Zdobywam kolejne doświadczenia

Redakcja
Przez trzy tygodnie na treningach w Niemczech przebywał bokser zawodowej grupy Boxing Europe & Glormax Mariusz Wach.

Mariusz Wach trenował w Niemczech

   Pochodzący spod krakowskiej Wolicy, były zawodnik krakowskich klubów (Hutnik, Tomex), potem Gwardii Warszawa, 2-krotny mistrz Polski w kategorii superciężkiej, ćwierćfinalista mistrzostw Europy, w miniony czwartek gościł na gali bokserskiej w klubie "Kameleon" w Krakowie, gdzie przyglądał się zmaganiom swoich kolegów. Teraz trenuje w Warszawie, gdzie ma siedzibę jego grupa. W tym czasie jego trener i szef grupy Andrzej Gmitruk przebywał w Chicago, gdzie pomagał Tomaszowi Adamkowi w przygotowaniu się do walki o tytuł zawodowego mistrza świata. Mariusz Wach dotychczas stoczył tylko jedną walkę zawodową, błyskawicznie pokonując w Świebodzicach Łotysza Denisa Melnika.
- Jak spędził Pan czas w Niemczech? - pytamy Mariusza Wacha.
   - Bardzo pracowicie. Przez pierwsze półtora tygodnia trenowałem w Hamburgu, a przez drugie w Stuttgarcie. W poniedziałki i wtorki miałem sparingi, w środę luz, w czwartek i piątek kolejne sparingi, a w sobotę i niedzielę wolne. Walki trwały po cztery rundy.
- W Hamburgu mocno poobijał Pan mającego o wiele większe od Pana doświadczenie na zawodowym ringu Rusłana Szagajewa, który z 18 walk 17 wygrał, w tym 13 przez nokaut, a 1 zremisował...
   - To bardzo mocny zawodnik. Polował na jeden, kończący walkę, cios. Nie dałem się jednak trafić. A gdy sam został trafiony, czuł wobec mnie respekt. Potem zmienił taktykę walki. Próbował mnie zaskoczyć seriami ciosów. Znowu jednak nie udało mu się mnie mocno trafić.
- W Stuttgarcie Pana rywalem na sparingach był Luan Krasniqi, były amatorski mistrz Europy, wicemistrz świata i brązowy medalista olimpijki z Atlanty, a także zawodowy mistrz Europy, który kilka dni temu pokonał Lance'a "Mount" Whitakera i wywalczył prawo walki o bokserskie mistrzostwo federacji WBO z Lamonem Brewsterem.
   - Nasze walki były zacięte, wyrównane. Pokazałam rywalowi, ze łatwo skóry nie oddam. Dzięki sparingom z takimi rywalami, jakich miałem w Niemczech, zdobywam kolejne doświadczenia. Pokazują one mi też, że muszę jeszcze wiele nad sobą popracować. Na przykład nad dynamiką uderzeń czy trzymaniem wysoko prawej ręki, bo za często ją opuszczam w czasie pojedynku.
- Takie sparingi zamieniają się czasami w walkę na całego?
   - Walczymy wtedy w dużych rękawicach, zakładamy specjalne kaski na głowę oraz suspensoria na krocza, więc jesteśmy zabezpieczeni przed bardzo silnymi ciosami.
   - W Świebodzicach przeszedł Pan bojowy chrzest zawodowy, który trwał dużo krócej niż Pan na pewno zakładał...
- Miałem swój plan walki. Pierwsza runda miała być rozpoznawcza, bez ataku od pierwszej chwili, tymczasem rywal od razu mnie zaatakował i dwa razy trafił w czoło. To mnie tak zdenerwowało, że ruszyłem na niego, zadałem mu wiele ciosów, i trener go poddał.
   - Kiedy i gdzie stoczy Pan drugą walkę profesjonalną?
   - 24 czerwca w Legnicy lub Częstochowie.
- Co Pan sądzi o klęsce Andrzeja Gołoty i zwycięstwie Tomasza Adamka podczas niedawnej gali w Chicago?
   - Byłem zaskoczony postawą Gołoty. Byłem przekonany, że da sobie radę. To bardzo solidny bokser, ciężko trenujący. Adamka nie znam osobiście, ale jestem pełen podziwu dla niego. Nie widziałem obu walk Polaków, bo w tym czasie przebywałem w Niemczech, więc nie chcę wydawać jakiś szczególnych ocen.
- Przyzna Pan jednak, że coś dobrego dzieje się w polskim boksie zawodowym. Zwycięstwa odnoszą między innymi Tomasz Adamek, Krzysztof Włodarczyk, Albert Sosnowski, Dawid Kostecki, Maciej Zegan, Grzegorz Proksa...
   - To może tylko cieszyć. Na gale zawodowe w kraju przychodzi tysiące kibiców. Gdy się walczy przed tak liczną publicznością, aż serce ściska. Zwycięstwa naszych zawodowców to bodziec do pracy dla wszystkich. Gdy się widzi, że inni dają sobie radę, to jest to zachęta do treningu. Proksa, z którym niemal w tym samym czasie przeszedłem na zawodowstwo, już walczył w Las Vegas. To talent, który powinien coś osiągnąć w profesjonalnym boksie.
   - Czego i Panu życzymy.
Rozmawiał: JERZY FILIPIUK

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie