Żniwa bez monopolu

WALD
SKR nie jest już od dawna monopolistą na żniwnym rynku - ma dość liczną konkurencję prywatnych właścicieli kombajnów zbożowych - wciąż jednak pozostaje największym usługodawcą w gminie. To w równym stopniu kwestia sprzętu, kórym dysponuje, jak i tradycji.

W gminie Raciechowice

 Żniwa w gminie Raciechowice już się zaczęły. Główny wykonawca usług, Spółdzielnia Kółek Rolniczych, szacuje, że pracy nie będzie mniej niż w ostatnich latach. Cztery kombajny spędzą więc w polach najprawdopodobniej około 300 godzin.
 - Przyzwyczailiśmy ludzi, że nikomu nie odmawiamy - twierdzi prezes Józef Dudzik. - Dla nas nie ma znaczenia ani wielkość pola, ani jego położenie. Wysyłamy kombajny i na małe działki, gdzie więcej jest zawracania niż konkretnego koszenia, i na podmokłe pola, i na zupełne wertepy, i na ostre zbocza. Oczywiście, płaci się za to awariami sprzętu, poddawanego większym obciążeniom podczas pracy w ciężkich warunkach - ale ludziom nie można odmawiać...
 Stali klienci SKR nie szukają ofert konkurentów: przywykli, że co roku przyjeżdża ten sam kombajn z tym samym operatorem, obeznanym z pułapkami, jakie czyhają pod łanami. Wiedzą, że dzięki temu uprzątanie plonów odbędzie się szybko i sprawnie, a krótszy czas - to niższe koszty. Godzina pracy kombajnu kosztuje bowiem 230 zł.
 - Zauważamy, że ludzie mają coraz większe problemy finansowe - zdradza prezes. - Nie jest tajemnicą, że bardzo często musimy wykonywać usługi na kredyt: wystawiamy rachunek, a potem czekamy, aż dłużnicy spłacą nam z comiesięcznych rent należność w ratach...
 To zjawisko jest konsekwencją innego, niebezpiecznego procesu: że praca w rolnictwie się nie opłaca, że mieszkańcy wsi coraz liczniej rezygnują z uprawiania ziemi. Młodzi decydują się na to niemal masowo, regularne obsiewanie gruntów staje się domeną starszego pokolenia, przyzwyczajonego, że pole nie powinno leżeć odłogiem. Gdyby nie ich upór, Spółdzielnia Kółek Rolniczych miałaby większe kłopoty z należytym wykorzystaniem swego "taboru" żniwnego: 4 kombajnów, 2 pras do słomy.
 - Nie mamy z tej działalności kokosów,__ale i, na szczęście, nie dokładamy - przyznaje prezes Dudzik. - Dużo znaczy posiadanie fachowej kadry, także warsztatowej. Dzięki własnemu zapleczu technicznemu wszystkie remonty wykonujemy we własnym zakresie, to daje znaczne oszczędności. Cieszę się, że wciąż obywamy się bez kredytów, że działamy w oparciu o własne środki obrotowe.
 (WALD)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie