Zmarła Babcia Panasiowa

Redakcja
W niedzielę w wieku 85 lat zmarła Barbara Panaś, harcmistrz ZHP, Kawaler Orderu Uśmiechu, członek Szarych Szeregów, odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi dla ZHP i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia.

Jej życiem było harcerstwo. Gdy miała osiem lat została zuchem w Przemyślu, w mieście, w którym się urodziła, gdzie mieszkała i zdała maturę. Tam też, od grudnia 1940 roku podjęła konspiracyjną działalność. Ujawniła się jako harcerka w 1944 roku, gdy nie było już Niemców. W 1945 roku złożyła egzamin maturalny i towarowym pociągiem pojechała do Krakowa na Uniwersytet Jagielloński studiować polonistykę. Na kilka dni przed inauguracją studiów zgłosiła się do Komendy Chorągwi na ulicę Karmelicką 31. Przydzielono jej jedną z krakowskich drużyn. W 1946 roku pojechała na swój pierwszy obóz. I tak się zaczęła jej przygoda z harcerstwem, która, aż trudno uwierzyć, trwała do ostatnich lat jej życia.

W domu przy ulicy Prażmowskiego w Krakowie, gdzie wynajmowała pokój poznała swojego przyszłego męża z Mszany Dolnej. Pierwsza córka urodziła się w Krakowie, a potem mąż Jurek namówił ją, by wyjechali do jego rodzinnej miejscowości. W Limanowej i Mszanie właśnie reaktywowało się harcerstwo i pani Barbara zajęła się nim na dobre. Cały czas była otoczona dziećmi i młodzieżą. Nawet w ostatnich latach, kiedy zmuszona była jeździć na wózku, prowadziła obozy, tłumacząc: "A co to, na wózku inwalidzkim nie można? Na hymn wstaję. Na odebranie meldunku wstaję. Po lesie ciężko jeździć, ale wokół pełno chłopaków, ktoś zawsze pomoże"

Obcy ludzie mówili do niej druhna, albo Babcia Panasiowa. Od Jurka Owsiaka otrzymała podziękowania za ogórki kiszone przekazane na licytację. Trzeba bowiem wiedzieć, że pasją sędziwej harcerki było robienie sałatek i przetworów.

- Znałem Barbarę Panaś od ponad 30 lat i od początku byłem z nią emocjonalnie związany - mówi Tadeusz Filipiak, burmistrz miasta Mszana Dolna. - W blokach w których mieszkałem udzielała się w świetlicy osiedlowej. Organizowała nam zajęcia plastyczne, rozkładała też między blokami namioty, by zaszczepić w nas harcerstwo. Była jak wulkan, niepospolita, nietuzinkowa, kipiąca miłością do każdego, wesoła. Dyrygowała wszystkimi, bo była alfą i omegą. Jeszcze niedawno rozmyślała o obchodach 100-lecia ZHP w Mszanie Dolnej. Ciężko będzie ją teraz zastąpić, bo odeszła od nas osoba wspaniała pod każdym względem, od której uczyliśmy się wszystkiego.

"Przy innym ogniu do zobaczenia znów..." - brzmi cytat zamieszczony na klepsydrze Barbary Panaś, zaczerpnięty z harcerskiej pieśni "Ogniska już dogasa blask".

Uroczystości pogrzebowe śp. Barbary Panaś rozpoczną się 2 marca o godzinie 14. w kościele św. Michała w Mszanie Dolnej.

(TOP, WCH)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie