Zemsta za motocykl

SZEL
Do zdarzenia doszło w kwietniu tego roku. Feralnego dnia Piotr B. pojechał swoim fiatem 126p do domu Stanisława P. w Gliczarowie Dolnym. Zabrał jego żonę i córkę do kościoła. Gdy stamtąd wrócił zauważył, że gospodarz nie tracił czasu i pod nieobecność żony popijał alkohol. Wtedy zrodził się pomysł, by rozwiązać ostatecznie sprawę motocykla, który jesienią ubiegłego roku skradziono Piotrowi B. w Białce Tatrzańskiej. Mężczyźni już jakiś czas temu ustalili, że na motor miał połakomić się chłopiec o imieniu Rafał, a motocykl jest przechowywany w gospodarstwie kuzyna znanego im Łukasza K. Padła propozycja, by do pomocy w odzyskaniu skradzionego dobra wezwać jeszcze Piotra S., któremu powierzono rolę kierowcy. Przed wyjazdem na akcję Stanisław P. zabrał ze sobą pistolet własnej roboty, który schował do pokrowca na gitarę.

Wzięli zakładnika, by dotrzeć do sprawcy kradzieży

 Kradzież motocykla popchnęła trzech mieszkańców powiatu tatrzańskiego do próby samodzielnego wymierzenia sprawiedliwości osobom zamieszanym w tę sprawę. Prokuratura Rejonowa w Zakopanem oskarża całą trójkę o uwięzienie Łukasza K., zaś inicjatorowi tej akcji zarzuca "usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu" ofiary. Akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął wczoraj do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu.
 Trzech mężczyzn nie zastało kuzyna Łukasza K., dlatego jego samego zdecydowano się wykorzystać jako zakładnika, do momentu odnalezienia sprawcy kradzieży. Siłą zaprowadzono go do samochodu polecając mu, by wskazał miejsce, w którym może przebywać jego kuzyn. Wtedy po raz pierwszy Stanisław P. miał grozić bronią Łukaszowi K. Wkrótce potem od słów przeszedł do czynów. Nie zdołał oddać strzału w jednym z lokali, w którym cała grupa się zatrzymała, bowiem w ostatniej chwili uniemożliwił to przytomny klient, który złapał za lufę pistoletu wyciągniętego w kierunku Łukasza K. Chwilę potem Stanisław P. ponowił próbę zastraszenia swojego zakładnika. Kazał zatrzymać samochód na wiejskiej drodze, po czym wysiadł z auta i przyłożył lufę do głowy Łukasza K. Do tragedii jednak nie doszło, bo na drodze pojawił się przypadkowy przechodzień. Niedoszła ofiara wykorzystała chwilę nieuwagi uzbrojonego napastnika i rzuciła się do ucieczki. Padł strzał, na szczęście niecelny.
 W domu Stanisława P. znaleziono gwintowane lufy do broni palnej, amunicję i wykonane samodzielnie zamki z mechanizmem spustowym. Gospodarz przyznał się jedynie do wyrabiania, posiadania i przechowywania amunicji. Zaprzecza, że usiłował postrzelić Łukasza K. Swój udział w przestępstwie minimalizują także jego koledzy: Piotr B. przyznał się tylko do "pozbawienia wolności" ich wspólnego zakładnika, natomiast Piotr S. sprowadził swój udział w zajściu do roli kierowcy fiata, którym poruszali się mężczyźni. Cała trójka stanie wkrótce przed sądem. (SZEL)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie