Zgadnij, koteczku

Redakcja
Płakać się chce, patrząc dziś w telewizyjne ekrany. Zestawy mędrców większych i mniejszych wciąż debatują na temat marności życia politycznego w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem PiS-u, na temat konfliktu w Strefie Gazy, kłótni w kierownictwie SLD. Ekipy dyskutantów wymądrzają się o sytuacji w telewizji publicznej, szkodliwości długich rozważań dotyczących wprowadzenia w Polsce euro, wolnego od pracy dnia w święto Trzech Króli. Natomiast do poważnych rozmów na temat rosyjskich wybryków gazowych, mogących doprowadzić świat do kolejnych dramatów, nie zabiera się nikt. Owszem, półgębkiem ten i ów coś zasygnalizuje, ale brak jest jasnego stanowiska rządu, a nikt z telewizyjnych publicystów tego stanowiska się nie domaga.

Tomasz Domalewski: Kręcąc przełącznikiem TV

Czy to nie dziwne, że minister Radosław Sikorski, jako członek rządu PiS, narobił szumu na całą Europę, dobitnie opowiadając, co myśli o rurociągu bałtyckim, twierdząc, że to efekt nowego porozumienia niemiecko-rosyjskiego na podobieństwo paktu Ribbentrop-Mołotow, a teraz w sytuacji po stokroć dla nas gorszej milczy?
Putin, jak przystało na wychowanka i czołowego uczestnika życia umysłowego KGB, kpi z europejskich przywódców, wyłączając raz jeden rurociąg, raz drugi, pokazując jednocześnie Niemcom, Francuzom i Włochom rozmaite lizaki, a innym - jak Węgrzy, Bułgarzy, Rumuni - zupełnie coś innego.
Polska, jako wieloletnia ofiara rosyjskiego imperium zła, ma szczególny obowiązek przypominania Europie historii i wyciągania z niej wniosków. Polski alarm w sprawie energetycznego bezpieczeństwa w Europie powinien być szczególnie słyszalny, bo inaczej słychać będzie głównie rosyjskich pachołków. Choćby takich, jak były kanclerz Niemiec. Gerhard Schroeder natychmiast po zakończeniu kadencji kanclerza przeszedł na moskiewski żołd. Oficjalnie. Ilu takich sprzedawczyków pobiera żołd po cichu, ogłaszając później tu i ówdzie, że Putin to prawdziwy demokrata, a obcowanie z nim to sama przyjemność.
Jak w dzisiejszym kontekście wydarzeń trzeba patrzeć na wyczyny Leszka Millera i jego rządu obalające polsko-norweską umowę o dostawy gazu podpisaną przez Jerzego Buzka. Gdyby ową umowę doprowadzono do końca, od pół roku mielibyśmy w Polsce wystarczającą ilość gazu, a szantaż Kremla nie byłby nic wart. Czy Leszek Miller zerwał porozumienie z Norwegami tylko z politycznej i ekonomicznej głupoty? Dobrze byłoby się o tym dowiedzieć, choćby z pomocą Trybunału Stanu.
Nadgryzanie Europy przy pomocy rosyjskiego gazu trwa. Titanic jeszcze nie tonie, ale telewizyjne orkiestry grają jeszcze głośniej niż te na okręcie, podrzucając nam do rozważań byle co. I znowu - przypadek to czy premedytacja? Kisiel pisywał - zgadnij, koteczku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie