Znów pojadą do Brazylii

Redakcja
Udostępnij:
Po wczorajszym zwycięstwie nad Portugalią, polscy siatkarze zapewnili sobie udział w tegorocznych finałach Ligi Światowej, które od 12 do 18 sierpnia odbędą się w Brazylii.

Polscy siatkarze w finałowym turnieju Ligi Światowej

Polska - Portugalia

3-1 (26-28, 25-21,

25-20, 25-22)

   Polska: Zagumny 1, Nowak 9, Szczerbaniuk 6, Murek 22, Prygiel 8, Gruszka 13, Musielak (libero) oraz Stancelewski, Świderski 7, Wagner.
   Portugalia: Pinheiro 4, Pereira 5, Silva 9, Reis 7, Gaspar 16, Paco 8, Teixeira (libero) oraz Peixoto, Cruz, Jose 6, Alves 6.
   Sędziowali: D. Jovanovic (Jugosławia) i A. Ilbeyli (Turcja). Widzów 8700.
   Podobnie jak w poprzednich, także zwycięskich meczach z Argentyną - w Łodzi i Brazylią - w Katowicach, wczoraj we wrocławskiej Hali Ludowej zjawił się komplet widzów. Dodatkowym smaczkiem tego widowiska było to, że "biało-czerwoni" mogli wywalczyć awans do finałów Ligi Światowej.
   Być może stawka spotkania miała negatywny wpływ na postawę "biało-czerwonych", bo rozpoczęli grę bardzo nerwowo, niepewnie, szybko oddali inicjatywę przeciwnikom (4-8, 11-14). Dopiero na drugą przerwę techniczną podopieczni Waldemara Wspaniałego zeszli z jednopunktową przewagą (16-15). Bojowo nastawieni goście ani myśleli oddać jednak seta (20-22), choć po serwisach Dawida Murka wydawało się, że karta się odwróci (23-22). Portugalczycy, po obronieniu trzech setboli, przystąpili do zadania decydujących ciosów.
   Na trybunach zapanowała lekka konsternacja, ale kibice nie zapomnieli o polskich siatkarzach. Ci w drugiej oraz trzeciej partii potrafili wykorzystać przewagę wzrostu, lepiej blokowali. Na boisku pojawił się Sebastian Świderski, który z powodu kontuzji kolana nie grał w Katowicach w drugim spotkaniu z Brazylią. Odpoczął natomiast Piotr Gruszka i w jego przypadku oakzało się to zbawienne, bo w IV secie odzyskał wigor i skuteczność, wspomagając najlepszego znów i najskuteczniejszego Dawida Murka.
   Gdy wydawało się, że już nic nie jest w stanie wydrzeć Polakom zwycięstwa, znów fatalnie (przypomniał się I set) wystartowali w czwartej partii (5-10). Trener Wspaniały zdecydował się wprowadzić na rozegranie - za Pawła Zagumnego - Grzegorza Wagnera. To był strzał w "dziesiątce", bo niewielki wzrostem - jak na siatkarza oczywiście - syn twórcy największych sukcesów polskiej siatkówki Huberta, popisał się znakomitą serią zagrywek.
   Nasz zespół zdobył 8 punktów z rzędu (13-10). Ale na tym nie skończyła się twarda walka (14-15, 16-15, 18-19, 20-19, 20-20), dopiero w końcówce ataki Sebastiana Świderskiego, Piotra Gruszki, Dawida Murka przypieczętowały wygraną Polaków.
   Ostatni punkt sprezentował "biało-czerwonym" nieudanym serwisem w aut Nuno Pinheiro.
    (SAS)

Waldemar Wspaniały:

   - Cieszymy się z tego, że wygraliśmy ten trudny mecz. Wiem, że trudno gra się z drużyną, która nie ma nic do stracenia. I to było widać. Dlatego gra nie układała się tak, jak byśmy tego chcieli. Nie jestem zdziwiony dobrą grą Portugalii z Argentyną i Brazylią. Dzisiejszy mecz nie był spacerkiem. Oni pokazali, że potrafią walczyć. Po raz któryś z rzędu wygrywaliśmy końcówki, a to jest teraz w siatkówce najważniejsze - powiedział trener Polski.

Juan Diaz Marino:

   -_ Po pierwsze chcę pogratulować Polakom. Myślę, że ich dobra gra przyniosła satysfakcję licznej publiczności. Graliśmy dobrze, ale w najważniejszych momentach w połowach setów popełnialiśmy proste błędy i to była ta różnica między nami a Polakami, która zadecydowała o naszej porażce. Jestem zadowolony z postawy mojego zespołu, który jest przecież zmęczony podróżami - _powiedział trener Portugalii.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie