"Złoto" zostanie w Małopolsce

Redakcja
W akcji Leszek Laszkiewicz (Comarch Cracovia) Fot. Michał Klag
W akcji Leszek Laszkiewicz (Comarch Cracovia) Fot. Michał Klag
Od piątku zaczyna się wielki finał hokejowego play off. Po raz pierwszy zagrają w nim dwie drużyny z Małopolski - broniąca tytułu mistrzowskiego Comarch Cracovia oraz Wojas Podhale Nowy Targ. Pierwsze dwa mecze w piątek i w sobotę w Krakowie. "Pasy" pod większą presją?

W akcji Leszek Laszkiewicz (Comarch Cracovia) Fot. Michał Klag

HOKEJ. Od piątku wielki finał play off z udziałem Comarchu Cracovia i Wojasa Podhale Nowy Targ

Hokeiści Comarchu Cracovia bardzo łatwo przeszli dwie pierwsze rundy w play off, do awansu do wielkiego finału potrzebowali tylko pięciu spotkań. Wszystkie wygrali, najpierw nie bez pewnych problemów uporali się ze Stoczniowcem Gdańsk (6-5 i 2-0), potem potrzebowali trzech spotkań, by wyeliminować Zagłębie Sosnowiec (5-4 w karnych, 5-3 i 4-1).

Ostatni mecz z Zagłębiem "Pasy" rozegrały 1 marca. Zatem do pojedynku z "Szarotkami" przystąpią po 10-dniowej przerwie. - Już pierwszy w mecz w piątek pokaże jak na naszej dyspozycji odbiła się tak długa przerwa. Niektórzy uważają, że rytm meczowy jest lepszy dla drużyny. Tak starałem się ukierunkować treningi, aby zawodnicy byli w dobrej dyspozycji już w piątek i w sobotę. W minionym tygodniu ćwiczyliśmy dwa razy dziennie, od poniedziałku tylko raz - mówi trener Cracovii Rudolf Rohaczek.

W ostatnich sezonach etatowym rywalem Cracovii w finałach play off był GKS Tychy. - Myślę, że kibice są zadowoleni, mamy teraz nowe zestawienie finału, mocna drużyna "Szarotki" gwarantuje, że pojedynki o złoty medal powinny być bardzo ciekawe. Nasz rywal ma dobrze zbudowany zespół, z jednej strony dobrzy, doświadczeni gracze, z drugiej bardzo utalentowana młodzież - dodaje Rohaczek.

W rozgrywkach sezonu zasadniczego górą, i to zdecydowanie, były "Pasy", na 8 spotkań wygrały aż 7. Czy to może mieć wpływ na przebieg spotkań finałowych? Czy gracze krakowscy będą mieli większy luz psychiczny?

Trener Rohaczek mówi, że cieszy go bardzo bonus uzyskany dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań ("Pasom" potrzeba do mistrzostwa tylko trzech wygranych, "Szarotkom" czterech). - Ale w play off wszystko zaczyna się od zera. Każdy mecz, jak uczy życie, to osobny rozdział. Trzeba nie tylko umieć wygrywać, ale także szybko podnosić się po porażce - stwierdza Rohaczek.

Pytany czy Cracovia szykuje jakieś niespodzianki personalne, taktyczne na Podhale, Rohaczek mówi: - Zawsze można czymś zaskoczyć przeciwnika, zmienić coś w taktyce. Liczę się z tym, że trener "Szarotek" Jancuska przyszykuje nam jakąś niespodziankę.

Najlepszy strzelec Cracovii Leszek Laszkiewicz cieszy się, że w finale rywalem jego drużyny będą "Szarotki": - Tak chcieli kibice, będziemy mieli, jak myślę, bardzo ciekawe hokejowe derby Małopolski. Mam szacunek dla Podhala, które mimo różnych kłopotów znalazło się w finale. Być może nowotarżanie z nami zagrają na większym luzie. W zasadzie wykonali już plan, są w finale. My bronimy tytułu mistrzowskiego, jesteśmy pod większą presją.

Podhale w drodze do finały rozegrało aż 11 meczów, Cracovia tylko 5. - Teoretycznie jesteśmy bardziej wypoczęci, ale w zespole Podhala gra wielu młodych graczy, którzy szybko zregenerują się - twierdzi L. Laszkiewicz.

Oni muszą, my możemy

"Szarotki" drogę do finału miały dużo trudniejszą od krakowian. Zarówno w ćwierćfinale przeciwko JKH Jastrzębie, jak i w półfinałowych bojach z GKS Tychy, przyszło im stoczyć szalenie ciężkie boje. W obu tych przypadkach sprawę awansu nowotarżanie rozstrzygali dopiero w ostatnim pojedynku serii.
Na szczęście w tych decydujących meczach nowotarżanie tak trochę na przekór problemom, z jakimi borykają się od początku sezonu (kontuzje czy narastające kłopoty finansowe), pokazali prawdziwy góralski charakter. Szczególnie w rozstrzygającym półfinałową batalię, niedzielnym spotkaniu w Nowym Targu, gospodarze zaimponowali swoją postawą, gromiąc tyszan aż 6-0. To spotkanie, zdaniem większości obserwatorów, było jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym pojedynkiem "Szarotek" pod wodzą szkoleniowca Milana Jancuski, odkąd ten przed ponad 2 laty przejął drużynę.

- Pokłony przed całą drużyną za to, co pokazała w tym spotkaniu. Każdy z zawodników zostawił na lodzie całe swoje serce i zdrowie. I to zadecydowało o tym sukcesie. Bo tak należy traktować naszą grę w finale - mówił tuż po tym pojedynku bardzo szczęśliwy słowacki opiekun Podhala.

Tego serca i ambicji nowotarżanom zapewne nie zabraknie i w finałowych potyczkach. I choć już na starcie finałowej rywalizacji "Szarotki" na skutek bonusu, jaki zyskali nad nimi krakowianie w części zasadniczej, przegrywają 0-1, a w dodatku dwa pierwsze spotkania odbędą się pod Wawelem, są dobrej myśli. - Na pewno tanio skóry nie sprzedamy. Cracovia ma wprawdzie bonus, ale żeby zdobyć tytuł musi wygrać z nami trzy mecze, a my jej tego z pewnością nie ułatwimy. To Cracovia uznawana jest za faworyta i ona mistrzostwo musi zdobyć, my możemy. Wygrana 6-0 z Tychami mocno nas podbudowała i mogę zapewnić, że w każdym z pojedynków finałowych zagramy z takim zaangażowaniem i wolą walki jak w tym meczu - zapowiada Bartłomiej Gaj.

Czym "Szarotki" mogą przeciwstawić się faworyzowanej Cracovii? Na pewno tym, dzięki czemu w głównej mierze wyeliminowały z walki o złoto drużynę Tychów, czyli żelazną konsekwencją gry w defensywie i zabójczymi kontratakami. Optymalną formę w tych najważniejszych momentach sezonu wydają się łapać obcokrajowcy. Szczególnie duet Frantisek Bakrlik - Milan Baranyk w meczach półfinałowych siał postrach w szeregach rywali i był prawdziwą siłą ofensywną zespołu. W doskonałej dyspozycji jest również bramkarz Krzysztof Zborowski, a i młodzi zawodnicy, jak Piotr Kmiecik, Damian Kapica, Kasper Bryniczka czy Bartłomiej Gaj, nabrali już ogrania w meczach o stawkę i stanowią mocne punkty drużyny.

Problemów "Szarotkom" jednak też nie brakuje. Są one związane przede wszystkim ze zdrowiem niektórych graczy. Tuż przed rozpoczęciem play off kontuzja barku wyeliminowała już do końca sezonu Dariusza Gruszkę. W półfinałowych starciach ucierpieli Krzysztof Zapała i Tomasz Malasiński. Obaj w niedzielnych pojedynku zagrali, ale daleko im było do 100-procentowej dyspozycji. Na domiar złego Dimitri Suur za faul na Łukasze Sokole w piątym meczu w Tychach musi pauzować w przynajmniej dwóch meczach. Pierwszy wypadł w niedzielę, drugi wypadnie w piątek w Krakowie. To czy jednak estoński obrońca Podhala nie będzie musiał dłużej odpoczywać, okaże się w czwartek, kiedy ma zebrać się WGiD PZHL i podjąć decyzję w tej sprawie.
Kilka dni przerwy pomiędzy ostatnim meczem półfinału a pierwszym finału nowotarżanie poświęcą przede wszystkim na odpoczynek i regenerację sił. - To jest teraz najważniejsze. Ciężkie treningi już mijają się z celem. Popracujemy jedynie nad doszlifowaniem taktyki, a kilkanaście godzin przed pierwszym meczem będziemy chcieli się odizolować, by móc skupić się już tylko na hokeju - zapowiada Jancuska.

ANDRZEJ STANOWSKI, MACIEJ ZUBEK

7-1 dla krakowian

A oto bilans spotkań obu zespołów w sezonie zasadniczym: Comarch Cracovia - Wojas Podhale 3-2 (po dogrywce), 3-0, 11-3, 6-3, 4-8, 5-3, 5-3, 4-3 (po dogrywce). Bilans: 7 wygranych "Pasów", 1 zwycięstwo "Szarotek".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie