacja zarekwirowana więźniom. Nie wyobrażam sobie natomiast, by pozostałe dokumenty zostały zniszczone lub zagubione. W Związku Sowieckim ludzi można było pozostawić, machnąć ręką na cenne dobra materialne, ale archiwa NKWD były w pierwszej kolejności wywożone, by nie wpadły w ręce wroga. W czasie wojny budynki, w których mieściły się archiwa NKWD w Moskwie, nie zostały zniszczone. Nie mamy też sprawozdań komand wysyłanych z centrali NKWD, z tzw. wydziału administracyjno-organizacyjnego. Pod tym szyldem kryli się zawodowi kaci NKWD. Komanda te po zakończeniu mordowania w ramach zbrodni katyńskiej wystąpiły z wnioskami o nagrody dla egzekutorów. Listę nagrodzonych znamy, ale nic więcej. Nie mamy też części listów pisanych do jeńców lub przez nich, które zostały zarekwirowane. Było wiele worów listów i kartek, a mamy dostęp do niewielkiej ich części. Brakuje również dokumentacji z okresu po 1943 r., która miała na celu utrwalanie i propagowanie kłamstwa katyńskiego.

- Czy jest szansa, by źródła, o których Pan wspomina, zostały przez Rosję udostępnione?

- Przy obecnej administracji Kremla taki scenariusz należy wykluczyć. Polityka historyczna władz rosyjskich jest polityką mocarstwową, budowaną na micie o Związku Sowieckim jako wielkim zwycięzcy II wojny światowej, który uratował świat przed faszyzmem. Na ten mit nie może padać żaden cień. Niestety, nie sposób przewidzieć, czy po prezydencie Putinie i jego ekipie nie przyjdzie jeszcze gorsza.

- Rosyjska prokuratura wojskowa wytworzyła 183 tomy akt śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej, prowadzonego w latach 1990-2004. Kopie większości Rosjanie nam przekazali. Ile nadal utajniają?

- 35 lub 36. Trudno powiedzieć, co zawierają. Spekuluję, że są tam m.in. dokumenty, które merytorycznie i etycznie kompromitują śledczych rosyjskich, którzy przecież zbrodnię katyńską uznali za zbrodnię pospolitą, urzędniczą, która uległa przedawnieniu. Trudno zrozumieć, dlaczego te materiały są utajnione, a jeszcze trudniej pojąć, dlaczego do dziś tajne jest uzasadnienie śledztwa katyńskiego. Warto też wiedzieć, że na temat mordu katyńskiego w archiwach Federalnej Służby Bezpieczeństwa znajduje się ponad 800 teczek, które wytworzyły NKWD i KGB. Rosyjska prokuratura miała wgląd do 180 z nich, czyli Rosjanie sami nie wiedzą, co jest w pozostałych ok. 650.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3