Ze skutecznością równać do Charuzy

Redakcja
Udostępnij:
MTS Chrzanów - MKS Końskie 38-35 (20-19)

W I lidze piłkarzy ręcznych

W I lidze piłkarzy ręcznych

MTS Chrzanów - MKS Końskie 38-35 (20-19)

   Bramki dla MTS: Charuza 8, Zduń 7, Chmielowski 6, Bugajski 5, Kruczek 3, Paweł Rokita 3, Kozłowski 2, Skoczylas 2, Jacek 2 - dla Końskich: T. Napierała 9, Bodasiński 8, Matyjasik 6, Swat 5, R. Napierała 4, Bąk 3. Sędziowali: Paweł Kwapisz z Puław i Dariusz Pałkowski z Zamościa.
   Faworytem tego spotkania byli gospodarze, chociaż w pierwszej rundzie przegrali w Końskich 28-31. Na początku spotkania nie potrafili jednak tego udokumentować. To goście wykazywali się stuprocentową skutecznością, rzucając dwa gole. Ich listę snajperów w 62 sek. rzutem z biodra otworzył Bodasiński. - A mówiłem na przedmeczowej odprawie, żeby chłopcy uważali na takie zagrania. Nie mogę zrozumieć, jak szybko zapominają o tym, na co się ich uczula w szatni - złościł się trener MTS Adam Piekarczyk.
   Bramka Bodasińskiego była odpowiedzią na nieudany rzut Dariusza Chmielowskiego z 29 sek. Kolejnym "kopniakiem" dla miejscowych był gol Matyjasika, który zrewanżował się za akcję Pawła Odynokowa; chrzanowski kołowy, który wyszedł z kontrą, przegrał ze Smagórem.
   Pierwsza udana interwencja Piotra Rokity miała miejsce w 4 min. Recepty na niego nie potrafił znaleźć Tomasz Napierała. Tym razem to chrzanowska riposta była skuteczna. Listę strzelców miejscowych otworzył Dariusz Chmielowski (1-2). W 5 min Adam Kruczek w swoim stylu wyskoczył do piłki zagranej przez Rafała Bugajskiego, ale zabrakło mu szczęścia, bo trafił w poprzeczkę. Nie rzucisz - to dostaniesz. Za chwilę ta teoria sprawdziła się co do joty. Za sprawą Arkadiusza Bąka zrobiło się 1-3.
   Jednak gospodarze mieli w swoich szeregach Tomasza Charuzę, który tego dnia wykazywał się niemal stuprocentową skutecznością. Na 10 rzutów oddanych w całym spotkaniu zdobył aż 8 goli. - Jednej akcji nie udało mu się dokończyć, bo był faulowany. Tylko jedna zepsuta piłka jest rewelacyjnym wynikiem dla skrzydłowego - chwalił swojego podopiecznego Adam Piekarczyk.
   Popularny "Chary" po raz pierwszy dał znać o sobie w 6 min, doprowadzając do stanu 2-3. Jednak chrzanowscy bramkarze nie mieli dobrego dnia i Tomasz Napierała niespełna minutę później odpowiedział golem (2-4).
   Pierwszy raz do remisu (5-5) gospodarze doprowadzili w 10 min za sprawą Chmielowskiego, który tym razem sam sfinalizował akcję. Minutę wcześniej jego dzieła musiał dokończyć Adam Kruczek. Przyszedł i czas na pierwsze prowadzenie miejscowych. Dokonał tego w 11 min Chmielowski (6-5).
   Kilka akcji gości w pierwszej odsłonie mogło się podobać. W 13 min Arkadiusz Bąk z Piotrem Swatem rozmontowali defensywę MTS . Ten drugi, który jest członkiem młodzieżowej reprezentacji Polski, doprowadził do remisu 8-8 (13 min). Dwie minuty później było 10-10 i wtedy do akcji po raz kolejny wkroczył Charuza. Po jego trafieniach w 17 min MTS prowadził 12-10, ale niespełna minutę potem był już remis 12-12, bo dwa rzuty karne wykorzystał Tomasz Napierała.
   Do końca pierwszej odsłony trwała walka cios za cios. MTS uciekał na dwa gole (15-13 w 21 min), by chwilę potem trwonić zaliczkę lub pozwalając się rywalowi zbliżyć na jedną bramkę. W 24 min było 17-15, w 25 min 17-16, a w 26 min 18-16.
   MTS też potrafił oczarować kibiców ładną akcją. W 27 min na prawej stronie piłkę szybko rozegrali: Jacek, Charuza oraz Kruczek. Ten ostatni przerzucił akcję na drugie skrzydło, a Paweł Rokita lobem pokonał Smagóra (19-18).
   W 29 min atakujący ze skrzydła Charuza został niemal rozebrany w powietrzu przez Piotra Swata. Zawodnik MTS nie przywykł do takich "czułości". Sędziowie podyktowali karnego, którego pewnie na bramkę zamienił Zduń (20-18). Wynik pierwszej odsłony ustalił 16-letni Piotr Swat.
   Druga część rozpoczęła się nieszczęśliwie dla miejscowych. Już w 21 sek. po faulu Grzegorza Kozłowskiego na Bąku sędziowie przyznali Końskim karnego, którego na gola zamienił Tomasz Napierała (20-20).
   Do 48 min prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Wtedy MTS za sprawą Skoczylasa doprowadził do remisu 30-30. Trzy minuty później gospodarze przegrywali 30-33 i sytuacja zaczęła im się wymykać spod kontroli.
   Na szczęście dla miejscowych nie popisał się bramkarz gości, który wyszedł niemal do połowy boiska, co skończyło się utratą bramki (Skoczylas), a w 53 min Bugajski doprowadził do remisu 33-33. Od tego momentu inicjatywa zaczęła przechodzić w ręce gospodarzy, którzy w 55 min prowadzili 35-33, a w 57 min 36-34. Miejscowym bez większych stresów udało się "dowieźć" prowadzenie do końca.
jerzy Zaborski

Opinie trenerów:

   Adam Piekarczyk (MTS). - Na skuteczność nie mogę dzisiaj narzekać, ale nie będzie w tym przesady, jeśli powiem, że "czterdziestka" w bramkach mogła "pęknąć". Niestety, dzisiaj nie tylko nasza obrona zagrała słabo, ale nie mieliśmy też wsparcia w bramkarzach.
   Wojciech Janos (MKS Końskie). - Jeszcze nie udało nam się wygrać w Chrzanowie i dzisiaj mieliśmy ku temu niepowtarzalną okazję. Nonszalancka postawa bramkarza wprowadziła rozluźnienie w zespole. Nie miałem dzisiaj rezerwowych bramkarzy, bo byli chorzy. Byliśmy zatem skazani na Smagóra. Straciliśmy trzybramkową zaliczkę w okresie największego chaosu na parkiecie.
(zab)

Cytat spotkania:

- To są jakieś jaja. Ja w ogóle nie wiem, kto dzisiaj gra w obronie.
   Rafał Bugajski,
zawodnik MTS

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie