Zdał maturę, ale wciąż uczy się kolarstwa

Jacek Żukowski
Szymon Tracz ze swoim wychowawcą, trenerem Zbigniewem Klękiem
Szymon Tracz ze swoim wychowawcą, trenerem Zbigniewem Klękiem fot. archiwum Krakusa
Rozmowa. SZYMON TRACZ, kolarz ze Skały, został niedawno mistrzem Polski orlików w wyścigu ze startu wspólnego.

- Zdobył Pan złoty medal mistrzostw Polski. To niewątpliwie największe Pana osiągnięcie w karierze.

- Tak, zgadza się. Jestem dumny z tego. Na pewno nie byłem faworytem, zawsze jest wielu kandydatów do medalu. Bardzo dobrze przygotowywałem się do tych mistrzostw, opłaciła się solidna praca na treningach. Rok temu, jeżdżąc jeszcze w kategorii juniorów, miałem srebrny medal, teraz zrobiłem postęp. Po zeszłorocznych mistrzostwach miałem niedosyt, bo o włos przegrałem koszulkę z orłem na piersi. Nie chciałem popełnić błędu, postawiłem wszystko na jedną kartę i udało się. Wtedy za późno zaatakowałem na ostatnim podjeździe i koła dotrzymał mi Szymon Krawczyk, który wtedy wygrał. Teraz zaatakowałem wcześniej.

- Przed tym sezonem zmienił Pan grupę, przechodząc z Krakusa bbc Czaja Swoszowice do Wibatech Fuji 7R. Kto stał za tą przeprowadzką?

- Odezwali się do mnie. W tej ekipie jeździł przez kilka sezonów mój brat Krzysztof, znał szefów i za jego pośrednictwem dostałem się do tej grupy. Zwrócono też uwagę na moje wyniki. Odezwał się do mnie menedżer Wiesław Ciasnota i zaproponował roczną umowę. Nie rozważałem innych opcji. Ten team ma w swoim składzie doświadczonych zawodników, od których mogę się wiele nauczyć. Ekipa jeździ prestiżowe wyścigi z kalendarza UCI, to miało wielkie znaczenie.

- Wspomniał Pan o doświadczonych kolegach. Chyba najwięcej może Pan się nauczyć od Marka Rutkiewicza?

- Z pewnością tak, ale też od Jacka Morajki. To są zawodnicy, którzy wiele przeżyli w kolarskim peletonie, są pomocni dla tak niedoświadczonego zawodnika jak ja.

- Zanim przyszła oferta z Wibatechu 7R Fuji, rozważał Pan odejście z Krakusa?

- Tak, zanim poszedłem do Wibatechu, byłem na stażu w hiszpańskiej drużynie młodzieżowej Caja Rural. Moja przygoda nie trwała długo, bo po trzech miesiącach musiałem wrócić do kraju, by zakończyć ostatnią klasę liceum. Musiałem przystąpić do matury. Zdałem egzamin dojrzałości i teraz robię sobie przerwę w edukacji. Na studia nie miałbym czasu, jestem skupiony na treningach i zawodach.

- Co jeszcze czeka Pana w drugim półroczu?

- To, że wywalczyłem tytuł mistrza Polski, zobowiązuje mnie do tego, bym występował w wyścigach z kadrą. Na mistrzostwa Europy wprawdzie nie pojadę, ale wystąpię w prestiżowej „etapówce” Tour de l’Avenir, czyli w Tour de France dla orlików. Zaczyna się 19 sierpnia, jest dziewięć morderczych etapów. Słyszałem, że w tym roku jest najcięższa edycja w historii. Będę tam walczył. Celem są także mistrzostwa świata w Norwegii.

- Musi Pan więc jeszcze szykować dwa szczyty formy.

- Tak, właśnie teraz mam ciężkie treningi. Przeniosłem się do brata, który mieszka w Myśleni-cach, na kilka dni. Po to, by pojeździć po Pogórzu Wielickim. Znam te tereny z wyścigów juniorskich.

- Na nie pojedzie Pan sam, a czy z Wibatechem planowane są jeszcze jakieś występy?

- Pod koniec lipca wystartuję w wyścigu Dookoła Mazowsza i przed wyścigiem we Francji mam memoriał Henryka Łasaka w Suchej Beskidzkiej.

Sportowy24.pl w Małopolsce

 

#TOPSportowy24 - SPORTOWY PRZEGLĄD INTERNETU

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie