Zgrabne nóżki aniołków

Redakcja
Udostępnij:
— Przez sześć miesięcy przygotowywała Pani ornat, który będzie darem od ojców jezuitów dla Ojca Świętego. Jaki ornat otrzyma papież?

Rozmowa z JANĄ ZIĘTEK, artystką, malarką i hafciarką

   — Biały i bogato złocony, nawiązujący do tradycji krakowskiej. Ponadto na ornacie znajdzie się godło papieskie oraz jezuickie emblematy.
   — W centralnej części ornatu zdecydowała się Pani umieścić sześć medalionów. Który z nich jest najważniejszy?
   — Ornat jest darem z okazji beatyfikacji ojca Beyzyma, stąd najważniejszy staje się medalion zawierający jego podobiznę. Ale istotne są także inne, Matki Boskiej Częstochowskiej, którą, jak wiadomo, ojciec Beyzym darzył ogromnym kultem; czy Ducha Świętego, bez opieki którego nie byłoby możliwe wielkie dzieło, jakiego podjął się ojciec Beyzym.
   — Kiedy z bliska przyjrzymy się medalionom, można zauważyć, że nie zostały namalowane, lecz wyhaftowane.
   — Każdy z fragmentów ornatu został wykonany inną techniką haftu: od średniowiecznych poczynając, a na współczesnych kończąc. Haftując poszczególne elementy ornatu, chciałam pokazać, że przede wszystkim dawna technika haftu figuralnego, mimo wkraczającego — także do tej dziedziny — postępu i komputeryzacji, jeszcze całkowicie nie zaginęła. Warto jej się przyjrzeć bliżej i może zainteresować nią następne pokolenie twórców. Przecież haft jest jedną z najstarszych sztuk zdobniczych towarzyszących człowiekowi. Trzeba pamiętać, że pierwsze znane haftowane tkaniny pochodzą z Chin, z VII wieku przed naszą erą.
   — Można zatem powiedzieć, że ornat został także pomyślany jako pewnego rodzaju historia haftu?
   — Jak najbardziej, i to historia haftu polskiego, wykonywanego głównie w pracowniach wawelskich. Medalion z popiersiem ojca Beyzyma i twarze Matki Boskiej Częstochowskiej oraz Dzieciątka wykonałam techniką znaną już w średniowieczu: akupikturą (malowanie igłą), a dokładnie — cieniowanym ściegiem rozłupanym. Sutanna i sukienki są aplikacjami ozdobionymi koralikami i sznureczkami, złotymi nićmi, a w szczególności perłami, co nawiązuje do pracowni z czasów królowej Bony. Medaliony zawierające godło jezuitów i ryngraf maryjny zrobiłam ściegiem wypukłym reliefowym, w stylu barokowym, w którym widać wyraźne wpływy sztuki zachodnioeuropejskiej. Medalion z Duchem Świętym natomiast wykonałam ściegiem wypukłym i płaskim cieniowanym. Poza tym dzięki zastosowaniu bursztynów, na oznaczenie siedmiu darów Ducha Świętego, medalion ten nawiązuje bezpośrednio do witrażu Berniniego, znajdującego się w Bazylice św. Piotra w Rzymie.
   — Jakie nici Pani stosowała?
   — Przede wszystkim jedwabne. One dają blask. Nici użyte do haftowania ornatu przywiezione zostały niemal z całej Europy, z Bułgarii, Francji, Niemiec, Hiszpanii.
   — Ornat jest także zdobiony dużą ilością szlachetnych kamieni. Ile wykorzystała ich Pani do tego dzieła?
   — Dokładnie 1669 sztuk. Malachity, granaty oraz szafir w koronie Matki Boskiej Częstochowskiej pochodzą z Madagaskaru, zaś elementy ozdobne, takie jak kwiatki — przypominające nasze polne rumianki — zrobione z malachitów i perełek, stanowią polski akcent. Swoją prostotą, a jednocześnie bogactwem mają świadczyć o dostojeństwie kapłana, dla którego ten ornat jest przeznaczony.
   — Jak długo haftowała Pani portrety, np. ojca Beyzyma?
   — Dwa tygodnie, po kilkanaście godzin dziennie. Niektóre fragmenty musiałam haftować pod lupą.
   — Co sprawiło najwięcej kłopotów?
   — Twarze, ponieważ haftem trzeba oddać efekt malarski. Podczas gdy w obrazie malowanym ewentualne błędy można zamalowywać niemal bez końca, w hafcie nie wolno się pomylić. Prucie tego rodzaju ściegów jest niemożliwe. Dużą trudność sprawiła mi przede wszystkim twarz ojca Beyzyma. Miałam kłopoty, aby wydobyć z niej charakter, pewną surowość, zdecydowanie.
   — Z czego jest Pani najbardziej dumna? Jaki fragment ornatu darzy Pani szczególnym sentymentem?
   — Przygotowując medalion z Matką Boską Częstochowską, chciałam udowodnić, że tak niewielką postać, wysoką na czternaście centymetrów, można precyzyjnie i czytelnie pokazać haftem. Dumna jestem przede wszystkim z minimalnych paznokci Dzieciątka. Udały mi się też aniołki — wysokości dwóch centymetrów — podtrzymujące koronę Matki Boskiej. Mają bardzo zgrabne nóżki.
Rozmawiała: Agnieszka
MalatyŃska—Stankiewicz

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie