Zlot samochodowych i motocyklowych staruszków w Proszowicach

Zlot samochodowych i motocyklowych staruszków w Proszowicach

Zdjęcie autora materiału
Aleksander Gąciarz

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Ford z 1913 roku
1/73
przejdź do galerii

Ford z 1913 roku ©Aleksander Gąciarz

Ford T z 1913 roku był najstarszym samochodem, jaki pojawił się na niedzielnym IV Zlocie Pojazdów Zabytkowych w Proszowicach.
Zobacz galerię
Staruszek jest ozdobą kolekcji Roberta Hendzela z Będzina. Ponieważ trzeba go oszczędzać, do Słomnik dojechał na lawecie i dopiero stamtąd poruszał się już sam.

- Trzy miesiące po jego wyprodukowaniu ford wprowadził produkcję seryjną. Od tamtej pory wszystkie fordy były w kolorze czarnym. To jest jeden z ostatnich samochodów składanych ręcznie w systemie manufakturowym - mówi właściciel, który kupił pojazd od kolekcjonera z Wiednia. - Był w dobrym stanie. Zrobiliśmy tylko przegląd instalacji paliwowej. Chętnie bym się nim wybrał nawet na przejażdżkę dwustukilometrową, ale żona mi odradza.

Co ciekawe ford T, który przyjechał do Proszowic wcale nie jest najstarszym samochodem w kolekcji Roberta Hendzela. W jego zbiorze zabytkowych 19 fordów jest replika pojazdu z 1896 roku.

Uwagę zwiedzających zwracał w niedzielę również efektowny jaguar XK 150 z 1959 toku, własność Krzysztofa Adamskiego z Proszowic. Ten z kolei trafił do właściciela ze Stanów Zjednoczonych w stanie bardzo kiepskim. - To była ruina, jego restauracja trwała trzy lata. Na szczęście z częściami do takich samochodów nie ma problemu. Jest w Warszawie sklep, który sprowadza potrzebne elementy, choć w większości oczywiście są to podróbki.

Jaguar dotąd rzadko opuszczał garaż, ale to ma się zmienić. - Chciałbym go pokazać na podobnych imprezach w innych miejscach. Na razie jeszcze nie był na to gotowy - mówi właściciel.

Impreza cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem. Zabytkowe samochody i motocykle wypełniły cały plac targowy. Można było oglądać zarówno rodzime junaki, syreny, maluchy, fiaty 125p, ale też zabytkowe modele mercedesów, cadillaków, bmw, fiatów. Niektóre wyprodukowane jeszcze w okresie międzywojennym i wszystkie zachowane w doskonałym stanie. Były milicyjne radiowozy, ciągnik rolniczy i pojazd strażacki.

- Jesteśmy przygotowani na 180 pojazdów. Ludziom się to podoba, przyjeżdżają po 100, 150 kilometrów na naszą imprezę. Wielu z nich wraca co roku, co świadczy o tym, że zlot jest udany - mówi Rafał Adamski, główny organizator imprezy (oraz podobnych, które regularnie odbywają się w Proszowicach) i zachęca do... pomocy. - O ile w samym dniu imprezy jest dużo chętnych do pracy, to wcześniej czasem brakuje człowiekowi sił, by to wszystko opanować. Choć motywacja jest, bo widok tylu ludzi dodaje energii.

W czasie zlotu można było spróbować jazdy na trolejach (auta na specjalnych wózkach) pod okiem instruktorów z Ośrodka Szkolenia Kierowców PIK. Były próby sportowe dla samochodów i motocykli. Na nagrody mogli liczyć też właściciele najpiękniejszych pojazdów i przebrań z epoki.

ZOBACZ KONIECZNIE:



WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo