Zdobywać góry bez rąk i nóg

Redakcja
Przed wypadkiem miałem różne marzenia, ale nie wierzyłem, że je spełnię. Wydawało mi się, że głupotą jest w to wierzyć. Gdy straciłem rękę i nogę, poznałem podróżnika Marka Kamińskiego, który przywrócił mi wiarę w marzenia i pomógł w ich realizacji. Mam szczęście do ludzi takich jak Marek. To oni są moją inspiracją - mówił wczoraj, podczas spotkania z małymi pacjentami sądeckiego szpitala Jasiek Mela, podróżnik i założyciel Fundacji "Poza horyzonty", która pomaga osobom bez kończyn zdobyć pieniądze na protezy. Fot. (MONK)
Przed wypadkiem miałem różne marzenia, ale nie wierzyłem, że je spełnię. Wydawało mi się, że głupotą jest w to wierzyć. Gdy straciłem rękę i nogę, poznałem podróżnika Marka Kamińskiego, który przywrócił mi wiarę w marzenia i pomógł w ich realizacji. Mam szczęście do ludzi takich jak Marek. To oni są moją inspiracją - mówił wczoraj, podczas spotkania z małymi pacjentami sądeckiego szpitala Jasiek Mela, podróżnik i założyciel Fundacji "Poza horyzonty", która pomaga osobom bez kończyn zdobyć pieniądze na protezy. Fot. (MONK)
Podróż przez szpital nigdy nie jest łatwa. Dla mnie była jedną z najtrudniejszych. Ale gdy już stąd wyjdziecie pamiętajcie, nie rezygnujcie z marzeń, bo to nie liczba rąk i nóg decyduje o tym, czy możemy spełniać swoje marzenia, tylko to, co mamy w głowie - mówił Jasiek Mela, niepełnosprawny podróżnik, założyciel Fundacji "Poza horyzonty", który odwiedził wczoraj chore dzieci w sądeckim szpitalu.

Przed wypadkiem miałem różne marzenia, ale nie wierzyłem, że je spełnię. Wydawało mi się, że głupotą jest w to wierzyć. Gdy straciłem rękę i nogę, poznałem podróżnika Marka Kamińskiego, który przywrócił mi wiarę w marzenia i pomógł w ich realizacji. Mam szczęście do ludzi takich jak Marek. To oni są moją inspiracją - mówił wczoraj, podczas spotkania z małymi pacjentami sądeckiego szpitala Jasiek Mela, podróżnik i założyciel Fundacji "Poza horyzonty", która pomaga osobom bez kończyn zdobyć pieniądze na protezy. Fot. (MONK)

Nowy Sącz

Dzieciaki z zapartym tchem słuchały opowieści 21-letniego Jaśka o tym jak w wieku 13 lat w wyniku porażenia prądem stracił prawą rękę i lewą nogę. Z promiennym uśmiechem zademonstrował protezę nogi.

- Leżałem w szpitalu trzy miesiące. Po wypadku wydawało mi się, że nigdy już nie będę chodził, że mogę pożegnać się z marzeniami o podróżach. Wydawało mi się, że poza szpitalem już nic nie ma. Ale to tylko pewien okres w moim życiu. Okres, który minął. Miałem po wypadku świadomość, że ludzie patrzą na mnie i myślą: "nie ma ręki, ani nogi, niewiele będzie w stanie zdziałać w życiu". Ale ja już myślałem o tym, z czym bez ręki i nogi dam sobie radę - opowiadał Jasiek.

Odzyskał marzenia i wiarę w to, że je spełni dzięki polarnikowi Markowi Kamińskiemu, z którym mimo swej niepełnosprawności zdobył biegun. Mówił o trudnej wyprawie na Elbrus - najwyższy szczyt Kaukazu,o podróży do Afryki, gdzie oglądał słonie, żyrafy i kolorowe banany, o tym, jak wspinał się po skałach. Dzieci zadawały podróżnikowi pytania, a Jasiek chętnie na nie odpowiadał. Pytany o największe marzenie wyznał, że pragnąłby kiedyś założyć szczęśliwą rodzinę, bo to najpiękniejsze, co człowiek może w życiu osiągnąć. Mówił też o uśmiechu, który powoduje, że wszystko w życiu wydaje się łatwiejsze. Szpitalny oddział pediatrii fundacja Jaśka Meli obdarowała książkami, które przekazało wydawnictwo WAM.

Odwiedziny w szpitalu to nie jedyny cel wizyty Jaśka w Nowym Sączu. Przyjechał tu na dwa dni, na zaproszenie Patryka Wichra i Michała Izworskiego ze studenckiego Stowarzyszenia "Orion". Odwiedził Liceum i Gimnazjum Akademickie. W poniedziałkowym spotkaniu w auli Wyższej Szkoły Biznesu - NLU udział wzięło prawie 350 osób. Za pośrednictwem Stowarzyszenia "Orion" Fundacja "Poza horyzonty" nawiązała kontakt z Komisją Integracji z Niepełnosprawnymi PTTK w Nowym Sączu, która od ośmiu lat pomaga niepełnosprawnym przekraczać bariery.

- Mam wielką nadzieję, że razem z PTTK uda nam się zorganizować mnóstwo niesamowitych wyjazdów. Jest wielu ludzi, zarówno niepełnosprawnych, jak i pełnosprawnych, którzy tego potrzebują, których trzeba zmotywować i nadać cel ich codziennym wędrówkom - stwierdził Mela.

- To się już udaje, bo członkowie naszego koła na wózkach, z pomocą wolontariuszy, zdobywają Turbacz, Przehybę, Dolinę Chochołowską. Bariery od lat są u nas łamane i mam nadzieję, że będą łamane nadal, a może dzięki Jankowi Meli nasi niepełnosprawni ruszą w świat - wyraził nadzieję Adam Sobczyk, prezes Oddziału PTTK "Beskid" w Nowym Sączu.

Pierwsze efekty współpracy Fundacji "Poza horyzonty" z Orionem i sądeckim PTTK to zaplanowany na maj dwudniowy Rajd Jaśka Meli na Babią Górę oraz czerwcowy Rajd Integracyjny, którego głównym organizatorem jest PTTK w Nowym Sączu.

Monika Kowalczyk

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie