Złota rybko, gdzie jesteś?

Redakcja
- W zakolach Wisły można spotkać sandacza, szczupaka, okonia czy amura. Na samą myśl ślinka cieknie, ale - najpierw trzeba taką rybkę złowić - śmieje się Jerzy Kielar, ochotnik w straży rybackiej. - Zwłaszcza w okresie przedświątecznym, gdy ryba na stole być musi, amatorów łowienia nie brakuje.

Ten kto myśli, że łowienie ryb to relaks na wiosnę i lato, jest w ogromnym błędzie. Zapalonemu wędkarzowi nie przeszkadza nawet siarczysty mróz. Prawdziwy miłośnik przeżywa zawsze tę samą przyjemność.
- Mamy tu wędkarza, którego ubiegłej zimy można było spotkać nad Wisłą wnajwiększe mrozy. To wspaniały widok, na zmrożonej rzece, wykute przeręble itylko takie małe namiociki, awnich wędkarze - opisuje Jerzy Kielar.
Owi prawdziwi wielbiciele ryb i przyrody łowią sportowo. Przyjeżdżają do Rozkochowa nawet z Gliwic, Mysłowic, czy Andrychowa. Dla nich większą przyjemnością od późniejszej konsumpcji jest złapanie dużego okazu. Takich w zakolach Wisły i starorzeczu nie brakuje. Zdarzały sie tu rekordowej wielkości amury czy szczupaki, a nawet 12-kilogramowe karpie.
Według regulaminu jednego dnia wędkarz z opłaconą licencją może stąd zabrać dwie sztuki złowionych ryb. Za przyjemność się płaci. Roczna licencja na łowienie w tych wodach kosztuje 120 zł. Za weekendowe trzydniowe pozwolenie trzeba zapłacić w Zakolu A - 20 zł, a w Zakolu B - 10 zł. Jest również możliwość wykupienia jednodniowej licencji, jeśli oczywiście mało doświadczony wędkarz liczy na łut szczęścia i złowienie w takim czasie jakiejś rybki. Za jeden dzień wędkarskiej przygody płaci się w Zakolu A - 10 zł, a w B - 5 zł.
- Karty można kupić wnaszym Klubie Wędkarskim "Karaś" lub wZatorskim Towarzystwie Wędkarskim. Wspólnie gospodarujemy tymi wodami. Pieniądze z____licencji przeznaczane są na zarybiane łowisk, ale także utrzymanie porządku czy odpowiednie oznakowanie - tłumaczy Jan Halbina, komendant społecznej straży rybackiej przy Klubie Wędkarskim "Karaś" w Rozkochowie.
Mówi, że wędkarze czasem zapominają o tym, że warto dbać o otoczenie łowiska. Po weekendzie często strażnicy wywożą pełną przyczepę śmieci. Jeśli tak będzie dalej, to być może trzeba będzie zwiększyć opłaty za licencje. - Koszty utylizacji śmieci nie są małe - dodaje Halbina.
Co gorsza, niektórzy zapominają także o wykupieniu licencji lub o regulaminie określającym liczbę odławianych ryb. Tymczasem, jak przekonują strażnicy, łowisko ograbione i ponownie zarybiane nigdy już nie ma tego samego charakteru. Dlatego cztery lata temu powstała społeczna straż rybacka. Wcześniej wody starorzecza Wisły i jej zakola nie były przez nikogo zagospodarowane. Wynikało to z ówczesnego podziału administracyjnego: łowiska te znajdowały się na styku trzech województw - katowickiego, krakowskiego i bielskiego. A gdzie jest wielu zarządców, tak naprawdę nie ma żadnego...
- Dopiero w2002 roku zdecydowano się stworzyć społeczną straż rybacką. Wspólnie zZatorskim Towarzystwem Wędkarskim dzierżawimy te wody od Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. Pod naszym nadzorem jest ponad 100 hektarów wody - wyjaśnia komendant.
Najtrudniej było na początku. Przypadki kłusownictwa były dość częste. Kłusownicy korzystali z rozrzucanych z łódek sieci typu drgawica. Dzięki nocnym kontrolom i współpracy z Państwową Strażą Rybacką oraz policjantami z komisariatu w Alwerni udało się to w dużej mierze wyeliminować. Wciąż jednak zdarzają się przypadki, że wędkarze łowią bez licencji lub odławiają zbyt dużą ilość ryb. Strażnicy, są jednak zdeterminowani, by tępić takie przypadki. Gotowi są nawet na kąpiel w zimnej wodzie, aby przyłapać kłusownika.
- Mieliśmy taki przypadek, wktórym istniało podejrzenie, iż wędkarz odławia zbyt dużą ilość ryb. Brakowało jednak dowodów. Kilkakrotnie próbowaliśmy go przyłapać na gorącym uczynku, aż zdarzyła się okazja. Byliśmy wtedy zJurkiem na patrolu. Gość siedział na jednej zwysepek. Aby się tam dostać, trzeba było pokonać fragment rzeki brnąc wwodzie. Jurek jako młodszy wziął mnie na barana idalej na wysepkę. Kulturalnie, suchy, przyłapałem kłusownika - _chwali się Jan Halbina.
Takich przygód strażnicy mają na swoim koncie wiele. Raz zatrzymany przez nich kłusownik wręcz prosił, aby zabrano mu kilka wędek. - _To było dopiero zaskoczenie. Przy sportowym połowie można łowić na dwie wędki, tymczasem ten pan miał ich sześć i
brak licencji. Gdy został zatrzymany ipouczony oodpowiedzialności za ten czyn, zgodził się na wszystko. Prosił tylko, żeby mu skonfiskować cztery wędki. Jak nam tłumaczył, gdy po odbyciu kary powróci do wędkowania, do dyspozycji będzie miał tylko dwie "legalne" wędki. Nic już nie będzie go kusić -
opowiada Kazimierz Filipek ze straży rybackiej.
Czasem strażnicy spotykają się z agresją czy skargami na swoją pracę. Problemy pojawiają się także dość często z nietrzeźwymi wędkarzami.
- To prawdziwy kłopot, niektórzy nie zastanawiają się nad konsekwencjami takiego postępowania ijeszcze się awanturują. Chciałbym jednak podkreślić dobrą współpracę zpolicją, która pomaga nam wtakich sytuacjach. Możemy także liczyć na wsparcie Państwowej Straży Rybackiej wKrakowie, która ma większe niż my uprawnienia - wyjaśnia Jan Halbina.
Strażnicy mogą kontrolować dokumenty i licencje wędkarzy, sprawdzać masę i ilość odławianych ryb. Zabezpieczać porzucone przedmioty służące do ich odłowu, a także w szczególnych wypadkach (podejrzenia przestępstwa) odbierać za pokwitowaniem sprzęt wędkarski. W takich sytuacjach konieczna jest już pomoc Państwowej Straży Rybackiej, to jej szef składa wniosek do sądu o przepadek tego mienia.
- To ta ciemniejsza strona wędkarstwa, ale to przede wszystkim ogromna frajda irelaks. Na naszych łowiskach jest przepięknie, cicho ijeszcze można złowić prawdziwe okazy, jak choćby mało znaną rybkę o____nazwie jaś - zachwala Jerzy Kielar.
Jeśli ktoś chciałby spróbować swoich sił, a na wigilijnym stole oprócz karpia położyć sandacza lub szczupaka, może spróbować. Co więcej, jeśli złowi karpia lub amura, który będzie miał ponad 65 cm, może liczyć na bonus. Powinien pokazać złowiony okaz członkom zarządu KW "Karaś", następnie wypuścić rybę, a ma szanse otrzymać karpie fundowane przez klub.
- To taki nasz pomysł, bo chcielibyśmy, aby na tym łowisku były prawdziwe okazy. Wyobraża sobie pani, jaka to frajda złapać 12-kilogramowego karpia czy inną rybkę? Anglicy za samą możliwość korzystania ztakiego łowiska zapłaciliby ogromne pieniądze. Może zczasem i____oni zaczną nas odwiedzać - marzy Jan Halbina.
Na razie nikt nie złapał tu jedynie złotej rybki. Ale... Kto wie?
Agnieszka Sierocińska

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3