Żegnaj, Bruno

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Bruno Miecugow Fot. Anna Kaczmarz

Bruno Miecugow Fot. Anna Kaczmarz

Odszedł Bruno Miecugow, legenda krakowskiego dziennikarskiego środowiska, jedna z charakterystycznych, barwnych postaci Krakowa. Już nigdy nie siądzie przy kawie w ogródku baru "Vis a vis", nie wpadnie na chwilę do redakcji "Dziennika Polskiego", gdzie spędził kilkadziesiąt lat swego zawodowego życia.
Bruno Miecugow Fot. Anna Kaczmarz

Bruno Miecugow Fot. Anna Kaczmarz

Bruno Miecugow Fot. Anna Kaczmarz

Po wojnie zakopał szmajsera, zdobyczny niemiecki pistolet maszynowy z partyzantki, i z rodzinnego Iwonicza ruszył w świat - na studia. Najpierw była politechnika w zrujnowanym Wrocławiu, później w Warszawie, jeszcze później - Akademia Górniczo--Hutnicza w Krakowie.
Nigdy jednak nie został inżynierem, może dlatego, że zaczął pisać. Zaczął od fraszki w "Szpilkach" (był rok 1950, więc fraszka bezlitośnie rozprawiała się z amerykańskim imperializmem), a już wkrótce, w 1951 roku, został pracownikiem działu terenowego w "Echu Krakowa". "Willysem" z demobilu ruszał na wieś i do małych miasteczek, zasypując redakcję informacjami - nawet kilkunastoma dziennie!
Wkrótce przeniósł się do nowohuckiej gazety "Budujemy socjalizm" - mizerniutkiej, bo zaledwie dwustronicowej, w dodatku wychodzącej co drugi dzień. Później był wolnym strzelcem, pisującym m.in. do "Miotły", satyrycznego dodatku "Gazety Krakowskiej". I wreszcie, w 1955 roku, przyszedł czas na "Dziennik Polski", gdzie spędził ponad czterdzieści lat, ale nie bez przerwy, bo przez krótki czas pracował w słynnym warszawskim tygodniku "Po prostu", zamkniętym po ostrych protestach, których apogeum był pamiętny wiec na placu Narutowicza.
Przez kilkadziesiąt lat publikował w piątkowym numerze "Dziennika Polskiego" swój słynny felieton-list. A wszystko zaczęło się w 1956 roku, od listu do red. Władysława Cybulskiego. Polska otworzyła się na świat, dziennikarze wyjeżdżali za granicę i pisali stamtąd korespondencje, więc Bruno nadesłał swój list ze... Zborowic nieopodal Stróży, dodając, iż red. Cybulski może go wydrukować, bo przecież "ludzie uwielbiają czytanie cudzych listów". I tak zostało - dwa pokolenia krakowian uwielbiały czytanie piątkowych listów Miecugowa...
Był znakomitym dziennikarzem, ale także świetnym satyrykiem. Do "Jamy", na kabaretowe występy zmontowane z jego tekstów, z tekstów Kwiatkowskiego i Stwory, przez lata waliły tłumy. Wydał trzy książki: kryminalną powieść "Morderstwo w Arce Noego", "Boyowym szlakiem (czyli a to ci kabaret)", wspólnie z Haliną Kwiatkowską, oraz, w ubiegłym roku, "Grzeszne życie Brunona Miecugowa".
Ostatnia z tych książek kończy się pożegnalnym listem adresowanym "Wiekuiście Szanowni Czytelnicy". List - kontynuacja piątkowych felietonów - pierwotnie miał się ukazać w "Dzienniku Polskim" wraz z nekrologiem autora. Bruno prosił w nim nie o łzę, ale o uśmiech. Przekazuję tę prośbę. Uśmiechnijmy się, tak jak to często robił Bruno Miecugow - ze smutkiem i refleksją. Żegnaj, Bruno...
Andrzej Kozioł

Komentarze (4)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

yuris (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 6 / 4

http://blogmedia24.pl/node/43553

W lutym 1953 roku gdy księża oczekiwali w celach śmierci na wykonanie wyroku grupa literatów krakowskich, wśród których była Szymborska, podpisała i przekazała...rozwiń całość

http://blogmedia24.pl/node/43553

W lutym 1953 roku gdy księża oczekiwali w celach śmierci na wykonanie wyroku grupa literatów krakowskich, wśród których była Szymborska, podpisała i przekazała władzom PRL oraz ogłosiła "Rezolucję Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego". Czego domagali się literaci? Czas był taki, jak pokazała historia, broniąc księży mogli uratować im życie. Władze komunistyczne wyraźnie się wahały. Potrzebowały "poparcia społecznego". Chciały podzielić się odpowiedzialnością.

W dniu 8 lutego 1953 roku 53 członków związku literatów polskich napisało rezolucję do komunistycznych władz PRL, że w pełni popierają wyroki sądowe, wyroki kary śmierci.
Oto oni:
Karol Bunsch, Jan Błoński, Władysław Dobrowolski, Kornel Filipowicz,późniejszy mąż Szymborskiej, Andrzej Kijowski, Jalu Kurek, Władysław Machejek, W. Maciąg, Sławomir Mrożek, Tadeusz Nowak, Julian Przyboś, T. Sliwiak, Maciej Słomczyński *Joe Alex*, Wisława Szymborska, Żydówka, Olgierd Terlecki, H. Vogler, Adam Włodek,(pierwszy mąż Szymborskiej K. Barnaś, Wł. Błachut, J. Bober, Wł. Bodnicki, A. Brosz, B. Brzeziński, B. M. Długoszewski, Ludwik Flaszen, J. A. Frasik, Z. Groń, Leszek Herdegen, B. Husarski, J. Janowski, J. Jaźwiec, R. Kłyś, W. Krzemiński, J. Kurczab, T, Kwiatkowski, J. Lowell, J. Łabuz, H. Markiewicz, Bruno Miecugow, synus to idol telewzji TVN, szkło kontaktowe, Hanna Mortkowicz-Olczakowa, Stefan Otwinowski, A. Polewka, M. Promiński, E. Rączkowski, E. Sicińska, St. Skoneczny, A. Świrszczyńska, K. Szpalski, Jan Wiktor, Jerzy Zagórski, Marian Załucki, Witold Zechenter, A. Zuzmierowski, K. Żejmo

Rezolucja Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego
8 lutego 1953

W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali - za amerykańskie pieniądze - szpiegostwo i dywersję.zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

obchodziciel (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3 / 5

a kogo to obchodzi


Autor komentarza nie dodał zdjęcia

chcewiedziec (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 5 / 4

Tak, mnie to obchodzi.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Meg (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

Po co komentujesz coś, o czym nie masz pojęcia?

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo