reklama

Złodzieje przychodzą w biały dzień i nie boją się policji

RedakcjaZaktualizowano 
W ciągu trzech pierwszych miesięcy tego roku ofiarami włamywaczy padło 373 krakowskich właścicieli. To o ponad 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Teraz złodziejom sprzyjają jeszcze wakacje. To przez nich wyczekiwany okres.

PRZESTĘPCZOŚĆ. Każdego dnia przestępcy włamują się do czterech, pięciu krakowskich mieszkań. Sprawców nie odstraszają nawet najsurowsze kary. Coraz trudniej udowodnić im winę.

Aktywność "kwadraciarzy" - tak w złodziejskim slangu nazywa się mieszkaniowych złodziei - od dwóch lat zresztą w całej Małopolsce rośnie. Spada natomiast skuteczność policji w wykrywaniu tych przestępstw. W ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku krakowskim stróżom prawa udało się ustalić sprawców tylko 3,7 proc. włamań, czyli zaledwie 14 spośród 373. W ub. roku statystyki notowały wykrywalność w granicach 12 proc.
Wzrost liczby włamań policja tłumaczy m.in. rozwojem budownictwa i anonimowością na nowych osiedlach.
- Nowe osiedla, na których ludzie nie szukają kontaktu z sąsiadami, powodują, że włamywacze nie obawiają się zdemaskowania i podszywają się często pod mieszkańców. Ta sama anonimowość powoduje także brak zainteresowania ze strony sąsiadów, którzy nie reagują słysząc na przykład stukanie na klatce schodowej. Do większości włamań dochodzi na nowych osiedlach, na których brakuje monitoringu oraz miejsc, gdzie może znajdować się policja - mówi mł. insp. Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji.
Do mieszkań na parterze i pierwszym piętrze złodzieje najczęściej dostają się po wyważeniu drzwi balkonowych. Rabują zazwyczaj wieczorem, kiedy właścicieli nie ma w domu, a sąsiedzi siedzą przed telewizorem. Do mieszkań usytuowanych wyżej wchodzą na ogół przez drzwi wejściowe, najczęściej w godzinach przedpołudniowych, gdy domownicy są w pracy. Popularnością wśród złodziei cieszą się mieszkania na ostatnich piętrach.
O tym, jak zuchwali są włamywacze, przekonał się niedawno mieszkaniec kamienicy w centrum Krakowa, w pobliżu komisariatu przy ul. Królewskiej. Złodzieje wyważyli drzwi i ogołocili doszczętnie jego dom. Wystarczyły im dwie godziny, w czasie których właściciel był z rodziną w kościele.

Alarmująco rośnie liczba kradzieży i włamań

W ciągu 3 miesięcy tego roku małopolska policja odnotowała 661 "kwadratów" (297 włamań do domów jednorodzinnych i 354 do mieszkań w blokach lub kamienicach). W samym Krakowie łupem włamywaczy padło 68 domów i 305 mieszkań, o 40 więcej niż rok temu o tej samej porze. W całym ub. roku takich przestępstw było w Małopolsce 2689, z tego 1445 w Krakowie. Rok wcześniej: w Małopolsce - 2546, a w Krakowie - 1445.
Zdaniem policji nie ma systemów zabezpieczających mieszkanie w stu procentach. Złodzieje wciąż doskonalą swe metody. Kiedyś do forsowania skomplikowanych mechanizmów zamka złodziej używał podgrzewanego wosku. Dziś zapadki zamka można podnieść za pomocą nowoczesnych urządzeń elektrycznych lub odpowiedniego zestawu narzędzi dostępnych przez internet.
Większość kradzieży odbywa się jednak według prostych sposobów. Prawie połowa - przez wypchnięcie lub wyważenie drzwi balkonowych albo okna. Popularną do niedawna pasówkę, czyli włamanie za pomocą podrobionego klucza, coraz częściej zastępuje ukręcenie całej wkładki zamka w drzwiach wejściowych.
W Krakowie ostatnio jest mniej włamań w starym budownictwie, ale - jak twierdzą policjanci - nowe bloki są regularnie penetrowane przez złodziei. Obserwują balkony, spacerując po osiedlu. Zadanie ułatwiają im sami mieszkańcy, zabudowując balkony lub montując na nich kraty zabezpieczające. To rodzaj drabinki, po której sprawny włamywacz bez problemów może wspiąć się nawet na ostatnie piętro wieżowca. Aby ustrzec się przed nimi, policja radzi montowanie żaluzji antywłamaniowych bezpośrednio na oknach.
Przed każdym skokiem złodzieje sprawdzają, czy ktoś przebywa w mieszkaniu, dzwoniąc domofonem. To współczesna "pukanka". Inna, stosowana przez włamywaczy metoda, polega na włożeniu zapałki między drzwi a futrynę. Kiedy zapałka długo nie wypada, złodziej wie, że nikogo nie ma w domu, można wchodzić.
Choć kodeks karny za kradzież z włamaniem przewiduje od roku do 10 lat więzienia, złodziei kary nie odstraszają. Większość z nich zresztą poddaje się dobrowolnie karze i otrzymuje wyrok w zawieszeniu. Jak mówią policjanci, coraz trudniej też udowodnić im winę. Większość zaliczyła już po kilka wpadek i wie, jakie dowody zabezpiecza policja.
Normą w złodziejskim światku jest więc, że "na robotę" ubiera się buty za 10 zł, a na porządniejsze - nakłada worki foliowe, których potem trzeba się szybko pozbyć. Rzadko kiedy zatrzymywany złodziej ma przy sobie wkładki zamków. Częściej zabezpieczane są narzędzia - łamaki i lock-picki. Ale posiadanie narzędzi do włamań oraz ich wyrób, to w Polsce zaledwie wykroczenie, za które sąd najczęściej orzeka grzywnę.
EWA KOPCIK
ekopcik@dziennik.krakow.pl

Mieszkanie może być twierdzą

Każde mieszkanie, dom - ma słabe punkty: wejście na strych, do piwnicy, do garażu. Trzeba o nich pamiętać. Jeśli nie stać nas na atestowane drzwi antywłamaniowe, można standartowe drzwi wzmocnić z obydwu stron blachą ocynkowaną. Z zewnętrznej strony obić je boazerią, od środka - materiałem dźwiękochłonnym. Pokutuje teoria, że nadmierna ilość zamków kusi włamywaczy. Policjanci radzą zainstalować symetrycznie - w równej odległości od siebie - trzy różne zamki. Jeden z nich winien się dać otworzyć tylko od zewnątrz. Mieszkanie może się wówczas okazać pułapką dla złodzieja.
Policjanci przestrzegają: Jeśli nie możemy utrudnić życia złodziejom, to przynajmniej nie ułatwiajmy im pracy. Nie zostawiajmy uchylonych okien i drzwi balkonowych, nawet jeśli mieszkamy na najwyższym piętrze wieżowca. Jeśli zgubimy klucze od mieszkania, natychmiast zmieńmy zamek. Wychodząc wieczorem z domu, zapalmy światło. Dobrym sposobem jest zamontowanie czasowych włączników, które uruchamiają radio i zapalają światło, sprawiając wrażenie, że mieszkańcy są w domu. Nie trzymajmy w mieszkaniu większej gotówki i nie chwalmy się - nawet przed znajomymi swoim bogactwem.
Przed wyjazdem na wakacje dobrze jest wynieść wartościowe przedmioty z domu oraz zrobić spis cennych rzeczy w dwóch egzemplarzach. Stare, drogie przedmioty - obrazy, biżuterię - koniecznie sfotografować. Oczywiście, bardzo przydaje się dobry sąsiad, a przy wyjazdach jakaś życzliwa osoba, która odbierze korespondencję, otworzy na chwilę okno i sprawi wrażenie, że domownicy są na miejscu.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3