Zmarła Tova Berlinski, Żydówka pochodząca z Oświęcimia. Jej rodzina zginęła w niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau [ZDJĘCIA]

Bogusław Kwiecień
Bogusław Kwiecień
W Jerozolimie w wieku 106 lat zmarła Tova Berlinski, Żydówka pochodząca z Oświęcimia
W Jerozolimie w wieku 106 lat zmarła Tova Berlinski, Żydówka pochodząca z Oświęcimia Archiwum Tomasza Daczyńskiego
Udostępnij:
Wczoraj, 16 stycznia w Jerozolimie w wieku 106 lat zmarła Tova Berlinski, Żydówka pochodząca z Oświęcimia. Jej rodzina zginęła w czasie wojny w niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau. Mimo tej ogromnej traumy, często wracała we wspomnieniach do Oświęcimia. Nie zgadzała się, żeby jej rodzinne miasto było napiętnowane grozą, żeby pod jego nazwą widziano tylko symbol Holokaustu. Dla niej, jak podkreślała, Oświęcim był miastem szczęśliwej młodości. Większość swojego życia spędziła w Jerozolimie. Należała do grona znanych izraelskich artystek.

Kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE

W Jerozolimie zmarła pochodząca z Oświęcimia Tova Berlinski

Z Oświęcimia wyjechała w 1932 roku, mając 17 lat, ale zawsze wracała do rodzinnego miasta wspomnieniami. Kilka razy była tutaj osobiście. Pierwszy raz w 1984 roku. Miała znajomych wśród oświęcimian, którzy ze smutkiem przyjęli wiadomość o jej śmierci.

Zmarła w niedzielę, 16 stycznia w wieku 106 lat w Jerozolimie, gdzie spędziła większość swojego życia.

- W kwietniu skończyłaby 107 lat. Ostatni raz była w Oświęcimiu w 2006 roku

- mówi oświęcimianin Tomasz Daczyński, który towarzyszył Tovie Berlinski podczas tamtej wizyty.

Jak dodaje, Tova Berlinski o Oświęcimiu zawsze mówiła, jako o mieście swojej szczęśliwej młodości, chociaż także dla niej było to miejsce wielkiej traumy. W założonym tutaj przez Niemców obozie Auschwitz-Birkenau zginęła jej rodzina.

W Oświęcimiu wyrastała wśród Żydów i Polaków

– Wszystko, co dla mnie było pierwsze, było tutaj – podkreślała często we wspomnieniach Tova Berlinski. W tamtych szczęśliwych latach młodości nazywała się Gustawa Wolf.

Urodziła się w Oświęcimiu 20 kwietnia 1915 r. Jej ojciec Samuel prowadził sklep meblowy, mama Gizela zajmowała się domem. Rodzice byli chasydami, bardzo pobożnymi i tradycyjnymi. Była najstarsza z sześciorga rodzeństwa. Wolfowie mieszkali przy ul. Zaborskiej 13 w dwupiętrowej czynszowej kamienicy należącej do babki Gustawy. Dom stoi do dzisiaj. Tova często wspomina ogród, który był za domem i ciągnące się dalej łąki.

Wyrastała wśród Polaków i Żydów. Przyjaźniła się z jednymi i drugimi. Biegała po całym mieście: na Rynek, na Jagiellońską, nad Sołę, na Zasole. – Nad Sołą przyglądałam się, jak kobiety robią pranie w rzece albo jak młodzi lekkoatleci z Kadimy ćwiczą i biegają na boisku przy plantach. Uwielbiałam chodzić z matką na targowicę na Nowym Rynku, bo tak nazywaliśmy plac Kościuszki – wspominała po latach Tova Berlinski.

Do jej ulubionych osób należała babcia Smrekowa. Nie była jej prawdziwą babką. To była Polka, która mieszkała na parterze ich kamienicy. Dla małej Gusty była bardzo serdeczna. Gdy była starsza, zaczęła odwiedzać Smreków także z powodu Józka, wnuka Smrekowej. Pamięta go jako przystojnego chłopca. Był od niej starszy chyba o dwa lata. Razem się bawili, bili, biegali po mieście, zimą ślizgali na łąkach, a latem kąpali w Sole. Bardzo podobały się jej modlitwy i pieśni chrześcijańskie. Nauczyła się ich w szkole.

Uniknęła Holokaustu

Na początku lat 30. przyszedł gospodarczy kryzys. Wolfowie stracili sklep i dom. Wyjechali do Krakowa, a potem Sosnowca. Latem 1943 r. Wolfowie trafili do Auschwitz. W niemieckim obozie zginęli ojciec, dwóch braci i siostra Tovy.

Ona uniknęła Holokaustu. Poznała Eliasza Berlińskiego, z którym po ślubie w 1938 roku wyjechali do Palestyny. Chciała zostać aktorką, ale straciła głos i z kariery na scenie nic nie wyszło. W 1953 r. zamieszkała w Jerozolimie. Zapisała się na kursy malarstwa, studiowała na akademii w Paryżu.

Wielokrotnie przyjeżdżała do Oświęcimia

Pierwszy raz wróciła do Oświęcimia w 1984 roku. Odwiedzała go potem wielokrotnie. Gdy mówiła izraelskim znajomym, że znów jedzie do Oświęcimia, nie mogli zrozumieć. „Po co ty tam jeździsz, przecież to straszne?” - pytali. Oświęcim to dla nich cmentarzysko.

Tova przekonywała ich, że Oświęcim, nazywany przez nią utraconym rajem, też stał się ofiarą Auschwitz. Nie zgadzała się, żeby to miasto było napiętnowane grozą, żeby pod jego nazwą widziano tylko symbol Holokaustu, żeby nie dostrzegano tamtego utraconego świata.

Tomasz Da­czyński, który towarzyszył Tovie Berlinski podczas wizyty w Oświęcimiu w 2006 r. podkreśla, że była niezwykłym człowiekiem i pięknie wspominała dawny Oświęcim.

– Objechaliśmy wtedy miasto. Była w swoim rodzinnym domu. Gdy patrzyła na bliskie sobie miejsca, było widać w jej oczach wzruszenie

– mówi Tomasz Daczyński. - Powtarzała, że chciałaby tutaj mieszkać, ale życie potoczyło się inaczej - dodaje.

FLESZ - Jak pozbyć się stresu w godzinę? Tę metodę stosowała NASA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Zmarła Tova Berlinski, Żydówka pochodząca z Oświęcimia. Jej rodzina zginęła w niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau [ZDJĘCIA] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie