Zioła przez setki lat wyjaśniały, jak działa świat [WYWIAD]

Angelika Nęcka
Angelika Nęcka
Patrycja Machałek fot. Adrian Błachut
- Zioła przez setki lat wyjaśniały, jak działa świat. W tych roślinach, które rokrocznie wyrastają wokół nas siedzą ogromne emocje - nadzieja, miłość, troska, ale też strach, zawiść, śmierć. Już sobie tych historii nie opowiadamy, już ich nie znamy. Nie potrzebujemy już wiechci polnych kwiatów, żeby ochronić swój dom przed burzą - ale dawniej to było na porządku dziennym. I to było szalenie ważne... O ziołach, ich mądrym odkrywaniu i wykorzystywaniu rozmawiamy z Patrycją Machałek, autorką "Magii polskich ziół".

To, jak to jest z tymi ziołami, naprawdę warto po nie sięgać?

Tak. Po prostu, warto choćby spróbować. To już na szczęście żadna nowość, ani odkrycie, że naturalne, proste rozwiązania są nam przyjazne, coraz chętniej ku naturze skłaniamy się już od dobrych kilku lat. Jak się okazuje - nie ma w tym nic strasznego.

Mówiąc ogólnie, zioła wspomagają prawidłowe funkcjonowanie organizmu - bywają ratunkiem w problemach trawiennych, przeziębieniach, pielęgnują skórę i uśmierzają bóle i opuchlizny. A więc tak, jasne, że warto po nie sięgać - mamy małe-wielkie dobro na wyciągnięcie ręki.

Czy zioła są bezpieczne?

Zioła inaczej nazywamy roślinami leczniczymi, więc mówiąc najogólniej - tak. Tak, są bezpieczne, ale używane rozsądnie. Podchodząc do nowego zioła, zasięgnijmy informacji o jego właściwościach, skutkach działania i przeciwwskazaniach. W razie wątpliwości, nie wahajmy się zapytać swojego lekarza rodzinnego, zwłaszcza, jeśli przyjmujemy leki. Poczytajmy choć trochę, zorientujmy się jak z nich korzystać. Nie ma się czego bać i spokojnie możemy z ciekawością rozglądać się wokół siebie i sięgać po proste zioła - przecież ludzkość sięga po nie od tysięcy (naprawdę!) lat, ale musimy po nie sięgać świadomie.

Tu nie chodzi o przygotowanie do egzaminu z ziołolecznictwa, a ogólne zorientowanie się w temacie. Które ziółka możemy popijać codziennie, a które stosujemy tylko doraźnie, w krótkim okresie? Na przykład: bluszczyk kurdybanek, niepozorny kwiatek, świetnie radzi sobie z regulowaniem trawienia i herbatkę z niego możemy pić codziennie. Natomiast kiedy układ trawienny ma kłopoty, dobrze sięgnąć po bukwicę - kolejny niepozorny kwiatek, który dobrze radzi sobie z biegunkami, ale stosowany dłużej może skutkować zaparciami.

Część roślin leczniczych możemy stosować jedynie zewnętrznie - na przykład wrotycz lub żywokost. Są świetne na problemy skórne - w takim zastosowaniu są bezpieczne, ale stosowane nieodpowiednio, w herbatkach, mogą być toksyczne.

Natura podaje nam na tacy nieprzebrane bogactwo związków czynnych, które dobrze wpływają na organizm, ale rozum, z którym będziemy mądrze z nich korzystać, musimy już mieć sami.

Zastanawia, dlaczego przemysł farmaceutyczny korzysta z ziół na potęgę, a my jednak wciąż się ich boimy...

A to jest akurat przeciekawa kwestia! Sposób, w jaki farmaceuci, biolodzy i chemicy korzystają z właściwości ziół nie do końca przekłada się tak prosto na sposób, w jaki my, użytkownicy ziół, korzystamy z nich na własny użytek.

Bardzo fajnym przykładem, który pokazuje punkty wspólne i różnice w używaniu ziół przez ziołolecznictwo i farmację jest historia wynalezienia aspiryny. Ziołolecznictwo stosowało przez całe wieki preparaty z kory wierzby i - w mniejszym stopniu - z wiązówki błotnej na leczenie bólu głowy. Zresztą, wciąż się to robi. Okazało się, że te rośliny zawierają kwas salicylowy, który odpowiada za łagodzenie stanów bólowych, więc zaczęto go ekstrahować. Jednak kwas salicylowy drażnił błony śluzowe żołądka i więcej szkodził niż pomagał, więc badania trwały.

W połowie XIX wieku dokonano syntezy kwasu salicylowego z ziela wiązówki błotnej - zioła o wiele mniej popularnego w swoim zastosowaniu przeciwbólowym, niż kora wierzby. A jednak, nastąpił przełom w badaniach, właściwy trop został odnaleziony. Kolejne lata minęły, zanim Felix Hoffmann dokonał syntezy kwasu acetylosalicylowego - a mówiąc w skrócie, wynalazł aspirynę. Przecież to ogromny krok w badaniach farmaceutycznych! A wiązówka błotna to niewielki, skromny kwiatek, do dziś zresztą stosowany pomocniczo w łagodzeniu bólu i stanów zapalnych.

Odkrywanie wpływu związków czynnych zawartych w roślinach doprowadziło - i wciąż doprowadza - do udoskonalania leków i rozwoju medycyny. To oczywistość i fakt znany wszystkim i od dawna, ale warto to sobie wyraźnie powiedzieć - konkretne związki czynne są ekstrahowane z roślin, szczegółowo, nieraz całymi latami, badane i na podstawie wyników badań i testów, wprowadzane do leków i łączone z innymi substancjami. To lata ciężkiej pracy i ogromna wiedza naukowa. To wcale nie znaczy, że korzystanie z ziół się nam nie opłaca - wręcz przeciwnie. Po prostu ziołolecznictwo polega na czymś innym: wspomagamy organizm, ratujemy się w tarapatach i łagodzimy dolegliwości. Korzystamy z roślin inaczej, prościej - przygotowujemy syrop z prawoślazu na ból gardła, herbatkę z dzikiej róży na przeziębienie, lub olej pielęgnacyjny do włosów z korzenia łopianu.

A czy się boimy rozwiązań ziołoleczniczych? Powiedziałabym raczej, że jesteśmy wobec nich sceptyczni, może nieufni. Ale przecież nie ma się czego bać - stosowanie ziół w codzienności to wcale nie zupełna reorganizacja przyzwyczajeń i diety. To regularne picie herbatki i jednego-dwóch ziółek, jeden syrop przygotowany na jesień. I to wystarczy, tylko tyle i aż tyle.

W takim razie, jak mądrze korzystać z właściwości ziół?

No właśnie, mądrze. Wystarczy się zorientować, jak działa zioło, które nas interesuje, doczytać o jego właściwościach, o tym, w jaki sposób możemy go używać. I spróbować - nieśmiało, herbatką z fiołka każdego wieczoru, prostym tonikiem do oczyszczania twarzy.

Mądre korzystanie z ziół polega też na tym, by wiedzieć, w jaki sposób ich nie używać - nie wszystkie zioła możemy stosować wewnętrznie, bywa też, że związki czynne zawarte w ziołach nie najlepiej współgrają z lekami, które zażywamy. Zwłaszcza w takim przypadku trzeba porozmawiać z lekarzem o włączeniu ziół do codziennej rutyny.

Ale ogólnie rzecz biorąc, proste preparaty ziołowe działają łagodnie. Tajemnica ich sukcesu polega na tym, że zaczynają współpracować z organizmem powoli, przyzwyczajają go do swojego działania. Więc najpewniej w większości przypadków początkowo nawet nie poczujemy różnicy – a jednak te ziółka działają.

W jaki sposób dobrać zioła do siebie?

Myślę, że chcąc wypróbować działanie ziół na organizm trzeba najpierw określić problem, z którym chcemy sobie poradzić z pomocą ziół - czy to problemy trawienne, częste przeziębienia, bolesne miesiączki. Wystarczy znaleźć kilka ziół, które wspomagają organizm w tym, co nas dotyczy i trochę o nich poczytać – jak działają, co w nich jest, jak można je stosować. Na przykład - na problemy trawienne możemy zastosować bluszczyk kurdybanek, lebiodkę, nawłoć pospolitą, czy bylicę pospolitą. Z każdego z tych ziół możemy przygotować napar, nalewkę lub macerat olejowy.

Więc spróbujmy - jak nam smakuje, jakie są nasze potrzeby, czy nalewka w ogóle wchodzi w grę, czy bezproblemowym rozwiązaniem nie będzie przygotowanie sobie wyciągu z oleju, który będziemy po prostu dodawać do potraw? To wcale nie metoda prób i błędów, a raczej logicznego wyboru najlepszego dla siebie rozwiązania. Nie musimy od razu stosować 50 ziół na 100 sposobów. Wystarczy 1, najprostsze, to, które lubimy i które sprawia, że czujemy się lepiej.

"Magia polskich ziół" to Pani druga książka o ziołach. Co Panią do nich tak ciągnie?

Zioła, a mówiąc ogólniej, rośliny, po prostu mnie otaczają. Nie jestem ekstremalną pustelniczką, nie żyję w środku puszczy - raczej zaczęłam je zauważać. Wystarczy się schylić - coś tam zawsze rośnie. A ja jestem po prostu strasznie ciekawska, muszę wiedzieć, co to jest. Jak to działa, co mogę z tym zrobić?

Jeszcze jedna rzecz pociąga mnie w roślinach - one przez setki lat wyjaśniały, jak działa świat. W tych roślinach, które rokrocznie wyrastają wokół nas siedzą ogromne emocje - nadzieja, miłość, troska, ale też strach, zawiść, śmierć. Już sobie tych historii nie opowiadamy, już ich nie znamy. Nie potrzebujemy już wiechci polnych kwiatów, żeby ochronić swój dom przed burzą - ale dawniej to było na porządku dziennym. I to było szalenie ważne - każdy rozsądny człowiek chce chronić swój dom przed burzą. Lubię przyglądać się temu jak ważne były te rośliny w życiu codziennym całych pokoleń, ale i w sferze wierzeń i obrzędowości. Jak wypełniały ludzką codzienność. Wydaje mi się, że dziś tego trochę brakuje.

Które zioła to Pani ulubione?

Ciągle mam nowe ulubione! Przecież tyle jeszcze jest do odkrycia! Ale przyznam, że to oczywiście zawsze zależy od tego, co akurat kwitnie - teraz to będzie chaber i maki, głównie dlatego, że bardzo je lubię w pielęgnacji cery - tonik i maseczka z chabrów, z dodatkiem maku lub innych kwiatów naprawdę dobrze sprawdzają się na cerę z problemami. Są łagodne, nie podrażniają i działają antybakteryjnie, a więc są naprawdę świetne w oczyszczaniu cery - zwłaszcza po kilku godzinach noszenia maseczki, do czego do tej pory nie byliśmy przyzwyczajeni.

Gdyby Pani zapytała o to jesienią, pewnie powiedziałabym, że prawoślaz - naprawdę lubię ten syrop. Na ból gardła, stany zapalne, przeziębienie, owszem, ale on też jest po prostu pyszny. Pyszny w herbatce, zmieszany z wodą, ale też… w lampce białego wina.

A które zioła są najbardziej niedocenione?

Zaryzykowałabym twierdzenie, że właśnie te, o których napisałam "Magię polskich ziół" Bo to książka o najprostszych ziołach, w części nawet o roślinach, których z zielarstwem nie kojarzymy od razu - bylicy, macierzance, łopianie, jasnocie, krwawniku, glistniku, rdeście ptasim… Te, i wiele innych, to rośliny lecznicze fantastycznie wspierające organizmy w różnych dolegliwościach, ale najczęściej myślimy o nich jak o chwastach. A kiedy przyjrzymy im się bliżej, okazuje się, że one jednak zasługują na docenienie.

W czym tkwi wartość ziół?

Myślę, że przede wszystkim w tym, że są pod ręką, blisko, pod stopami. To jak najbardziej praktyczne - naprawdę niewiele wysiłku potrzeba, żeby zebrać i przyrządzić sobie prosty, skuteczny preparat ziołowy. Ale tu tkwi też inna wartość - zioła są na wyciągnięcie ręki, bo ich dostępność jest dla człowieka, ale też dla zwierząt, naturalna. Kontakt z naturą, bliskość roślin jest wpisana w sposób naszego funkcjonowania.

Znów, wróćmy do wierzeń związanych z ziołami - magia, która się w nich zawierała, towarzyszyła ludziom na co dzień, a jednocześnie to samo zioło było używane w praktyce. Na przykład podbiał - wierzono, że ta roślina uosabia kłobuka, małego duszka, który pomagał w obejściu, a czasami psocił. Jednocześnie preparatami z podbiału leczono ból gardła. Natura na wiele sposobów przeplata się z ludzkim życiem, problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy przestajemy to zauważać.

Na koniec pytanie, które aktualnie zadaje sobie wiele osób: czy z pomocą ziół można z powodzeniem wspierać odporność organizmu?

Tak, zioła jak najbardziej wspierają odporność organizmu, wzmacniają zdrowie i naprawdę świetnie radzą sobie z sezonowymi przeziębieniami, okresami słabości czy złym samopoczuciem. Zwłaszcza regularne stosowanie ziół skutecznie wzmacnia odporność, a to znaczy, że w okresie jesienno-zimowym szanse na zachorowanie będą mniejsze.

Ale pamiętajmy, że nie możemy oczekiwać cudów. Zioła wzmacniają organizm, i to najczęściej wystarczy, ale nie możemy oczekiwać, że dokonają niemożliwego. Ziołami nie wyleczymy się z poważnych, ciężkich chorób, ziołami nie pokonamy nowotworów, depresji, epilepsji. Nie rozwiązują palącego problemu naszej obecnej sytuacji epidemiologicznej.

Dbanie o odporność obejmuje zresztą cały szereg działań prozdrowotnych - prawidłowe odżywianie, higieniczny tryb życia, ruch, ale też zdrowy work-life balans. Od siebie dodaję także zioła, bo tak, wspierają odporność, ale nie załatwiają za nas całej sprawy.

Myślę o ziołach jako o solidnym wsparciu organizmu - i w takiej roli rzeczywiście świetnie zdają egzamin.

Czytaj także

Jak zapobiec odwodnieniu?

Wideo

Materiał oryginalny: Zioła przez setki lat wyjaśniały, jak działa świat [WYWIAD] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3