Zróbmy Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Krakowie!!!

Redakcja
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Piotr Nurowski rzucił niedawno hasło: "Zimowe Igrzyska Olimpijskiej Kraków 2026". Co Pan sądzi o tym pomyśle?

ROZMOWA. Prof. Szymon Krasicki z AWF przekonuje, że wielka sportowa impreza mogłaby się odbyć w naszym mieście w roku 2022

- Bardzo się cieszę, że prezes Piotr Nurowski zaproponował organizację w przyszłości igrzysk w Małopolsce, a Kraków wymienił jako głównego organizatora imprezy. Cztery lat temu igrzyska odbyły się w dużym mieście jakim jest Turyn, teraz były w Vancouver. Nasuwa się więc skojarzenie, że Kraków byłby dobrym miejscem ze swoim znacznym potencjałem intelektualnym, studenckim, uczelnianym. To niezmiernie ważny argument w aplikacji o przyznanie Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Nie wiem jednak, czy rok 2026 to odpowiednia data, czy trzeba tak długo czekać. Myślę, że wcześniejszy termin może też byłby możliwy, przykładowo rok 2022. W roku 2014 igrzyska odbędą się w Soczi, jeśli w roku 2018 zostaną zorganizowane poza Europą, to następne, czyli w 2022, do niej powrócą. I wtedy otwiera się poważna szansa dla nas. Z resztą nie najważniejsza jest tu data - być może prezes Nurowski ma informacje, których my jeszcze nie znamy, a które wskazują na rok 2026 - najważniejszy jest sam pomysł: Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Małopolsce!

Kiedyś jako pierwsze z pomysłem organizacji zimowych igrzysk wystąpiło Zakopane. Nie obawia się Pan, że mogłoby mieć pretensje o to, że teraz imprezę chce zawłaszczyć sobie Kraków, który nie jest górską miejscowością?

- W przypadku igrzysk w Turynie i Vancouver konkurencje narciarskie odbywały się w odległości podobnej jaka dzieli Kraków i Zakopane. Nikt na Rynku Głównym nie wybuduje trasy narciarskiej. Żebyśmy mieli jasność - Zimowe Igrzyska Olimpijskie to konkurencje rozgrywane na śniegu i lodzie. Konkurencje "śnieżne" powinny być zlokalizowane u podnóży Tatr, a więc w Zakopanem i w pobliżu (np. w Kościelisku - biathlon). Niemniej koniecznym byłoby wejście we współpracę ze Słowacją, ponieważ nasze Tatry są za małe do rozegrania wszystkich zawodów w narciarstwie alpejskim. U nas nie ma gdzie zorganizować zjazdu, czy supergiganta. Jest co prawda taka teoretyczna możliwość, aby wykorzystać do tego Kasprowy Wierch, ale musiałoby się to wiązać ze zbyt dużą ingerencją w przyrodę. Słowacy mają trasy zjazdowe prawie już gotowe i dlatego skorzystanie z nich dało by obopólne korzyści. Natomiast konkurencje na lodzie muszą się odbywać w halach, zlokalizowanych w miarę dużych miastach, aby po igrzyskach obiekty mogły dalej funkcjonować i nie były puste. Tak było w Vancouver, gdzie odbywały się zawody łyżwiarskie. Podobnie mogłoby być w Krakowie. Konkurencje na lodzie można byłoby także rozgrywać w takich miastach jak Tarnów, Oświęcim, Krynica, Nowy Sącz, czy Nowy Targ.

Jakie byłyby korzyści z organizacji zimowych igrzysk w Małopolsce?

- Korzyści dla całej Małopolski byłby ogromne. Organizacja każdych igrzysk wiąże się ze skokiem cywilizacyjnym o co najmniej dwadzieścia lat do przodu. Na pewno w przyszłości będziemy mieli w Małopolsce lepsze drogi, połączenia kolejowe oraz infrastrukturę hotelową i sportową. Dzięki igrzyskom mielibyśmy to wszystko znacznie wcześniej. Przykładowo, na pewno szybciej powstałoby nowe połączenie kolejowe Krakowa z Zakopanem, dzięki któremu trasę dzielącą obydwa miasta pokonywałoby się w niecałą godzinę. Do tego moglibyśmy liczyć na ogromną promocję regionu. Daje ją już samo kandydowanie do organizacji igrzysk, nawet jeżeli ich się ostatecznie nie otrzymuje. Dzięki takiej promocji do danego regionu może przyjechać więcej turystów, ale również może być większe zainteresowanie ze strony firm, które mogą inwestować w danym regionie.
Żeby zorganizować igrzyska trzeba byłoby jednak wcześniej wiele zainwestować w obiekty sportowe. Skąd wziąć na to pieniądze?

- W organizację igrzysk bardzo duży wkład wnosi Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Do tego zgłaszając chęć organizacji igrzysk stosunkowo wcześniej można liczyć również na większe wsparcie ze strony prywatnych inwestorów i sponsorów. Można więc tak wszystko zorganizować, aby spora część kosztów nie pochodziła z kieszeni podatników.

W Vancouver otwarcie i zamknięcie igrzysk odbyło się w hali na 60 tysięcy widzów. W Krakowie największy będzie piłkarski stadion Wisły na 35 tysięcy osób. Nie jest za mały na igrzyska?

- Ja bym nie wchodził w takie szczegóły. Być może otwarcie byłoby w Krakowie, a może pod skocznią w Zakopanem. Na pewno Kraków prędzej, czy później będzie miał dużą halę sportową, która jest miastu potrzebna. Przypuszczam jednak, że na budowę tak dużej hali jak w Vancouver nie będzie nas stać. Teraz dochodzimy do rzeczy, które będą się nam odbijały czkawką jeszcze wiele razy. Pamiętam, że kilka lat temu prezydent Krakowa Jacek Majchrowski miał pomysł, aby wybudować jeden duży stadion, który mógłby być w całości zadaszany i pełnić również rolę hali. Nie zgodzono się jednak na to i miasto buduje osobne stadiony dla Wisły i Cracovii. Wyszedł nasz prowincjonalizm, ale nie narzekajmy...

Będziemy mieć dwa nowe stadiony, a niedługo miasto ma rozpocząć budowę hali widowiskowo-sportowej w Czyżynach na 15 tysięcy miejsc. Taki obiekt byłby zapewne dobry do olimpijskich rozgrywek?

- Drugi co do wielkości obiekt w Vancouver, w którym odbywały się mecze hokejowe mógł pomieścić 19 tysięcy widzów. Hala na 15 tysięcy kiedyś wydawała się bardzo dużo, a teraz przy tym, co wybudowano w Vancouver nie jest to wielki obiekt, ale do hokeja wystarczy. Oprócz niej trzeba byłoby wybudować hale dla innych dyscyplin rozgrywanych na lodzie. Ze względu na odmienną twardość lodu trudno jest organizować w tym samym obiekcie przykładowo mecze hokejowe i jazdę figurową na lodzie.

W takim razie w Krakowie powinna jeszcze powstać co najmniej jedna hala?

- To są szczegóły, które trzeba byłoby rozpatrzeć z fachowcami w danej dziedzinie sportu. Mniejsze hale mogą powstać także w innych miastach położonych niedaleko Krakowa, w których są tradycje sportów na lodzie. W przypadku hokeja mam na myśli Nowy Targ, Oświęcim, czy Krynicę. Może też powstać hala przykładowo w Nowym Sączu, w której w czasie igrzysk mogłyby się odbywać mecze hokejowe, a później można byłoby wykorzystywać ją do innych imprez sportowych, czy koncertów albo wystaw. Natomiast konkurencje w łyżwiarstwie szybkim mogłyby się odbywać w Zakopanem, gdzie jest już sztucznie mrożony tor, który można byłoby odpowiednio zaadaptować do potrzeb igrzysk. Zawody bobslejowe i saneczkarskie można natomiast zorganizować na torze, który ma powstać w Krynicy.
Nie będzie to problemem dla kibiców, jeżeli igrzyska byłby rozrzucone w wielu miejscach?

- Nie obawiałby się tego, jeżeli różne konkurencje odbywałyby się w miejscach oddalonych od Krakowa w promieniu około 100 kilometrów. W Vancouver nie zauważyłem, aby przykładowo kibice przybywający na hokej później tłumnie przejeżdżali na zawody narciarskie. Na pewno moglibyśmy się spodziewać, że na igrzyska w Małopolsce przyjechałoby dużo kibiców. Na konkurencje w narciarstwie klasycznym, a więc skoki i biegi, do Zakopanego przyjechałoby na pewno wielu Skandynawów. Na konkurencje alpejskie zjechaliby Szwajcarzy, Włosi, Austriacy i Niemcy. Kraków mógłby być bazą hotelową dla wielu z nich. Przyjechałoby też do niego dużo kibiców hokeja, w tym zapewne zza oceanu, bowiem w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie ta dyscyplina jest bardzo popularna. Hokeistów dopingowaliby również zapewne licznie Skandynawowie oraz Rosjanie, Czesi i Słowacy.

W takim razie Kraków już teraz powinien oficjalnie ogłosić, że kandyduje do organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w roku 2022 czy 2026?

- Ja bym z tym poczekał rok, półtora roku i najlepiej pozbierał niezbędne informacje. Do tego powinna jednak jak najszybciej powstać grupa robocza, czy inicjatywna, która monitorowałaby to co się dzieje w świecie w dyscyplinach zimowych, jakie inne miasta się przygotowują do igrzysk, jakie mają plany, abyśmy wiedzieli jakiej można się spodziewać konkurencji. Taka grupa mogłaby powstać przy Urzędzie Miasta, albo Urzędzie Marszałkowskim. Powinna ona być w kontakcie z ekspertami, którzy zajmują się poszczególnymi dyscyplinami, którzy tworzą koncepcje kolejnych igrzysk. Im szybciej to zrobimy, tym lepiej.

Rozmawiał: Piotr Tymczak

Prof. Szymon Krasicki - Kierownik Katedry Sportów Zimowych Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. Były trener reprezentacji Polski w biegach narciarskich, którą prowadził podczas Igrzysk w 1968 r. w Grenoble i w 1972 r. w Sapporo. Siedmiokrotnie uczestniczył w zimowych igrzyskach. Podczas ostatnich w Vancouver pracował jako komentator telewizyjny biegów narciarskich.

Wyższe mandaty od skarbówki z początkiem maja

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie