Zmarł profesor Włodzimierz Kunz

Zmarł profesor Włodzimierz Kunz

AN

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Wczoraj zmarł profesor Włodzimierz Kunz, artysta malarz, przez całe życie związany z krakowską Akademią Sztuk Pięknych.
   Włodzimierz Kunz urodził się 25 lipca 1926 roku w Dąbrowie Tarnowskiej, szkołę podstawową ukończył w Gorlicach. Czas szkoły średniej przypadł na okres II wojny światowej. Podczas wywózki uczniów szkoły na roboty do Niemiec uciekł z transportu i do końca wojny ukrywał się na terenie powiatów gorlickiego, jasielskiego i krośnieńskiego.
   W 1948, po maturze, został przyjęty w poczet studentów krakowskiej ASP. Studiował malarstwo pod kierunkiem prof. prof. Zbigniewa Pronaszki, Adama Marczyńskiego, Hanny Rudzkiej-Cybisowej.
   W 1953 r. podjął pracę w krakowskiej uczelni, gdzie przeszedł wszystkie szczeble kariery pedagogicznej i naukowej. Dwukrotnie pełnił funkcję dziekana Wydziału Grafiki, trzykrotnie był rektorem tej uczelni, od 1970 r. był członkiem Komitetu Organizacyjnego Międzynarodowego Biennale Grafiki, przewodniczącym krajowego i międzynarodowego jury Biennale Grafiki, komisarzem Międzynarodowego Triennale Rysunku w Norymberdze. W latach 1987-90 przewodniczył Sekcji Plastyki w Radzie Wyższego Szkolnictwa Artystycznego, był również członkiem Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego oraz przewodniczącym Komisji Nagród Ministra Kultury i Sztuki.
   Prof. Włodzimierz Kunz uprawiał malarstwo sztalugowe, grafikę artystyczną i ścienne malarstwo sakralne. Jego obrazy i litografie, tworzące własny świat subtelnych doznań i przywoływanych znaczeń, były prezentowane na licznych wystawach w kraju i za granicą. Znajdują się one we wszystkich ważniejszych muzeach w kraju, zaś za granicą m.in. w Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie, Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku, Muzeum Sztuki Współczesnej w Tokio, w Muzeum Sztuki w Hamburgu i miejskim w Darmstadt.
***
   Prof. Adam Wsiołkowski, dziekan Wydziału Malarstwa ASP w Krakowie wspomina: - Był człowiekiem niezwykle serdecznym, obdarzającym ciepłym zainteresowaniem wszystko wokół siebie. Po jego domu fruwały wrony, kawki - dzikie ptaszyska, które przygarniał, a one nie chciały go opuścić. Kochał muzykę. Po wernisażach często wędrowaliśmy na kawę, siadaliśmy przy fontannie na placu Mariackim albo w którymś z ogródków w Rynku zawsze pełnym muzyki - od egzotycznej po swojską - i rozmawialiśmy. Był wspaniałym rozmówcą, obdarzonym poczuciem humoru i umiejętnością dystansu. Ta pełna ciepła obecność była czymś bardzo ważnym. Tym dotkliwsza jest świadomość nieodwracalności odejścia.
   Janina Górka-Czarnecka, właścicielka galerii Artemis w Krakowie, organizatorka wielu wystaw Włodzimierza Kunza: - Sztuka i człowieczeństwo Włodzimierza Kunza są jednako godne uznania: jedno i drugie wielkiego formatu. Jako artysta jest powszechnie znany. Jako człowiek był otwarty, wszechstronnie wykształcony, pełen ciepła i życzliwości. Dbał o swoich studentów i był przez nich lubiany, ceniony; gdy kończył zajęcia w akademii i odchodził na emeryturę, miał dwie pełne pracownie. Jego troska o studentów nie kończyła się z dyplomem; towarzyszył pierwszym i następnym wernisażom swoich uczniów, walczył o nich. To zaskakujące, jak ten skromny, usuwający się w cień człowiek umiał walczyć, gdy w grę wchodziło dobro innych. Dla mnie i dla mojej rodziny był przyjacielem. Gdy otwierałam galerię, poprosiłam Włodzimierza Kunza o radę, czy lokal na piętrze w kamienicy przy Floriańskiej nadaje się do celów wystawienniczych. Rozejrzał się: - To dobre miejsce dla sztuki... Wyjrzał przez okno i rzucił z góry pieniążek Cyganom grającym na ulicy.
(AN)

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo