reklama

Złamane obietnice

RedakcjaZaktualizowano 
Kolejne kraje UE ograniczają Polakom dostęp do rynku pracy

Korespondencja "Dziennika" z Brukseli

Kolejne kraje UE ograniczają Polakom dostęp do rynku pracy

Korespondencja "Dziennika" z Brukseli

   Kraje Unii Europejskiej po kolei wycofują się z obietnic otwarcia swoich rynków pracy dla Polaków, sześć znaczących krajów UE grozi obcięciem unijnych wydatków w budżecie na lata 2007-2013, a Komisja Europejska upiera się, że polskim rolnikom nie należą się pełne rekompensaty za zmiany wprowadzone w polityce rolnej już po podpisaniu traktatu akcesyjnego.
   Jeszcze przed zakończeniem negocjacji z Unią przynajmniej jedna trzecie krajów UE deklarowała, że nie wprowadzi żadnych ograniczeń w dostępie do swych rynków pracy dla Polaków i obywateli pozostałych krajów przystępujących do UE. Wśród nich były kraje skandynawskie oraz Wielka Brytania, Hiszpania i Holandia.

Zaczęło się od Szwecji

   Im bliżej daty poszerzenia Unii, kraje te, jeden po drugim, zmieniają zdanie.
   Zaczęło się od deklaracji premiera Szwecji Gorana Perssona, który opowiedział się za ścisłą ochroną szwedzkiego rynku pracy po rozszerzeniu wspólnoty. Jako oficjalny powód podał konieczność ochrony szwedzkiego systemu zabezpieczeń socjalnych.
   - Łatwo wyobrazić sobie sytuację, gdy bardzo wiele osób bez problemu uzyska zezwolenia na pracę i dostęp do naszych zabezpieczeń społecznych. Oczekuję olbrzymich problemów, jeśli nie zadbamy o naszą ochronę - wyjaśnił szwedzki premier.
   O tym, że także w Holandii pracownicy z nowych krajów członkowskich UE mogą mieć problemy z podejmowaniem pracy, można się było przekonać już w czasie parlamentarnej debaty z 19 listopada 2003 r. na temat ratyfikacji traktatów akcesyjnych. Padały ostre słowa. Deputowani domagali się od rządu zamknięcia holenderskiego rynku pracy. Rząd częściowo się ugiął: zdecydował, że co prawda nie zamknie granic Holandii od razu 1 maja 2004 roku, ale może to zrobić w każdej chwili, jeśli okaże się, że liczba przybyszów z nowych krajów przekroczy 22 tys. osób.

Brytyjczycy

też chcą ograniczeń

   Wczoraj premier Wielkiej Brytanii Tony Blair zasygnalizował, że jego kraj może odejść od obietnicy nieograniczonego dostępu do brytyjskiego rynku pracy. - Ważne, żebyśmy zdali sobie sprawę, że istnieje potencjalne ryzyko w przypadku tych krajów - przyznał wczoraj Blair, odpowiadając w ten sposób na postulaty konserwatystów, domagających się ograniczenia liczby imigrantów, którzy po 1 maja szukaliby pracy w Wielkiej Brytanii. - Przyglądamy się teraz obietnicom, które złożyliśmy, jeśli będzie trzeba, zmienimy je - oświadczył Blair.
   W tej sytuacji "otwarte" na pracowników z nowych krajów UE pozostają tylko Irlandia i Hiszpania.
   Ta pierwsza, ustami premiera Bertie Aherna, potwierdziła to w czasie niedawnej wizyty w Dublinie premiera Leszka Millera.
   Hiszpania na razie też podtrzymuje obietnice, ale - jak nieoficjalnie dowiedział się "Dziennik" - może jeszcze zmienić zdanie, jeśli okaże się, że zostanie pozbawiona znaczącej części unijnych funduszy strukturalnych. A tak może się stać, jeśli Bruksela zdecyduje się na zamrożenie wydatków w budżecie wspólnoty na lata 2007-2013.

Pod presją "szóstki"

   Tocząca się na razie po cichu dyskusja w tej sprawie nabierze tempa w przyszłym tygodniu, gdy Komisja Europejska ogłosi w Strasburgu plany budżetowe na te lata. I choć nieoficjalnie wiadomo, że nie ugnie się pod presją 6 krajów obecnej UE, domagających się ograniczenia poziomu unijnych wydatków na poziomie 1 proc. PKB budżetu krajów wspólnoty i zaproponuje wyższy poziom (ok. 1,2 proc. PKB), to "szóstka" nie zrezygnuje w przyszłości ze swoich żądań.
   Wystarczy spojrzeć na listę tych krajów - to: Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Szwecja, Austria i Holandia, żeby przekonać się, że jeśli się uprą, to mogą przeforsować swoje pomysły.
   Niemcy i Francja już to udowodniły, przy okazji dyskusji na temat dopuszczalnego poziomu deficytu finansów publicznych.
   Komisja Europejska pod koniec ubiegłego roku chciała ukarania tych krajów za nadmierny deficyt (powyżej 3 proc. PKB), ale nie zdołała przekonać do tego większości unijnych ministrów finansów, którzy nie zdecydowali się na ukaranie Niemiec i Francji.
   Komisja nie miała za to większych problemów z przekonaniem unijnych ministrów, by poparli jej wykładnię traktatu akcesyjnego, a dokładnie art. 23 dotyczącego rolnictwa i dopłat bezpośrednich. W czerwcu ubiegłego roku unijni ministrowie rolnictwa uzgodnili szczegóły reformy wspólnej polityki rolnej. Zdecydowali, że Unia obniży ceny minimalne na masło i mleko w proszku. Swoim farmerom wypłaci 100 proc. rekompensaty, a rolnicy z nowych krajów UE do pełnego ich poziomu będą dochodzić stopniowo przez 9 lat - do 2013 roku, tak jak w przypadku uzgodnionych wcześniej dopłat bezpośrednich dla rolników.
   - To skandal - komentowali w kuluarach polscy dyplomaci w Brukseli. - Będziemy walczyć - grzmiał premier Leszek Miller w Warszawie i minister rolnictwa Wojciech Olejniczak w Brukseli. Ten drugi kilkakrotnie starał się przekonać unijnego komisarza ds. rolnictwa Franza Fischlera, że "nie taka była umowa z Kopenhagi" (gdzie w grudniu 2002 roku kończyły się unijne negocjacje)
   Wszystko na nic. Komisja pozostała nieugięta, murem za KE stoją wszystkie kraje UE, a ostateczna decyzja, niekorzystna dla nas, zapadnie jeszcze przed 1 maja.
   Jedno się nie zmienia: Unia wciąż uważnie patrzy nam na ręce i śledzi proces naszych przygotowań do członkostwa. Grozi, że jeśli nie zdążymy z reformami w rolnictwie i weterynarii, nie cofnie się przed ukaraniem nas poprzez wprowadzenie tzw. klauzul ochronnych, co oznaczałoby zamknięcie unijnych granic przed polską żywnością.
RAFAŁ RUDNICKI

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3