Zlikwidowano krakowski Monar

EK
KONTROWERSJE. Krakowskie Centrum Terapii Narkomanów Monar formalnie już nie istnieje. Decyzja o jego likwidacji zapadła w warszawskiej centrali stowarzyszenia - wbrew woli kierowników placówek, którzy je tworzyli.

Oficjalny powód: dążenie do usamodzielnienia małopolskich ośrodków Monaru. Nieoficjalny - chęć odsunięcia szefa Centrum i równocześnie głównego lidera rozwoju terapii uzależnień od środków psychoaktywnych w Krakowie - Marka Zygadły.

Uchwała Zarządu Głównego Monar w tej sprawie dotarła do Krakowa przed kilkoma dniami, chociaż zapadła już 2 września. Bez uzasadnienia.

- Były pewne uwagi dotyczące sposobu zarządzania Centrum, ale głównie chodziło o uproszczenie struktury i usamodzielnienie placówek, wchodzących w jego skład - wyjaśnia krótko Paweł Korliński, dyrektor Biura Zarządu Głównego Monar i przekonuje, że to decyzja korzystna dla krakowskich ośrodków terapii.

Sęk w tym, że likwidacja Centrum nastąpiła wbrew woli kierowników tych ośrodków. Nikt jej z nimi nie konsultował.

- Wzrosną koszty utrzymania placówek, każda będzie musiała mieć lokal dla administracji, a w istniejących placówkach nie ma wolnych pomieszczeń. Jego rozwiązanie godzi też w realizację celów statutowych Monaru - mówi Marek Zygadło, odwołany właśnie szef Centrum.

Popiera go większość terapeutów z ośrodków. Domagają się anulowania uchwały. - Jeśli to nie pomoże, będziemy występować do organu nadzoru nad stowarzyszeniem, czyli do prezydenta Warszawy - zdecydowali podczas piątkowego spotkania w Krakowie.

Sam Marek Zygadło nie ukrywa, że za likwidacją Centrum kryje się niechęć do niego obecnego szefostwa warszawskiej centrali.

- Pretekstem okazały się pomówienia kilku byłych i kilku obecnych moich pracowników, którzy mnie nie lubią - mówi.

W środowisku terapeutów decyzję o rozwiązaniu krakowskiego Centrum Terapii Narkomanów Monar przyjęto z niedowierzaniem.

- Niszczona jest przemyślana, budowana latami struktura pomocowo-lecznicza dla osób uzależnionych od narkotyków, jakiej nie ma żadne miasto w Polsce i długo, długo mieć nie będzie - twierdzi Jacek Charmast, były sekretarz Zarządu Głównego Monar.

- To pokazuje całą obłudę. Nie chodzi o dobro osób uzależnionych, tylko o wpływy, pieniądze i władzę - to z kolei opinia Krzysztofa Łabuza z krakowskiego Stowarzyszenia na rzecz wspierania i rozwoju opieki nad osobami dotkniętymi uzależnieniem "Deles".

Zaskoczenia tą ostatnią decyzją Monaru nie kryje też pos. Jerzy Fedorowicz, który od wielu lat współpracuje z krakowskimi monarowcami. - Prowadziliśmy w Teatrze Ludowym terapię przez sztukę, wspólnie z pacjentami przygotowywaliśmy spektakle uliczne. Z tego czasu pozostało mi w tym środowisku wielu przyjaciół - wspomina.

Przyznaje, że nadal współpracuję z Markiem Zygadło. - Uważam go za świetnego specjalistę. Stąd kompletne zaskoczenie likwidacją krakowskiego ośrodka. Jeśli jest jakiś konflikt, deklaruję gotowość - jako negocjator - pomocy w jego rozwiązaniu - mówi. (EK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie