Zgony przy porodzie wyjaśniane latami

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Krakowska prokuratura bada trzy przypadki śmierci dzieci w znanym i cenionym Szpitalu na Siemiradzkiego. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów

Czytaj także: Tragedia rodzin, parodia instytucji

Zrozpaczeni rodzice twierdzą, że ich dzieci zmarły wskutek zaniedbań lekarskich. Tragedie łączy osoba doświadczonej ginekolog, wobec której już w przeszłości kierowano podobne zarzuty. Na razie nikomu ich nie postawiono, śledztwa toczą się „w sprawie ewentualnych błędów lekarskich”.

Po ostatniej podejrzanej śmierci dziecka i zawiadomieniu złożonym do prokuratury przez rodziców, Katarzynę i Marka Hampelów, lekarka ta odeszła z Siemiradzkiego, ale zaraz znalazła pracę w prywatnej przychodni, w której leczy się... jej inna była pacjentka, Michalina Petas. Synek krakowianki, Odyseusz, zmarł w ostatnim tygodniu ciąży, mimo że kilka dni wcześniej kobieta zgłosiła się do szpitala z niepokojącymi objawami.

Wczoraj Michalina otrzymała list z Ministerstwa Zdrowia. Urzędnicy podtrzymują w nim opinię Narodowego Funduszu Zdrowia, że w jej sprawie lekarze nie popełnili błędów. NFZ oparł się na ekspertyzie specjalisty z Uniwersyteckiego Szpitala na Kopernika. Wykluczył on „nieprawidłowości w diagnozowaniu, leczeniu i postępowaniu personelu medycznego”. Na stanowisku takim stoi od początku kierownictwo Szpitala na Siemiradzkiego.

- Za śmierć Odyseusza w łonie nieszczęsnej matki odpowiada szpital - twierdzi z kolei Jerzy Michalewski, ceniony ginekolog, który 40 lat temu stworzył placówkę na Siemiradzkiego oraz był m.in. dyrektorem Ośrodka Matki i Dziecka, analizującego wszystkie zgony matek, noworodków i niemowląt w Krakowie. Oburza się, że organy ścigania i odpowiedzialności zawodowej badają sprawę tak wolno.

Skarga Petasów trafiła do Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie po pogrzebie Odyseusza, 12 maja 2015 r. Rodzice przesłuchani zostali dopiero po pięciu miesiącach, po czym usłyszeli, że izba musi się ze sprawy wyłączyć, bo jednym z ośmiu członków Komisji Etyki Lekarskiej jest... dyrektor Szpitala na Siemiradzkiego. - Przecież oni to wiedzieli od chwili złożenia przez nas skargi! - mówi krakowianka.

Ostatecznie sprawa trafiła do Katowic. Ciągnie się drugi rok. Równie długo prokuratura czeka na opinię biegłych z Poznania. - Bez niej nie możemy działać - mówi Janusz Hnatko, rzecznik Prokuratury Okręgowej.

Sprawę śmierci dziecka Hampelów przejęła właśnie Prokuratura Regionalna. Sprawdza, czy śledczy ze Środmieścia prowadzili ją należycie.

Błędy lekarzy czy nieszczęśliwy traf

Badane przez prokuraturę zgony dzieci w Szpitalu na Siemiradzkiego miały miejsce w maju 2015 r. oraz w styczniu i sierpniu 2016 r. Rodzice obwiniają personel szpitala, zwłaszcza lekarkę, która w krytycznym momencie miała się zajmować matkami. Szpital nie ma sobie nic do zarzucenia. Ale rozwiązał z lekarką umowę.

- Gdyby właściwe instytucje, z prokuraturą i izbą lekarską na czele, rzetelnie zbadały mój przypadek, to może nie doszłoby do innych tragedii - uważa krakowianka Michalina Petas.

Zrobiła wszystko, by jej synek przyszedł na świat zdrowy. Była pod stałą opieką ginekologa z Luxmedu. Przez 37 tygodni ciąży przeszła wszystkie możliwe badania. Zgłosiła się prywatnie na Siemiradzkiego. Słyszała same dobre opinie o tym szpitalu oraz ordynatorze oddziału położniczo-ginekologicznego, który kieruje placówką.

Pod koniec ciąży zaniepokoiło ją swędzenie skóry. Lekarka zdiagnozowała cholestazę wątrobową. Podkreśliła, że jest to stan zatrucia organizmu, który wymaga natychmiastowej interwencji, w przeciwnym razie grozi niedotlenieniem dziecka. Uspokoiła, że malec powinien przyjść na świat zdrowy - w wyniku cesarskiego cięcia.

Doktor X

W przypadku cholestazy istnieje jednak dwuprocentowe ryzyko zgonu wewnątrzmacicznego, które rośnie wraz ze zbliżaniem się terminu porodu. Kluczowa jest obserwacja ruchów płodu i zapisów KTG.

Michalina twierdzi, że przez kolejne dni na Siemiradzkiego - a było ich w sumie 8 - przeżyła koszmar. - Stan, w jakim żyło moje dziecko, dramatycznie się pogorszył. Wystarczy porównać wyniki badań z 27 kwietnia i 4 maja - mówi. W poniedziałek po weekendzie serce Odyseusza jeszcze biło, ale następnego dnia już nie. Przez kolejnych 15 godzin zrozpaczona kobieta rodziła martwe dziecko.

Po pogrzebie spisała wszystkie działania i zaniechania lekarzy, które - w jej opinii - doprowadziły do tragedii. Złożyła zawiadomienie do prokuratury, aby „TO nikomu więcej się nie przytrafiło”.

Najwięcej uwag ma do dr X, która formalnie pełniła dyżur w dniu, gdy serce Odyseusza zamarło. - Nie interesowała się mną ani dzieckiem, w kluczowym momencie była nieobecna. A już wcześniej była oskarżana o narażenie życia i zdrowia pacjentek - opowiada Michalina.

Jej dramat opisaliśmy w lutym zeszłego roku. Kilka miesięcy później na Siemiradzkiego trafiła Katarzyna Hampel, sympatyczna nauczycielka. Zaniepokoił ją narastający ból brzucha. Była wtedy na początku 36. tygodnia ciąży. - Z badań zrobionych po przyjęciu wynikało, że spięty jak kamień bolesny brzuch powoduje mniejszą ruchliwość dziecka, spadek parametrów życiowych syna i najprawdopodobniej trzeba będzie zakończyć ciążę cięciem cesarskim. Wysłano nas na górę. Tam przejęła mnie doktor X - wspomina Katarzyna.

Radość innych koszmarem

Mąż został wyproszony z oddziału. Pacjentka miała liczyć ruchy dziecka, których - jak twierdzi - nie czuła. Informowała o tym doktor X. - Pani doktor była bardzo niemiła i miała pretensje, że w ogóle przyjechałam do szpitala. Próbowała mi wybić z głowy, że mam jakiś wielki skurcz. Wyśmiała opuchnięte stopy i nogi. Wyszła do innej pacjentki - twierdzi Katarzyna.

Została sama z położną, która miała jej masować brzuch (co nasilało ból) i sprawdzać tętno dziecka. Niestety, pomyliła tętno malca z tętnem matki i nie zauważyła, że serce chłopca przestaje bić. Mimo szybkiej „cesarki” i 40-minutowej reanimacji dziecko zmarło.

- Przez resztę nocy przychodziła doktor X. Stała się nagle bardzo miła. Przekonała mnie, że „bez sensu robić sekcję zwłok i kroić takiego maluszka”, bo przyczyną śmierci było pokiereszowane łożysko - opowiada Katarzyna. Była w rozpaczy, na silnych lekach. Podpisała podsuniętą przez lekarkę kartkę.

Dopiero potem zdała sobie sprawę, że na trzech wcześniejszych badaniach USG 3D wykonanych w prywatnej klinice - również tym sprzed dwóch tygodni - dziecko było w pełni zdrowe. Cała ciąża przebiegała bez powikłań.

Krakowianka dodaje, iż koszmarem dla niej było także to, że przez wiele godzin po tragedii musiała leżeć w sali z kobietami, które szczęśliwie rodziły zdrowe dzieci, więc nie kryły radości.

Niewinny szpital zarzuca pacjentkom oszczerstwo

Kiedy zadaliśmy dyrekcji Szpitala na Siemiradzkiego serię pytań w związku ze sprawą Michaliny Petas, otrzymaliśmy w odpowiedzi zapewnienie, że placówka ta „udziela świadczeń z zachowaniem należytej staranności, w oparciu o aktualną wiedzę medyczną oraz z wykorzystaniem posiadanego wyposażenia medycznego”, a jednocześnie „w sposób bezpośredni i prawidłowy współpracuje z organami, które wszczęły stosowne postępowanie z wniosku pacjentki”.

„Mając na uwadze dobro pacjenta i obiektywizm, nie będzie udzielać żadnych komentarzy ani opinii do czasu zakończenia owych postępowań” - czytamy w piśmie.

„Szpital oświadcza, że zawsze trudno pogodzić się ze śmiercią dziecka, tym bardziej że Szpital dopełnił wszystkich obowiązków” - czytamy dalej. „Jednak trudno pozostawać obojętnym wobec nieprawdziwych oskarżeń, szkalujących dobrą opinię szpitala dotyczących braku opieki położnych czy lekarzy.

Szpital pozostawia bez komentarza zarzut dotyczący słabego dostępu lekarza, w sytuacji w której istnieją odpowiednie przepisy dotyczące regulacji dyżurów i czasu pracy pracowników medycznych i są one na bieżąco stosowane przez szpital. Pacjentkom szerzącym „bezpodstawne opinie” zagroził sądem.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rodzic

Lekarze przestali leczyć!!! Świadczą usługi... To jest najbardziej przerażające! Nikt nie martwi się rodzicami po stracie dziecka! Wszyscy ubolewają nad nadszarpniętym dobrym imieniem szpitala i lekarza!!! Szkoda komentować te słowa... Na pewno jakiś doktorek z urażoną dumą to wypluł...

J
Ja

Lobbujesz jak winny lekarz. Samo nie umiera dziecko bez wad genet. .zakaz wykonu zawodu dla kazdego lekarza, ktory popelni wiecej niz jeden raz ten sam blad. Odszkodowania szpitali dla pokrzywdzonych.

G
Gość

Głupota również cechuje ludzi, którzy wypisują takie głupoty jak powyżej.... brak słów...!
Pojechali do szpitala w nadziei, a odbierali dzieci z domu pogrzebowego.... stuknij się człowieku w głowę lub pomyśl zanim coś napiszesz....

G
Gość

Może sami rodzice przyczynili się do śmierci nienarodzonego dziecka? Może matka się czymś zatruła (używki, leki), może przyjęła jakiś lek, który może być toksyczny dla płodu (podobno - nie jestem lekarzem - często stosowany w nadciśnieniu Kaptopril może spowodować nawet śmierć płodu), może zatruła się jakimiś środkami chemicznymi (np. ochrony roślin)? Niestety, rodziców zwykle cechuje głupota idąca w parze z przemądrzałością, a to jest naprawdę szkodliwe.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3