Złoty gol Kołodzieja

Redakcja
Udostępnij:
Kiedy liderująca w IV lidze Alwernia potyka się na boisku zamykającej stawkę Gościbi, jedyną niewiadomą wydają się być rozmiary zwycięstwa faworyta. Tymczasem skończyło się jego skromnym zwycięstwem 1-0 (0-0).

IV LIGA. Liderująca Alwernia przepchała na wyjeździe zamykającą stawkę Gościbię Sułkowice, a na jej bohatera wyrósł 16-letni zawodnik, który pojawił się na boisku w drugiej połowie

Trener Alwerni, Mariusz Wójcik, przypomniał, że rok temu, kiedy sułkowiczanie też byli mocno osłabieni, także wygrali tylko 1-0. Teraz historia się powtórzyła. - Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że dla mojego zespołu był to już trzeci mecz w przeciągu tygodnia, a dla rywali pierwszy - przypomina alwernijski szkoleniowiec. - Kiedy graliśmy zaległą, rozratowaną kolejkę w Mogilanach, rywale odpoczywali, a w sobotę nie pojechali przecież do Trzebini. Mieli młodą drużynę, która prezentowała się bardzo ambitnie, ale - nie oszukujmy się - poziomem prezentuje co najwyżej klasę okręgową, więc powinniśmy spokojnie wypunktować rywali, choć nasza kadra była tego dnia daleka od ideału - dodaje.
Kadra Alwerni kurczy się z kolejki na kolejkę. - Tomasz Jasieczko miał jechać do Francji, ale skoro ma obojczyk w gipsie, musi te plany odłożyć na przyszłość, ale i tak do końca sezonu już nie zagra. Do Sułkowic nie mógł pojechać Marcin Józkowicz, bo zatrzymały go sprawy rodzinne, a z kolei dałem odpocząć Tomaszowi Lichocie, który ostatnie mecze grał z nie do końca zaleczoną kontuzją - dodaje szkoleniowiec, który już nie musiał przypominać, że wcześniej stracił też Andrzeja Paszkiewicza.
Siła ognia Alwerni w Sułkowicach była niemal zerowa, bo słabo prezentował się Mateusz Knapik. Jego miejsce zajął Kobyłecki, ale wystarczy wspomnieć, że ten zawodnik może przychodzić tylko na mecze, to spodziewanego efektu nie było. Dopiero druga zmiana okazała się przysłowiowym strzałem w "dziesiątkę", bo wprowadzony w miejsce Budziaszka 16-letni Kołodziej zdobył "złotą bramkę". - Napastnik musi umieć się znaleźć w polu karnym - tłumaczy Mariusz Wójcik. - Owszem, piłka po strzale Jarka Cecugi znalazła się przed nim zupełnie niespodziewanie, ale młody zawodnik nie namyślał się zbyt wiele, tylko uderzył swoją teoretycznie słabszą nogą, zapewniając nam zwycięstwo. Mimo wygranej, nasza młodzież mogła się przekonać, jak wiele jej jeszcze brakuje, skoro męczyła się z outsiderem z Sułkowic. Dla nas liczą się punkty, a skoro w ośmiu meczach, rozegranych zaledwie w miesiąc, zdobyliśmy ich piętnaście, to dla nas jest to bardzo dobry wynik - kończy Mariusz Wójcik.
Jerzy Zaborski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie