reklama

Ziemia to dla nich za mało, więc tworzą własny program kosmiczny [WIDEO, ZDJĘCIA]

Piotr Drabik
Piotr Drabik
Zaktualizowano 
Bartek (z lewej), Weronika i Karol prezentują dwie rakiety AGH Space Systems: Carbonarę oraz Betę fot. Andrzej Banaś
Zaczynali od kącika w sali laboratoryjnej. Teraz mają dwa warsztaty, własne rakiety, łazika i międzynarodowe sukcesy. Studenci z koła naukowego AGH Space Systems nie spoczęli na laurach i właśnie szykują się do największego wyzwania: pokonania granicy kosmosu.

Drzwi pokoju na parterze budynku D1 Akademii Górniczo-Hutniczej praktycznie się nie zamykają. Studenci pracują tutaj dniami i nocami nad kolejnymi nieziemskimi projektami. Przy oknie stoją dwie rakiety, w kącie przy biurku - łazik marsjański, a na półkach gondole do balonu stratosferycznego.

WIDEO: Karol Horosin z AGH Space Systems

Autor: Piotr Drabik

- Pokazujemy, że da się coś dobrze zrobić siłami studentów - podkreśla Bartek Postulka, szef koła naukowego AGH Space Systems. Niezwykłe koło naukowe tworzą głównie studenci kierunków technicznych. Jednak Bartek zaznacza: - Wszystkie osoby związane z kosmosem są trochę filozofami. To są niezwykli ludzie, którzy widzą w kosmosie przestrzeń do rozwoju.

Zaczynali skromnie - od kącika w sali laboratoryjnej. Dziś mają do dyspozycji dwa warsztaty (w tym jeden o powierzchni 60 metrów kwadratowych) oraz sukcesy na międzynarodowych konkursach kosmicznych.

Carbonarą w niebo

Debiutowali na najwyższym stopniu podium. Dwa lata temu w amerykańskim Teksasie studenci krakowskiej AGH pokonali 60 zespołów z całego świata i wygrali zawody CanSat Competition. W ramach tego konkursu trzeba było od zera zaprojektować, zbudować i przetestować lądownik planetarny.

- Po wygraniu zawodów otrzymaliśmy prestiż i uścisk dłoni sędziów z agencji kosmicznej NASA - wspomina Weronika Mrozińska, która na AGH studiuje mechatronikę w języku angielskim. W liczącym 54 członków kosmicznym zespole jest jedną z czterech dziewczyn. Po sukcesie w CanSat Weronika wyjechała na 14-miesięczny staż do ośrodka badań CERN w Szwajcarii. - Jak wyjeżdżałam, to w naszym zespole było sześć osób, a gdy wróciłam - już prawie 40 - podkreśla 23-letnia Weronika.

Do sukcesu za oceanem studentów AGH poprowadziła Carbonara. Nie chodzi jednak o włoskie danie, ale o mierzącą 2,4 metra wysokości rakietę. Na jej bazie młodzi konstruktorzy stworzyli jej lepszą wersję o nazwie Beta. - Jest wykonana z włókna szklanego oraz z żywicy epoksydowej. To powoduje, że Beta jest wytrzymała i bardzo lekka - opisuje Weronika.

Przetestowali ją w kwietniu zeszłego roku na poligonie w Drawsku Pomorskim. - W Polsce nie ma łatwego sposoby, żeby polecieć powyżej wysokości 15 kilometrów. Jest to możliwe tylko na poligonach wojskowych - tłumaczy Karol Horosin, student informatyki stosowanej na AGH. 21-latek w zespole konstrukcyjnym zajmuje się głównie sprawami organizacyjnymi i tworzeniem oprogramowania.

Obecnie jednym z projektów, jaki spędza sen z powiek członkom AGH Space Systems, jest własny silnik na paliwo ciekłe oraz nowa rakieta. Cel jest jasny. - Osiągnąć linię Karmana, która jest umowną granicą kosmosu (ok. 100 km wysokości). Wszystko, co robimy, do tego zmierza - wyjaśnia 23-letni Bartek, studiujący na co dzień projektowanie mechatroniczne w języku angielskim.

Młodzi konstruktorzy chcą w ten sposób przebić sukces sprzed pół wieku, jakim były polskie rakiety Meteor. Ten najbardziej chwalebny epizod w rodzimej historii podboju kosmosu był również dziełem zespołu pod kierownictwem prof. Jacka Walczewskiego z AGH. - Oni robili to wszystko w podobnych warunkach jak my - przypomina Bartek. On i jego koledzy czują się kontynuatorami tego historycznego projektu.

Marsjańskie wyzwanie

Krakowscy studenci zdobywają przestworza nie tylko za pomocą rakiet. Chętnie biorą również udział w misjach z balonami stratosferycznymi, które mogą osiągać wysokość nawet 40 km. W zeszłym roku pokonali 400 zespołów z całego świata i wygrali Global Space Balloon Challenge w kategorii najlepszy eksperyment naukowy. Członkowie AGH Space Systems znaleźli się w zespole pod kierownictwem dr Agaty Kołodziejczyk z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA).

Odpowiadali oni za gondolę z komputerem pokładowym wynoszonym przez balon. Na module znajdowały się tzw. szalki Petriego, czyli pojemniki z mikroorganizmami - jak mszaki, drożdże i różne rośliny. - Sprawdzaliśmy, które z nich mogłyby wytwarzać więcej tlenu pod wpływem promieniowania UV i zostać użyte podczas długich misji kosmicznych - opowiada Karol.

Studenci testowali również przy okazji elektronikę, która na wysokości powyżej 30 km może sprawiać problemy przez ekstremalne różnice ciśnień i temperatur.

Do misji w arcytrudnych warunkach przygotowany jest również łazik Fobos (nazwany od jednego z księżyców Marsa). Studenci AGH zbudowali go na potrzeby zawodów European Rover Challange, które co roku odbywają się w Rzeszowie. Łazik, który powstał w ciągu półtora roku, zwyciężył w zeszłorocznych zawodach w trzech z dziewięciu konkurencji konkursowych. - To była nasza pierwsza w pełni robotyczna konstrukcja, w której osoby z zespołu mogły wykorzystać swoje umiejętności inżynieryjne - opowiada Karol.

Łazik jest częściowo autonomiczny. Potrafi samodzielnie odnaleźć się w misji planetarnej. - Dzięki kamerom obserwuje dookoła okolice, gdzie wylądował, i tworzy mapę tego terenu. Ponadto potrafi znaleźć elementy, które go interesują i za pomocą ramienia robotycznego podać go astronaucie - tłumaczy Bartek. Idąc za ciosem, młodzi konstruktorzy nie spoczęli na laurach i już pracują nad nowym łazikiem.

Kalman, nazwany na cześć amerykańskiego inżyniera i odkrywcy filtra matematycznego, jest obecnie w fazie projektowej. Będzie się różnił od Fobosa wszystkim: materiałami, typem podwozia i komputerem pokładowym. - Ponadto ma być dużo lżejszy i wyposażony w wiertło, którym będzie mógł pobrać próbki skały do analizy - wskazuje szef AGH Space Systems.

Łazik Kalman będzie walczył o zwycięstwo w czerwcu podczas zawodów łazików w Stanach Zjednoczonych. Również w połowie roku studenci po raz trzeci wezmą udział w CanSat Competition. Przed rokiem zajęli 5. miejsce, a teraz chcą powtórzyć sukces sprzed dwóch lat. - Nasza prezentacja z rezultatami pierwszego etapu projektu została podsumowana przez sędziów z NASA słowami „excellent job” (z angielskiego „świetna robota”) - wspomina z dumą Weronika.

Chcą dołączyć do wyścigu

Realizacja kolejnych nieziemskich pomysłów i osiągnięcie międzynarodowych sukcesów, kosztuje studentów nie tylko dużo energii i poświęcenia. Szacują, że na wszystkie projekty wydali około miliona złotych, pozyskanych głównie dzięki zdobytym grantom naukowym. A pieniądze wydane na studencki program kosmiczny to tylko ułamek tego, ile wydają rządowe agencje oraz firmy z branży. - Koszt naszego łazika marsjańskiego można przeznaczyć na jeden czujnik do pracy na orbicie - porównuje Weronika.

Młodych konstruktorów cieszy rozwój prywatnej branży kosmicznej. A ich idolem jest Elon Musk, południowoafrykański przedsiębiorca i założyciel firmy SpaceX, który z powodzeniem buduje własne rakiety i statki kosmiczne. Musk spogląda na krakowskich studentów z plakatu w siedzibie AGH Space Systems.

Członków koła naukowego martwi jednak fakt, że projekty z naszego kraju wciąż nie liczą się w nowym kosmicznym wyścigu. Studenci zgodnie podkreślają, że nasze firmy technologiczne działają w niszy i małym rynku, a mają ogromne ambicje. - W zasięgu polskich możliwości finansowych i technicznych jest stworzenie rakiety, która będzie wynosić na orbitę ładunki o masie do kilkudziesięciu kilogramów - analizuje Karol.

Studenci krakowskiej AGH nie kryją, że prywatne firmy już interesują się ich konstrukcjami. Podkreślają przy tym, że realizując swoje projekty, dbają o ich skalowanie - tak, by dzięki dokumentacji rozwiązania z niewielkiej rakiety i łazika można było zastosować przy większych projektach.

- Po ukończeniu studiów chciałbym tworzyć polski przemysł kosmiczny oraz technologie, które stworzymy nad Wisłą sami w całości - planuje Bartek. Jego koledzy i koleżanki nie mają aż tak sprecyzowanych planów na przyszłość. Wszyscy teraz skupiają się na realizacji motta swojego koła naukowego: „See you in space” czyli „do zobaczenia w kosmosie”.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3