Zostali skontrowani

Redakcja
Beskid Andrychów przegrał kolejny mecz na finiszu przygotowań do wiosny. Tym razem jego pogromcą okazał się lider grupy II katowickiej klasy okręgowej - Szczakowianka Jaworzno.

III LIGA PIŁKARSKA. Beskid Andrychów szykuje formę na mecze mistrzowskie

Trener Mirosław Kmieć nie mógł skorzystać z usług Artura Czarnika, którego zatrzymały obowiązki szkolne natomiast Tomasz Kaczmarczyk w dalszym ciągu był chory. Nie było też juniorów, oddelegowanych do meczu wśród młodzieży. - Nie zamierzam się tłumaczyć z porażki brakami kadrowymi - rozpoczyna Mirosław Kmieć. - Nie będę też stale powtarzał, że mecze kontrolne są od przećwiczenia pewnych wariantów gry. Często chłopcy przystępują do meczu na zmęczeniu, więc nawet gdybyśmy wysoko przegrali mecz kontrolny, nic złego na drużynę nie powiem. Będę ją rozliczał dopiero po rozpoczęciu sezonu. Właśnie mecze mistrzowskie będą wykładnikiem tego, co zrobiliśmy w okresie przygotowawczym. To dlatego śmieszą mnie ci, którzy biją na alarm tylko dlatego, że seryjnie przegrywamy sparingi. Niech sobie przypomną, jak po tych porażkach okresu przygotowawczego wchodziliśmy w ligę. Więcej na temat porażek nie zamierzam się rozwodzić - dodaje szkoleniowiec.

Nie wychodzi z założenia, że porażka z dwie klasy niżej notowanym przeciwnikiem jest plamą na honorze zespołu. - Po pierwsze Szczakowianka wyrasta ponad ligę, w której występuje - uważa Mirosław Kmieć. - Nie przypadkiem jest liderem, bez porażki. Poza tym, cały czas dyktowaliśmy warunki gry na boisku, a gole traciliśmy po kontrach - dodaje.

W sobotę andrychowianie zagrają ostatni mecz na boisku ze sztuczną nawierzchnią w Katowicach-Szopienicach, a ich rywalem będą Czarni Sosnowiec. - W tygodniu poprzedzającym ligę, we wtorek, zamierzamy zagrać jeszcze jeden mecz - Mirosław Kmieć zdradza plany na przyszłość. - Jednak wtedy już na naturalnym boisku w Kobiernicach przeciwko Sole, występującej na co dzień w bielskiej klasie A - dodaje.

Chociaż w pierwszym meczu wiosny Jacek Felsch będzie pauzował za czerwoną kartkę, to jednak trener dał pograć obu bramkarzom po jednej połowie. Junior Kamil Syty musi szlifować formę na ligę, by godnie zastąpić starszego i bardziej doświadczonego kolegę.

Jerzy Zaborski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie