Zimy praktycznie nie było

Grzegorz Tabasz
O pewnym chińskim wirusie nie napiszę ani jednego słowa, choć przyznaję, iż ręce mnie świerzbią. W zamian podsumuję zimę, która dobiega końca.

WIDEO: Krótki wywiad

Po pierwsze zimy praktycznie nie było. Kilkudniowy mroźny incydent i śniegu tyle, co cukru pudru na pączku. Po drugie, wszystkie zwierzaki, które nie odleciały do ciepłych krajów lub nie zapadły w sen zimowy są nieobecnością zimy dosłownie wniebowzięte. Sarny i jelenie zmieniły miejsce zamieszkania na najniżej położone doliny. Śniegu nie było, więc dostępny pokarm był na wyciągnięcie pyska.

Żaden zwierzak nie musiał przedzierać się przez śnieżne zaspy, a znajomi myśliwi nie odnotowali tłoku przy paśnikach. Po trzecie i ostatnie, brak śniegu udostępnił zeszłoroczne nasiona chwastów dla wracających z zimowisk ptaków. Oczywiście tych roślinożernych. Choćby skowronków, które już wróciły i głód im w oczy nie zagląda. Do czasu.

Na horyzoncie widzę jedno, poważne zagrożenie: stada piromanów z zapałkami w dłoniach. Tylko czekają aż trawa obeschnie i ruszą w pole by podpalać i wypalać. Coroczna plaga, na którą nie ma lekarstwa. Już jest nawet śmiertelna ofiara pożarów, która niczego nie zmieni. Podpalenia, bez względu na apele, były i będą, gdyż Temida i odpowiednie służby cierpią na niemoc sprawczą. W tym roku pożogi znikną z mediów za sprawą znacznie bardziej apetycznego wirusa z Chin, o którym miałem nie pisać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie