Znaki i metafory ducha

Redakcja
Trudno jest na pierwszy rzut oka odgadnąć, co konkretnego przedstawione jest na tych rysunkach. Wykonane są one ekspresyjnymi, zamaszystymi gestami, pozostawiającymi na papierze wyraziste lub przetarte i zanikające smugi, rysy i ślady, uporządkowane niekiedy w sposób centryczny, a niekiedy przypominające jakieś archetypiczne formy o charakterze ostro stożkowatym lub wrzecionowatym, czasami będące czymś w rodzaju amuletu, znaku lub przedmiotu o znaczeniu kultowym, magicznym. Jeszcze bardziej zaskakujące są tytuły widniejące przy dolnych krawędziach płaszczyzny papieru. Wymyślone i umiejscowione zapewne na zasadzie odległych asocjacji, skojarzeń i reminiscencji, budują pewien typ treściowego odniesienia w stosunku do dość hermetycznego kodu plastycznego, jakim posługuje się w tym przypadku Eta Zaręba. Tytuły te czasem mówią o stanach psychicznych autorki ("Bezsilność", "Rozpacz", "Obojętność", "Związana"), określają jakieś szerzej odczuwalne sytuacje ("Boczny wiatr", "Niedobry wieczór", "Wywoływanie duchów", "Wywoływanie Bogów") lub odnoszą się do nieznanych i bardzo dla nas odległych nazw małych miejscowości z Ladakhu w Tybecie indyjskim ("Wanla", "Likir", "Cziling").

Rysunki Ety Zaręby wymagają dłuższego z nimi obcowania

W Galerii "Z Rączką" Marka Grosse czynna jest wystawa rysunków Ety Zaręby, laureatki Nagrody Regulaminowej tegorocznej edycji Międzynarodowego Triennale Grafiki w Krakowie. Okoliczność to nie byle jaka, bo pozwalająca wniknąć w tajniki tradycyjnego warsztatu rysunkowego laureatki triennale, jawiącego się jako wyraźny kontrapunkt w stosunku do prac wykonanych w technice czystej fotografii, a eksponowanych na międzynarodowej imprezie w Bunkrze Sztuki. Nie znaczy to jednak, że Eta Zaręba nagle zainteresowała się czymś innym niż do tej pory i w całkowicie inny sposób przedstawia zaskakujące wizje swego wewnętrznego świata. Artystka w kameralnym wnętrzu galerii przy ul. Sławkowskiej prezentuje ok. 15 dużych rysunków, formatu 100 x 70 cm, wykonanych ołówkiem, z niewielką ingerencją pasteli w niektórych.
 Właśnie rysunki bardziej bezpośrednio inspirowane udziałem artystki w intensywnym trekingu po Tybecie i Nepalu w 1998 roku przybliżają i pozwalają rozpoznać kształty czortenów - małych budowli, które są czymś w rodzaju specyficznych kapliczek, symbolami skupienia i kultu, gdzie przechowywano niekiedy święte relikwie. Introwertyczne odniesienia w rysunkach Ety Zaręby do pewnego rodzaju znaczeń plastycznych, wywołujących kontemplacyjne stany, nieprzypadkowo więc kierują naszą wyobraźnię i skojarzenia w stronę Dalekiego Wschodu. Cała kultura i filozofia tamtej części świata zapewne odpowiada artystycznej wrażliwości artystki i jej specjalnym, jakościowym sposobom przeżywania rzeczywistości europejskiej, nowoczesnej i prowincjonalnej zarazem z punktu widzenia krakowskiego genius loci. Jeszcze o wiele wcześniej, nawet podczas wspólnych studiów na Akademii Sztuk Pięknych, mając okazję podziwiać wysublimowane i niezwykle drobiazgowe rysunki i grafiki Ety Zaręby, zastanawiałem się nad jej odrębnością, tajemniczością, nad innym zakresem odbioru faktów i wydarzeń z pozoru błahych i banalnych, zwykłych i pospolitych. To tylko wewnętrzna siła i milczące skupienie pozwalały jej dotykać sfer nadprzyrodzonych, a później w twórczym wyzwalaniu się przekazywać to innym, na zewnątrz. Zawsze jednak była jakby obecna w tym znana myśl Leonarda da Vinci: "Jeżeli całkowicie poznasz źdźbło trawy, poznasz cały wszechświat".
 Kiedyś Eta Zaręba była skrupulatna i drobiazgowa, pochylała się niemalże nad każdym robaczkiem, skorupką, muszelką, kochała czerń i spętlającą się w kokon zawiłość linii. W Galerii "Z Rączką" tym razem przemawia do nas syntetycznym głosem rysunkowych znaków i metafor ducha. Budując graniczące z abstrakcją układy, korzysta jednak z aluzyjnych strzępów realności, tak, jak to funkcjonuje w rysunku "Afryka", gdzie rozpoznać można masajską tarczę lub skojarzyć owalne kształty z pękniętą skorupą jakiegoś egzotycznego owocu. Swoboda i dowolna możliwość interpretacji niech nas jednak nie wiodą na skażone relatywizmem manowce. Rysunki Ety Zaręby wymagają dłuższego z nimi obcowania, chociaż są szkicowe, ogólnikowe i zdradzają ekspresyjny pośpiech. Tajemnicą kreatywnej sztuki jest także to, że może ona sugestywnie proponować autonomiczne i alternatywne światy. Trzeba się więc tym "światom" bacznie przyjrzeć i nawiązać z nimi właściwy kontakt...

STANISŁAW TABISZ

Eta Zaręba, Rysunki, Galeria "Z Rączką", ul. Sławkowska 13-15, czynna: 12 - 30 IX 2000.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie